Ja to powiem Wam szczerze: ja tego Tussipectu się trochę bałam. Ma efedrynę, a ja mam nadciśnienie, więc zanim zaczęłam brać, to przeczytałam ulotkę ze trzy razy. Ale poszłam do lekarza, kaszel był już taki cięższy, jakby klatka piersiowa mi pękała. Lekarz mnie osłuchał i mówi: „To nie jest jeszcze zapalenie oskrzeli, ale coś się tam zaczyna zbierać, a Pani potrzebuje się tego pozbyć”.
Dostałam Tussipect, miałam go brać przez 5 dni. I tak było: pierwszy dzień nic, drugi dzień kaszel gorszy – ale z rana zaczęło coś schodzić. I to jest chyba klucz. On działa wykrztuśnie, ale nie od razu – trzeba trochę czasu i dużo pić. W trzecim dniu miałam dosłownie „oczyszczenie” – wszystko zaczęło wychodzić. Już nie męczyło mnie w nocy, spałam normalnie.
Więc odpowiadając wprost: Tussipect na kaszel mokry, nie suchy. Ale jak ktoś ma taki „pomiędzy”, to może właśnie pomoże mu przejść ten kaszel w produktywny, żeby szybciej wyjść z choroby.