Nie, picie alkoholu podczas stosowania Depralinu nie jest zalecane, ponieważ zwiększa ryzyko działań ubocznych takich jak sedacja, problemy z koordynacją, nasilenie objawów depresyjnych i zmniejszenie skuteczności leczenia.
Cześć wszystkim. Mam pytanie – czy ktoś z Was pił alkohol biorąc Depralin? Brałam ten lek już ponad pół roku, na początku 10 mg, teraz jestem na 5 mg. Ogólnie czuję się lepiej, ale czasem jak są jakieś urodziny czy spotkanie rodzinne to głupio tak siedzieć o wodzie. Czy po jednym kieliszku wina coś się stanie? Macie jakieś doświadczenia? Dajcie znać, jak to u Was było, serio się waham.
Brałam przez dobre 8 miesięcy – najpierw na stany lękowe, potem jak życie się uspokoiło, to stopniowo schodziłam. I właśnie w trakcie brania miałam wesele córki – jak tu nie wypić? No to się skusiłam. Najpierw lampka wina, potem kieliszek wódki z teściową – wiesz, żeby nie było, że matka panny młodej siedzi jak w kościele.
I powiem Ci tak: nie umarłam, nie zemdlałam, nie miałam halucynacji, ale… na drugi dzień to mnie zmiotło z planszy. Głowa mi pękała, ręce się trzęsły, wszystko mnie denerwowało. Jakby ktoś zdjął z mózgu koc i zostawił go nagiego w przeciągu. Niby kac, a jakby emocjonalny. I wtedy sobie pomyślałam – no nie, to nie jest już ta sama zabawa co kiedyś. I od tamtej pory jak mam okazję, to biorę kieliszek tylko do toastu, żeby się nie wyłamywać, a potem już tylko wodę z cytryną – wygląda jak gin z tonikiem i nikt się nie czepia.
Znam też koleżankę z przychodni, co piła na Depralinie regularnie, bo mówiła, że “tylko po dwóch piwach jej schodzi napięcie”. No i skończyło się tym, że wylądowała u psychiatry z nawrotem – bo niby wszystko było OK, a potem nagle wróciły lęki, bezsenność, drżenie rąk.
To wszystko zależy od człowieka, od tego, jak organizm reaguje, ale moim zdaniem – jak już się leczyć, to na serio. Jak masz ochotę na kieliszek raz na ruski rok – może i nic się nie stanie. Ale regularne popijanie to już inna bajka. Po prostu szkoda efektów leczenia, serio. Lepiej już sobie kupić dobre ciasto albo zamówić pizzę – też rozweseli, a nie wywali z równowagi dzień później.