Mizodin a drżenie samoistne

Mizodin może być stosowany w drżeniu samoistnym, ponieważ zawiera prymidon — substancję należącą do podstawowych leków używanych w leczeniu tego zaburzenia neurologicznego. U wielu pacjentów prymidon zmniejsza nasilenie drżenia i poprawia codzienne funkcjonowanie.


Temat jest powiązany z:: https://medyk.online/lek/mizodin/mizodin-a-drzenie-samoistne/

Hej wszystkim. Czy ktoś z Was brał Mizodin na drżenie samoistne? U mnie zaczęło się jakieś dwa lata temu, najpierw lekko trzęsła mi się ręka przy pisaniu albo jak trzymałam kubek z kawą, ale ostatnio jest gorzej. Najbardziej widać to jak mam coś zrobić precyzyjnego, np. nalać zupy do talerza albo podpisać dokument. Neurolog powiedział, że to prawdopodobnie drżenie samoistne i zaproponował właśnie Mizodin. Trochę się jednak boję zaczynać, bo czytałam w internecie, że to lek raczej na padaczkę i że może powodować senność albo zawroty głowy. Czy ktoś z Was brał Mizodin właśnie na drżenie rąk i może powiedzieć, czy faktycznie pomaga? Interesuje mnie też, czy na początku są jakieś dziwne objawy i czy organizm się później przyzwyczaja. Będę wdzięczna za każdą opinię, bo trochę się stresuję tym leczeniem.

Hej, ja nie brałam Mizodinu osobiście, ale mój tata bierze go od jakiegoś czasu właśnie na drżenie samoistne. U niego zaczęło się podobnie jak u Ciebie, najpierw takie lekkie drżenie przy trzymaniu sztućców albo jak coś pisał. Myśleliśmy, że to stres albo zmęczenie, ale z czasem było coraz bardziej widoczne. Neurolog przepisał mu Mizodin i powiedział, że to lek, który może pomóc uspokoić pracę układu nerwowego. Na początku tata mówił, że czuł się trochę jakby „przymulony”, miał też zawroty głowy i chodził taki senny przez kilka dni. Już się nawet zastanawiał, czy tego nie odstawić, ale lekarz uprzedzał, że początek może być taki dziwny.

Po około dwóch tygodniach było już dużo lepiej. Senność prawie zniknęła, a drżenie faktycznie trochę się zmniejszyło. Nadal czasem widać, że ręka mu drży, szczególnie jak się zdenerwuje albo jest zmęczony, ale nie jest to już tak nasilone jak wcześniej. Najbardziej sam mówi, że w końcu może spokojnie napić się herbaty bez rozlewania. Więc z tego co widzę u niego, lek coś tam pomaga, tylko trzeba dać organizmowi chwilę, żeby się przyzwyczaił.

U mnie historia z drżeniem samoistnym trwa już dobre kilka lat i przerobiłam trochę różnych leków. Mizodin też miałam przepisany przez neurologa jakieś dwa lata temu. Pamiętam, że też byłam zdziwiona, bo wcześniej czytałam, że to lek na padaczkę, ale lekarz mi tłumaczył, że ta sama substancja jest używana też na drżenie. U mnie problem był taki, że ręce zaczynały się trząść w stresie albo jak miałam coś zrobić przy ludziach, np. podpisać dokument czy nalać wody do szklanki.

Pierwsze dni na Mizodinie były dla mnie trochę ciężkie, bo byłam bardzo senna i miałam takie uczucie jakbym była lekko pijana. Niektórzy pewnie by się wystraszyli, ale neurolog uprzedzał, że tak może być. Po kilku tygodniach było już lepiej i zauważyłam, że drżenie jest trochę słabsze, szczególnie rano i w ciągu dnia. Nie zniknęło całkowicie, ale było bardziej do opanowania. Największa różnica była przy pisaniu i jedzeniu, bo wcześniej naprawdę potrafiłam rozlać zupę albo kawę.