Mój tata bierze leki na ciśnienie od dawna i też miał epizod z Tritace. U niego było odwrotnie niż u Ciebie, bo po porannej dawce czasem ciśnienie spadało za bardzo, a wieczorem już znowu szło wyżej. Pamiętam, że narzekał, że rano po tabletce jest słaby, a wieczorem ma znowu czerwone policzki i ból z tyłu głowy. On jest z tych ludzi, co mierzą ciśnienie dziesięć razy dziennie, więc w domu był cały zeszyt zapisany wynikami.
Przez jakiś czas miał Tritace podzielony na dwie dawki i mówił, że czuł się stabilniej. Nie było takiego nagłego spadku po jednej większej tabletce. Ale potem i tak mu zmieniali leczenie, bo doszedł jeszcze inny problem i ostatecznie miał inny zestaw leków. U niego wyszło, że samo przesuwanie Tritace nie rozwiązuje wszystkiego, bo ciśnienie zależało też od stresu, soli w jedzeniu, wagi i tego, że pił dużo mocnej kawy. Jak zjadł kiełbasę, ogórki kiszone i jeszcze coś słonego wieczorem, to potem się dziwił, że ciśnienie 160.
Ja bym na Twoim miejscu nie patrzyła tylko na to, czy „można dwa razy dziennie”, bo technicznie u niektórych można, tylko bardziej na to, po co miałoby się to robić. Jeśli jedna dawka rano nie trzyma ciśnienia do wieczora, to czasem faktycznie rozważa się dawkę rano i wieczorem. Ale czasem problemem jest za mała dawka, zła pora, inny lek, stres, źle wykonany pomiar albo po prostu to, że wieczorem organizm reaguje na cały dzień.
Ja sama miałam kiedyś takie jazdy z ciśnieniem, że wieczorem było wyższe, bo mierzyłam się zaraz po krzątaniu po domu. Usiadłam niby na chwilę, mankiet na rękę i panika, bo wynik wysoki. Dopiero jak zaczęłam mierzyć po 10 minutach spokojnego siedzenia, bez gadania, bez telefonu w ręce, to nagle wyniki były inne. Nie mówię, że u Ciebie tak jest, ale warto to sprawdzić, bo człowiek potrafi sam sobie nabić wynik stresem.
Co do Tritace dwa razy dziennie — znam takie przypadki, więc to nie jest jakiś dziwny schemat. Tylko trzeba pilnować, żeby nie zrobić z tego przypadkiem większej dawki dobowej. Bo jak ktoś ma 5 mg raz dziennie, to podział na 2,5 mg rano i 2,5 mg wieczorem to nadal 5 mg na dobę. Ale jak ktoś sam z siebie zacznie brać 5 mg rano i 5 mg wieczorem, to już jest dwa razy więcej. A przy ciśnieniu można się potem zdziwić, jak przyjdą zawroty głowy, osłabienie albo mroczki przed oczami.
U mojego taty najlepiej sprawdziło się zapisywanie pomiarów i dopiero na tej podstawie była zmiana dawkowania. Także ja bym zrobiła tak: kilka dni pomiarów rano i wieczorem, najlepiej o podobnych porach, notować puls i objawy, a potem z tym iść na konsultację. Bo może się okazać, że wystarczy zmienić porę brania, a może rzeczywiście podział dawki będzie lepszy. W każdym razie nie jesteś jedyna z takim problemem, bo dużo osób ma ciśnienie w miarę rano, a wieczorem zaczyna się cyrk.