Stosowałam Pimafucin w globulkach i też chciałam się odnieść, bo widzę w tekście jedną ważną rzecz, którą warto doprecyzować. Na moim opakowaniu, które dołączam na zdjęciu, jest napisane Pimafucin 100 mg, globulki — Natamycinum, czyli substancją czynną jest natamycyna, a nie nystatyna. To też lek przeciwgrzybiczy z grupy polienów, stosowany przy zakażeniach drożdżakowych, ale jednak chodzi o inną substancję.
U mnie Pimafucin był przepisany właśnie na infekcję grzybiczą pochwy. Stosowałam globulkę na noc, bo wtedy najłatwiej ją zaaplikować i lek może spokojnie działać przez kilka godzin. Z mojego doświadczenia globulka faktycznie rozpuszcza się stopniowo i rano może być trochę pozostałości na bieliźnie, więc wkładka bardzo się przydaje. Nie odebrałam tego jako czegoś niepokojącego — raczej normalny efekt stosowania leku dopochwowego.
Jeśli chodzi o poprawę, to u mnie nie było tak, że po pierwszej globulce objawy zniknęły całkowicie. Po pierwszym dniu nadal czułam pieczenie i dyskomfort, po drugim było trochę lepiej, a wyraźniejszą ulgę zauważyłam dopiero po kilku dniach. Najszybciej zmniejszył się świąd, natomiast podrażnienie i pieczenie trzymały dłużej, szczególnie jeśli okolice były już mocno „rozognione” przed rozpoczęciem leczenia.
Dołączam zdjęcie opakowania, bo mam dokładnie Pimafucin 100 mg w globulkach. Na pudełku też widać, że jest to lek do podania dopochwowego i że opakowanie zawiera 3 globulki. U mnie kuracja była krótka, ale mimo poprawy dokończyłam ją zgodnie z zaleconym schematem, bo przy grzybicy pochwy przerwanie leczenia za szybko może skończyć się nawrotem objawów.
Ogólnie z mojego doświadczenia Pimafucin może pomóc, ale trzeba dać mu kilka dni. Przy bardzo silnym pieczeniu, bólu przy oddawaniu moczu albo braku jakiejkolwiek poprawy po zakończeniu kuracji warto sprawdzić, czy to na pewno sama grzybica, bo czasem objawy są podobne przy infekcji bakteryjnej, podrażnieniu albo mieszanym zakażeniu.