Długość stosowania Amotaksu zależy od rodzaju i nasilenia infekcji bakteryjnej oraz ogólnego stanu zdrowia pacjenta. Zwykle lekarze zalecają stosowanie leku przez okres od 5 do 14 dni, jednak w niektórych przypadkach może być to krótsze lub dłuższe.
Brałem Amotaks na anginę i u mnie było 10 dni, mimo że po trzecim dniu czułem się już dużo lepiej. Też miałem pokusę, żeby skończyć wcześniej, bo gardło prawie nie bolało i temperatura zeszła, ale dokończyłem całe opakowanie. Z perspektywy czasu dobrze, bo raz kiedyś przerwałem inny antybiotyk za szybko i infekcja wróciła po tygodniu. Przy Amotaksie największa poprawa była u mnie między 2. a 3. dobą.
U mnie Amotaks był przepisany na anginę paciorkowcową i też pamiętam, że zdziwiło mnie te 10 dni. Po pierwszych dwóch dniach miałam jeszcze dramat — migdałki z nalotem, ból przy przełykaniu taki, że jadłam praktycznie tylko jogurt i zupy. Trzeciego dnia zaczęłam normalniej funkcjonować, a czwartego już miałam wrażenie, że jestem prawie zdrowa.
I właśnie wtedy pojawiła się myśl: „po co ja mam to brać jeszcze prawie tydzień?”. Poczytałam trochę doświadczeń innych osób i dużo ludzi pisało podobnie — że przy gardle poprawa może przyjść szybko, ale leczenie i tak trwa dłużej, zwłaszcza przy podejrzeniu paciorkowca. Dokończyłam 10 dni i nic mi nie wróciło. Miałam tylko lekki problem z żołądkiem, więc brałam probiotyk i jadłam delikatniej.
Moim zdaniem najgorsze jest ocenianie leczenia po samym wyglądzie gardła. U mnie gardło wyglądało brzydko jeszcze wtedy, gdy ja już czułam się lepiej. Nalot nie zniknął z dnia na dzień, zaczerwienienie też schodziło stopniowo. Najpierw poprawiło się samopoczucie, potem gorączka, potem ból, a dopiero na końcu wygląd migdałków.
Ja aktualnie jestem na Amotaksie i szczerze mówiąc drugi dzień był najgorszy psychicznie, bo człowiek już bierze antybiotyk i oczekuje, że będzie jakaś wyraźna ulga. A u mnie po 24 godzinach dalej bolało tak samo, nadal czułem szyję, uszy i przełykanie było męczące. Dopiero około 48 godzin od pierwszej dawki zauważyłem, że temperatura już nie wraca tak wysoko i mogę wypić herbatę bez krzywienia się.
Teraz jestem na 4. dniu i jest duża różnica, ale nie powiedziałbym, że jestem zdrowy. Gardło dalej pobolewa, tylko już nie jest to ten ostry ból. Także z mojego doświadczenia: Amotaks nie działa jak tabletka przeciwbólowa. On może robić swoje, ale objawy nie znikają od razu.
U syna był Amotaks na anginę i pediatra rozpisała 10 dni. Pierwsze dwa dni praktycznie bez szału — gorączka jeszcze wracała, gardło czerwone, jedzenie prawie odpadało. Trzeciego dnia było już widać poprawę, bo zaczął normalniej pić i przestał płakać przy przełykaniu.
Najważniejsze było pilnowanie godzin, bo przy dziecku łatwo przesunąć dawkę, szczególnie jak śpi albo nie chce nic jeść. U nas poprawa nie oznaczała końca choroby — po 4 dniach wyglądał już prawie normalnie, ale kuracja trwała dalej. Nie mieliśmy nawrotu, a wcześniej przy infekcjach gardła potrafiło się ciągnąć tygodniami. Z minusów: luźniejsze stolce i trochę brak apetytu, ale po zakończeniu antybiotyku wróciło do normy.
Ja miałem sytuację, że po amoksycylinie poczułem się lepiej bardzo szybko i właśnie dlatego zlekceważyłem końcówkę leczenia. Nie był to akurat Amotaks, ale ta sama substancja — amoksycylina. Po 4–5 dniach byłem praktycznie bez gorączki, gardło już tylko lekko drapało, więc uznałem, że po co się męczyć tabletkami, skoro jest dobrze.
No i po kilku dniach wszystko zaczęło wracać. Najpierw lekki ból gardła, potem znowu migdałki, rozbicie i węzły na szyi. Druga infekcja była dużo bardziej upierdliwa, bo człowiek już był zmęczony po pierwszej, a tu od nowa to samo. Od tamtej pory mam zasadę, że jeśli dostaję antybiotyk na określoną liczbę dni, to nie kombinuję po poprawie.
Przy Amotaksie moim zdaniem trzeba rozróżnić dwie rzeczy: po ilu dniach czujesz poprawę i ile dni trwa leczenie. Poprawa może być po 2–3 dniach, ale to nie znaczy automatycznie, że infekcja jest już całkiem załatwiona.