U mnie różnica była naprawdę odczuwalna i piszę to jako zwykła baba, która też się na początku gubiła w tych wszystkich nazwach. Też myślałam, że metformina to metformina i koniec tematu, a potem się okazało, że jednak forma ma duże znaczenie. Zwykłą metforminę brałam na początku i powiem szczerze, że pierwsze tygodnie wspominam fatalnie. Miałam ciągłe przelewanie w brzuchu, mdłości, czasem ból żołądka, a do tego takie uczucie, jakby mi wszystko siedziało na jelitach. Najgorsze było to, że nigdy nie wiedziałam, czy zaraz będzie okej, czy nagle mnie zetnie i znowu będę się czuła beznadziejnie. Jak gdzieś wychodziłam, to od razu stres, czy nie będzie sensacji po drodze, więc psychicznie też mnie to męczyło.
Potem lekarz zmienił mi właśnie na Metformax SR i powiedział, że to jest wersja o przedłużonym uwalnianiu, czyli lek nie uwalnia się tak gwałtownie jak zwykła metformina. I u mnie to naprawdę zrobiło różnicę. Nie powiem, że od razu było cudownie, bo organizm i tak musiał się przyzwyczaić, ale było zdecydowanie spokojniej. Mniej mi burczało w brzuchu, mniej mnie muliło i przede wszystkim nie miałam takiego wrażenia, że po tabletce zaraz mnie zmiecie. Dla mnie największa różnica była właśnie w jelitach i w tym ogólnym komforcie życia, bo zaczęłam normalniej funkcjonować.
Z tego, co rozumiem po sobie i po rozmowach z innymi, SR po prostu działa bardziej równomiernie i dlatego wiele osób lepiej to znosi. Zwykła metformina u części ludzi działa bardziej „ostro”, szczególnie na początku. U mnie jeszcze plus był taki, że łatwiej mi było się pilnować z braniem leku, bo miałam wrażenie, że cały schemat był mniej upierdliwy. Nie musiałam się tak nakręcać, że zaraz po tabletce będzie dramat. I to naprawdę dużo zmienia, jak człowiek nie żyje od dawki do dawki w stresie.
Moja koleżanka z kolei brała najpierw zwykłą i prawie wcale nie miała po niej problemów, więc dla niej przejście na SR nie było jakąś wielką rewolucją. Mówiła, że bardziej chodziło o wygodę niż o jakieś ogromne różnice. Tak że dużo zależy od organizmu. Ale jeśli ktoś po zwykłej metforminie ma jazdy żołądkowe, to moim zdaniem Metformax SR naprawdę może być lepszą opcją. U mnie nie chodziło o to, że to jakiś „mocniejszy” lek, tylko po prostu lepiej go znosiłam. I właśnie tak bym to po ludzku podsumowała: ta sama metformina, ale podana w łagodniejszej formie.