Symtiver zwykle jest stosowany przez okres do 4 tygodni, zalecana dawka to jedna tabletka trzy razy na dobę, po posiłku i popijana płynem. Tabletkę należy połknąć w całości bez żucia.
Hej wszystkim, mam pytanie. Od niedawna biorę Symtiver na zawroty głowy i trochę na szumy uszne. W ulotce jest napisane, że niby nie dłużej niż kilka tygodni, ale czy ktoś z Was brał go dłużej? Jak długo można go stosować, żeby nie zaszkodzić? Zastanawiam się, czy jak mi pomaga, to mogę go ciągnąć miesiącami, czy raczej trzeba przerywać?
Ja brałam Symtiver przez 4 tygodnie i lekarz powiedział, że to taki standard, żeby zobaczyć, czy pomoże. U mnie zawroty naprawdę się zmniejszyły, ale zauważyłam, że im dłużej brałam, tym bardziej byłam senna i trochę otępiała w ciągu dnia. Raz nawet w pracy prawie zasnęłam przy komputerze, więc stwierdziłam, że nie ma co przesadzać. Potem zrobiłam przerwę i było ok. Szczerze mówiąc, to ja bym nie brała tego miesiącami, bo ten lek naprawdę zamula. No i jeszcze moja mama brała coś podobnego lata temu na błędnik i też lekarz jej powiedział, że dłużej niż kilka tygodni nie ma sensu, bo organizm się przyzwyczaja i skuteczność spada.
U mnie historia trochę inna. Miałam potworne zawroty głowy po zapaleniu ucha, tak że bałam się w ogóle wychodzić z domu, bo kręciło się w głowie przy każdym kroku. Symtiver dostałam na miesiąc i faktycznie pomógł, ale objawy wracały. Wróciłam do lekarza, a on przedłużył mi jeszcze o 2 tygodnie i dopiero wtedy poczułam stabilizację. Pamiętam, że mówił, żeby nie brać bez końca, tylko raczej do opanowania objawów, a potem odstawić. Moja ciotka z kolei brała prawie 3 miesiące, bo miała problemy z równowagą po wylewie – i u niej to było kontrolowane przez lekarzy. Więc myślę, że to bardzo zależy od przypadku, ale sama z siebie bym nie ryzykowała ciągłego łykania.
Ja brałam Symtiver tylko przez 2 tygodnie i już miałam dość. Strasznie sucho w ustach, zero energii i czułam się jakbym chodziła w półśnie. Ale znam osobę z pracy, która brała ponad miesiąc, bo miała chorobę Ménière’a i lekarz jej kazał, i mówiła, że było lepiej, tylko musiała sobie organizować dzień tak, żeby np. nie prowadzić auta po tabletce. Generalnie z tego co wiem, to nie jest lek do długiego łykania na stałe, raczej takie krótsze kuracje. I powiem Ci szczerze – ja po tych 2 tygodniach miałam wrażenie, że i tak najbardziej pomogło to, że odpoczęłam i mniej stresu miałam, a nie same tabletki.