Ja z nawracającą grzybicą pochwy męczyłam się naprawdę długo i Flucofast znałam już prawie na pamięć. U mnie wyglądało to tak, że jednorazowa tabletka 150 mg pomagała, objawy się wyciszały, człowiek miał nadzieję, że w końcu spokój, a po kilku tygodniach znowu to samo. Najgorzej było latem — basen, upały, obcisłe spodnie, więcej potu i od razu czułam, że problem wraca. Przez długi czas myślałam, że po prostu „taka moja uroda”, ale potem zaczęłam czytać ulotkę dokładniej i zobaczyłam, że przy nawrotach jest opisany zupełnie inny schemat niż tylko jedna kapsułka.
Wrzucam zdjęcie, bo właśnie ten fragment ulotki zwrócił moją uwagę — przy zapobieganiu nawrotom zakażeń pochwy jest tam mowa o 150 mg co trzeci dzień, łącznie 3 dawki, a później raz w tygodniu przez 6 miesięcy, jeśli ryzyko nawrotów jest zwiększone. U mnie dopiero taka dłuższa kuracja zrobiła różnicę. Wcześniej po standardowym leczeniu było dobrze tylko na chwilę, a potem wszystko wracało jak bumerang. Dopiero kolejny ginekolog powiedział mi, że przy nawracającej grzybicy samo „wzięcie jednej tabletki i czekanie” może być po prostu za słabe, bo problem nie zawsze kończy się w momencie, kiedy zniknie świąd czy pieczenie.
Oczywiście sama tabletka to nie było wszystko. W tym samym czasie zaczęłam bardziej pilnować rzeczy, które wcześniej trochę olewałam — odstawiłam perfumowane żele do higieny intymnej, przestałam nosić ciasne dżinsy w upały, zaczęłam brać probiotyki i ograniczyłam cukier, bo u mnie po słodyczach miałam wrażenie, że wszystko szybciej się nasila. Mama jeszcze namówiła mnie na zakwas z buraków, więc też piłam, chociaż nie wiem, czy to akurat miało największe znaczenie, ale ogólnie zaczęłam bardziej dbać o florę i odporność organizmu.
Najważniejsze jest dla mnie to, że po latach nawracania w końcu mam spokój. Nie twierdzę, że u każdej osoby będzie identycznie, ale jeśli komuś grzybica wraca co chwilę po jednej kapsułce Flucofastu, to naprawdę warto dopytać o leczenie nawrotowe, a nie ciągle brać pojedynczą dawkę i zaczynać od nowa. Ja żałuję, że wcześniej nikt mi tego tak jasno nie wytłumaczył, bo przez kilka lat kręciłam się w kółko: leczenie, poprawa, kilka tygodni przerwy i znowu problem.