U mnie poprawa nie była od razu, i szczerze mówiąc na początku też już zaczynałam się nakręcać, że może lek nie działa. Też miałam pieczenie i swędzenie, człowiek ledwo funkcjonował normalnie, bo cały czas czuł dyskomfort. Po pierwszych dniach nie miałam jakiejś spektakularnej zmiany, bardziej takie delikatne wyciszenie objawów. Dopiero potem zauważyłam, że z dnia na dzień jest trochę lżej i mniej mnie to wszystko męczy. Wydaje mi się, że przy takich lekach trzeba dać chwilę czasu, bo to jednak działa miejscowo i organizm też musi się uspokoić. Ja pamiętam, że najbardziej się denerwowałam właśnie przez to, że chciałam natychmiastowej poprawy, a to tak nie działa. U mnie najpierw zeszło pieczenie, potem dopiero przestałam czuć taki dyskomfort przez cały dzień. Moja koleżanka miała podobnie i też mówiła, że na początku człowiek ma wrażenie, że nic się nie dzieje, a potem nagle orientuje się, że od dwóch dni nie myśli już o tym co chwilę. Tak że według mnie, jeśli to dopiero początek, to jeszcze bym się nie zniechęcała, bo poprawa często przychodzi stopniowo, a nie od razu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.