Najczęściej Divascan nie daje „psychicznego zjazdu” ani typowego zamulenia, a jeśli wpływa na samopoczucie, to najczęściej pośrednio: kiedy spada częstość/nasilenie migren, poprawia się energia, sen i ogólna „jakość dnia”.
Hejka, zaczęłam od wczoraj Divascan na częste migreny i mam dziwne wrażenie, że coś mi „siada” w głowie. Od rana czuję się taka… ociężała, jakbym chodziła w zwolnionym tempie. Skupienie tragedia, robię wszystko wolniej, nawet jak z kimś rozmawiam to muszę się pilnować, żeby nie odpłynąć. Ulotka mnie przestraszyła, bo tam jest napisane, że może wpływać na samopoczucie, ale nie wiem jak mocno to może przywalić. Czy to możliwe, że to właśnie Divascan? Czy ktoś miał taki „mul” na starcie?
@Baata prawie każdy lek na początku potrafi zrobić jakieś zamieszanie. Organizm dostaje nową substancję i czasem jest szok. Jeśli w ulotce jest, że może wpływać na samopoczucie, to jasne, że to się może zdarzyć. Ale Ty jesteś po 1 dniu, to serio za wcześnie, żeby wiedzieć, czy tak już będzie zawsze.
U mnie zawsze było tak, że pierwsze dni/tydzień bywają dziwne – trochę senność, trochę kręci w głowie, ciężka głowa. Potem albo przechodzi, albo się okazuje, że jednak nie siada. I tu trzeba sobie policzyć: czy wolisz mniej migren, czy więcej energii. Bo czasem to jest takie ważenie. I jeszcze jedno: to może być też przypadek, pogoda, stres, niewyspanie – migrenowcy to mamy często taki „dziwny dzień” bez powodu.
Ja miałam na odwrót. Zanim zaczęłam brać Divascan, to ja byłam non stop jak zombie od tych migren. Ciągle ciężka głowa, przytępienie, brak sił, wszystko mnie bolało i psychika siadła. Jak weszłam na Divascan, to po kilku dniach poczułam, że mi jakby ktoś trochę zdjął kamień z głowy. I z dnia na dzień było lepiej. U mnie to też było tak, że nie od razu cud, tylko powoli. Ale generalnie dla mnie: migreny mniej, a samopoczucie lepsze, bo wreszcie nie żyłam w oczekiwaniu na ból.
Ja brałam Divascan długo, coś koło 7 miesięcy. Migreny się złagodziły, a samopoczucie miałam normalne. Żadnej senności, żadnego „nacpania”, normalnie funkcjonowałam. Więc możliwe, że u Ciebie to po prostu początek i przejdzie, albo że masz inną reakcję.
Nie wiem… jakoś tak wyszło. Człowiek się czuje lepiej i mu się wydaje, że już zawsze tak będzie. Potem wróciły mocne migreny, wróciłam do Divascanu, ale już nie było tak dobrze jak za pierwszym razem. I w końcu zrezygnowałam. Teraz to sama nie wiem, czy to błąd był.
@Dori2009@Aldona@rarytasy_ona A robiłyście jakieś badania w trakcie? Bo ja mam wrażenie, że lekarze to sami nie wiedzą, co działa na migreny. Rodzinna mówiła, że też ma migreny i mi przepisywała coraz mocniejsze przeciwbólowe. Poprzedni neurolog kazał mi pić kawę z cytryną na początku ataku (serio…), a teraz ten Divascan. I ja już nie wiem, czy ja sobie coś wkręcam, czy faktycznie ten lek mnie spowalnia.
Brałam Divascan i u mnie samopoczucie było normalne. Jedyny efekt uboczny to brak łaknienia – po prostu nie chciało mi się jeść, ale bez dramatu. Za to migreny prawie zniknęły, tylko musiałam co jakiś czas powtarzać kurację, bo po dłuższym czasie potrafiły wrócić.
Hej, ja już drugi raz biorę Divascan i mam podobnie jak Ty – jestem lekko osłabiona, trochę taka „bez prądu”. Dwa lata temu brałam i było to samo. Ale powiem Ci, że warto, bo migreny mi spadły o połowę, a wcześniej to ja przy każdej migrenie leżałam po kilka dni, mdłości, wymioty, dramat. Teraz przynajmniej jestem człowiekiem. U mnie to osłabienie było, ale do zniesienia.
To ja nie wiem, co oni tam piszą, ale ja jak brałam Divascan, to mi się chciało żyć. Serio. Potem neurolog dał mi bloker kanałów wapniowych – niby lepiej, ale nie tak. Migreny mam teraz lżejsze, ale częściej, i to mnie dobija. Ja wracam do neurologa i chcę znowu Divascan, bo ja po nim nie miałam „mulenia”.
Witam, u mnie „przygoda” z migreną zaczęła się nagle i to było przerażające. Najpierw lekarze mówili infekcja, leki nie pomagały, szpital, konsultacje… masakra. Neurolog dopiero ogarnął temat i dał mi Divascan. I powiem Wam, że u mnie to był przełom: mogę funkcjonować, brak skutków ubocznych, a dodatkowo dostałam coś przeciwbólowego „na wszelki”, ale praktycznie nie muszę brać. Trzymam kciuki za wszystkich migrenowców, bo to jest dramat.
Ja wróciłam do Divascanu, biorę ponad 3 miesiące, zero skutków ubocznych, a ataków mniej. Tylko przed miesiączką i tak daje mi popalić, ale ja tak miałam zawsze, nawet jak Divascan działał.
Dopowiem jeszcze: u mnie klucz to było systematycznie. Jak zaczęłam pilnować, żeby nie pominąć ani jednej dawki, to dopiero po tych 2–3 miesiącach zauważyłam, że jest stabilniej.
Też brałam Divascan 2 miesiące – normalnie się czułam, migreny rzadziej. A teraz neurolog dał mi na atak tryptan (typu Sumamigren) i zobaczymy, bo po odstawieniu Divascanu miałam dwie migrenki w półtora miesiąca. Oby nie wróciło stare piekło.
@Baata ja mam dokładnie to: senność, zwolnienie, robię wszystko wolniej. Biorę 2 miesiące i poprawa migren duża, ale ten „tryb śpiocha” jest. Tylko ja sobie mówię, że wolę być wolniejsza niż leżeć trzy dni z miską. Też się bałam, ale u mnie to wygląda jak „uspokojenie” organizmu.
U mnie Divascan po dłuższym braniu (7–8 miesiąc) zrobił dziwne rzeczy: jakby brak kontaktu z rzeczywistością, wszystko senne, robiłam wszystko 5 razy wolniej i do tego wahania nastroju. Zgłosiłam to i dostałam coś na koncentrację (u mnie pomogło). Tak że to nie zawsze jest tylko start – u mnie to się pojawiło dopiero później.