Dicortineff do ucha

Dicortineff w postaci kropli do uszu jest stosowany w leczeniu stanów zapalnych skóry i błony bębenkowej ucha zewnętrznego oraz w niektórych przypadkach zapalenia ucha środkowego.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/dicortineff/kiedy-dicortineff-do-ucha

Hej, czy ktoś stosował Dicortineff do ucha? Od kilku tygodni męczę się z problemem w przewodzie słuchowym. Najpierw było tylko swędzenie i takie łuszczenie skóry w środku, potem doszło uczucie zatkania ucha, jakby coś siedziało głębiej. Czasami słyszę takie „trzeszczenie” przy przełykaniu albo ziewaniu.

Byłam u laryngologa, ucho zostało oczyszczone i dostałam właśnie Dicortineff. Wiem, że to krople z antybiotykami i sterydem, więc trochę się stresuję, czy można je bezpiecznie stosować do ucha. Czy komuś pomogły? Po jakim czasie zauważyliście poprawę?

Stosowałam Dicortineff do ucha przy zapaleniu ucha zewnętrznego. U mnie objawy były bardzo podobne: swędzenie, ból przy dotykaniu ucha, uczucie obrzęku i zatkania. Po pierwszym dniu jeszcze nie było wielkiej różnicy, ale po 2–3 dniach czułam już wyraźną poprawę. Najpierw zmniejszyło się pieczenie i takie uczucie „rozpulchnienia” w uchu, a dopiero potem zatkanie zaczęło puszczać.

U mnie Dicortineff pomógł, ale dopiero po oczyszczeniu ucha. Wcześniej miałem tyle wydzieliny i złuszczonej skóry, że krople chyba nie miały jak dojść głębiej. Po wizycie u laryngologa i oczyszczeniu przewodu słuchowego dostałem Dicortineff i wtedy faktycznie zadziałał. Po kilku dniach ból był dużo mniejszy.

Miałam przepisany Dicortineff do ucha, kiedy przewód słuchowy był już mocno podrażniony po czyszczeniu patyczkami. Na początku było tylko swędzenie, ale takie naprawdę męczące — cały czas miałam odruch, żeby coś tam poprawiać, drapać albo czyścić. Im częściej ruszałam ucho, tym było gorzej. W końcu doszło pieczenie, tkliwość i ból, szczególnie przy dotykaniu ucha albo ruszaniu małżowiną.

Wrzucam zdjęcie ulotki, bo tam jest dokładnie opisane podanie do ucha. Jest napisane, że stosuje się 2–4 krople do przewodu słuchowego, 2–4 razy na dobę, a po zakropleniu trzeba poleżeć na boku około 15 minut, żeby krople mogły spłynąć do przewodu słuchowego. I powiem szczerze, że u mnie to miało znaczenie — jak od razu wstawałam, to miałam wrażenie, że część leku po prostu wypływa. Potem zaczęłam robić tak, jak w ulotce: kładłam się z chorym uchem do góry, zakraplałam i zostawałam chwilę w tej pozycji.

Przy pierwszym podaniu trochę mnie piekło i przez moment miałam wrażenie, że ucho jest jeszcze bardziej „pełne”, ale to szybko mijało. Nie było tak, że po jednej dawce wszystko przeszło, ale z każdym kolejnym użyciem było trochę lepiej. Największą różnicę zauważyłam w świądzie — przestało mnie tak ciągnąć do ciągłego grzebania w uchu. To była największa ulga, bo wcześniej praktycznie cały czas myślałam tylko o tym, że coś mnie tam swędzi.

Po paru dniach przewód słuchowy był mniej podrażniony, mniej bolało przy dotyku i nie miałam już takiego uczucia, że ucho jest „rozgrzebane” od środka. U mnie Dicortineff zadziałał głównie na stan zapalny i podrażnienie po patyczkach. Trzeba tylko pamiętać, że to nie są zwykłe krople na zatkane ucho, tylko lek z antybiotykiem i sterydem, więc raczej na konkretny problem, a nie do używania przy każdym swędzeniu.

Ja po tej sytuacji odpuściłam czyszczenie ucha patyczkami w środku, bo mam wrażenie, że sama sobie tym zaostrzyłam problem. Dicortineff pomógł, ale dopiero kiedy przestałam dodatkowo drażnić przewód słuchowy.

Warto pamiętać, że Dicortineff to nie są zwykłe krople na zatkane ucho. To jest antybiotyk ze sterydem. Ja dostałem go przy zapaleniu ucha zewnętrznego i faktycznie pomógł, ale nie używałbym go sam z siebie przy każdym bólu ucha. Zwłaszcza jeśli jest wyciek albo podejrzenie pękniętej błony bębenkowej, to bym uważał.

U mnie problem wracał kilka razy. Zawsze zaczynało się od swędzenia, potem łuszczenie skóry w uchu, potem zatkanie i pogorszenie słuchu. Dicortineff pomagał, kiedy dochodziło do stanu zapalnego, ale jeśli samo ucho było zatkane przez skórki albo woskowinę, to same krople nie rozwiązywały sprawy. Najpierw trzeba było oczyścić ucho, a dopiero potem leczenie miało sens.

Miałem bardzo podobną sytuację. Ucho było zatkane do tego stopnia, że słyszałem jak przez grubą warstwę waty. Najgorzej było rano, bo po nocy miałem wrażenie, że wszystko w uchu jeszcze bardziej „siada” i dźwięki są przytłumione. Do tego doszedł ból przy dotykaniu małżowiny i taka dziwna tkliwość w środku, jakby przewód słuchowy był cały obrzęknięty.

U mnie najpierw było płukanie ucha, bo okazało się, że zalegała wydzielina i woskowina. Dopiero po tym dostałem Dicortineff. Przez pierwsze dwa dni zatkanie jeszcze trochę się utrzymywało i nawet się zastanawiałem, czy te krople w ogóle coś dają, ale ból zaczął puszczać dość szybko. Najpierw przestało boleć przy dotykaniu ucha, potem zmniejszyło się uczucie rozpierania, a dopiero na końcu wrócił normalny słuch.

Po kilku dniach było już naprawdę dobrze. W moim przypadku ważne było chyba to, że ucho zostało najpierw oczyszczone, bo wcześniej krople mogłyby pewnie nie dotrzeć tam, gdzie trzeba. Sam Dicortineff oceniam pozytywnie, ale u mnie nie była to poprawa po jednej dawce, tylko bardziej stopniowe wyciszanie stanu zapalnego.

Ja dostałam Dicortineff po infekcji ucha po basenie. Zaczęło się niewinnie — trochę swędziało, miałam wrażenie, że została mi woda w uchu, ale myślałam, że samo przejdzie. Po dwóch dniach doszedł ból przy ruszaniu małżowiną i takie paskudne uczucie pełności, jakby ucho było zamknięte od środka.

Krople dostałam na kilka dni i u mnie pomogły. Najbardziej pamiętam to, że zimne krople były okropnie nieprzyjemne. Za pierwszym razem zakropliłam prosto z butelki i aż mnie przeszły ciarki, bo zrobiło się takie dziwne uczucie w uchu. Potem zaczęłam ogrzewać buteleczkę w dłoni przez chwilę przed podaniem i było dużo lepiej.

Poprawa nie była natychmiastowa, ale po 2–3 dniach ból był dużo mniejszy, a ucho nie było już takie „napompowane”. Na czas leczenia unikałam basenu i pilnowałam, żeby nie nalać wody do ucha pod prysznicem.

Ja sam sobie pogorszyłem sprawę, bo za dużo kombinowałem z patyczkami. Najpierw miałem tylko lekkie swędzenie, ale zacząłem czyścić ucho codziennie, czasem kilka razy dziennie. Wydawało mi się, że coś tam zalega i że jak to wyczyszczę, to będzie lepiej. Efekt był odwrotny — wepchnąłem chyba wszystko głębiej i podrażniłem skórę w przewodzie słuchowym. Potem pojawił się ból, zatkanie i takie uczucie, jakby ucho było zadrapane od środka. Laryngolog oczyścił przewód słuchowy i dopiero wtedy przepisał Dicortineff. Po kroplach było stopniowo lepiej, ale największa zmiana była taka, że przestało mnie ciągnąć do ciągłego dłubania w uchu. Świąd się uspokoił i skóra przestała być taka tkliwa.

Moja rada po tej przygodzie: nie grzebać w uchu przed kroplami i nie próbować na siłę „odtykać” patyczkiem. Ja przez to zrobiłem sobie większy problem niż miałem na początku.

U mnie Dicortineff pomógł, ale trochę inaczej, niż się spodziewałam. Myślałam, że skoro mam zatkane ucho, to po kroplach szybko się odetka. A było tak, że najpierw poprawił się ból i stan zapalny, natomiast zatkanie zostało jeszcze przez jakiś czas.

Przez pierwsze podania miałam nawet wrażenie, że ucho jest bardziej pełne, bo krople zostawały w środku i wszystko było takie „mokre”. Trochę mnie to niepokoiło, ale potem zauważyłam, że przewód słuchowy mniej boli, mniej piecze i nie reaguje już tak mocno na dotyk. Największą różnicę poczułam trzeciego dnia. Wtedy dopiero miałam wrażenie, że obrzęk schodzi i słuch zaczyna wracać.

U mnie to nie był lek, który zadziałał spektakularnie po pierwszym użyciu, ale krok po kroku uspokoił ucho. Najbardziej pomógł na ból, pieczenie i podrażnienie.

Stosowałem Dicortineff przy nawracającym zapaleniu przewodu słuchowego. U mnie problem wracał falami: najpierw świąd, potem łuszcząca się skóra, później lekki wysięk i ból przy dotykaniu ucha. Czasem dochodziło też uczucie zatkania, szczególnie gdy w uchu zbierało się więcej wydzieliny.

Z moich doświadczeń wynika, że Dicortineff działał najlepiej wtedy, kiedy ucho było wcześniej w miarę oczyszczone i suche. Kiedy w przewodzie słuchowym było dużo zalegającej wydzieliny albo złuszczonej skóry, krople nie dawały takiego efektu, bo chyba nie docierały dobrze do podrażnionego miejsca. Po oczyszczeniu ucha różnica była dużo większa.

U mnie po kilku dniach zmniejszał się świąd, potem wysięk i tkliwość. Nie traktowałbym go jednak jako kropli na każdy dyskomfort w uchu. W moim przypadku sprawdzał się wtedy, gdy faktycznie był stan zapalny, a nie tylko suchość albo zwykłe zatkanie.

Miałam Dicortineff na zapalenie ucha zewnętrznego. Objawy były dość klasyczne: swędzenie, ból przy dotykaniu, pieczenie i taka nadwrażliwość, że nie mogłam normalnie spać na tej stronie.

Po pierwszym użyciu trochę szczypało, ale krótko. Bardziej było to uczucie podrażnienia niż jakiś silny ból. Po dwóch dniach świąd był już dużo mniejszy, a po kilku dniach mogłam normalnie dotknąć ucha bez tego nieprzyjemnego kłucia. U mnie sprawdził się dobrze, ale stosowałam go krótko i tylko do momentu wyciszenia stanu zapalnego.

U mnie historia była trochę inna, bo Dicortineff nie rozwiązał problemu na stałe. Na początku wyglądało to jak zwykłe zapalenie ucha: swędzenie, dyskomfort, trochę wydzieliny, uczucie zatkania. Po kroplach była poprawa, ale bardziej taka chwilowa. Ucho mniej bolało, mniej swędziało, stan zapalny jakby przygasł, ale po odstawieniu wszystko zaczynało wracać.

Później okazało się, że problemem była grzybica ucha, a nie typowe zakażenie bakteryjne. I wtedy wszystko stało się jasne — steryd w kroplach mógł dawać chwilową ulgę, bo zmniejszał zapalenie, ale nie usuwał właściwej przyczyny. Dopiero zmiana leczenia pomogła.

Dlatego z własnego doświadczenia powiem tak: jeśli po kilku dniach Dicortineff nie daje wyraźnej poprawy albo objawy wracają zaraz po zakończeniu, to warto brać pod uwagę, że przyczyna może być inna. Nie każde swędzące czy zatkane ucho to od razu problem bakteryjny.

Ja dostałam Dicortineff, kiedy ucho było czerwone, spuchnięte i strasznie swędziało. Najgorszy był ten świąd, bo naprawdę trudno było się powstrzymać od drapania. Miałam wrażenie, że im bardziej próbuję nie ruszać ucha, tym bardziej mnie swędzi. Potem doszedł ból i przewód słuchowy zrobił się bardzo tkliwy.

Po kroplach jako pierwsze zeszło właśnie swędzenie. To była dla mnie największa ulga, bo przestałam mieć ten odruch, żeby ciągle coś poprawiać w uchu. Ból mijał wolniej, ale każdego dnia było trochę lepiej. Po kilku dniach ucho nie było już takie gorące i podrażnione.

U mnie Dicortineff nie tyle „odetkał” ucho od razu, co wyciszył cały stan zapalny. Dopiero jak obrzęk zaczął schodzić, wszystko wracało do normy.