Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Advantan w leczeniu zmian skórnych, takich jak atopowe zapalenie skóry, egzema czy kontaktowe zapalenie skóry? Czy zauważyliście szybką ulgę w świądzie, zaczerwienieniu i podrażnieniu skóry? Jak długo trwało leczenie i czy efekty były trwałe? Czy pojawiły się u Was skutki uboczne, np. przesuszenie skóry, pieczenie, uczucie ściągnięcia, a może zanik skóry przy dłuższym stosowaniu? A może Advantan okazał się jedynym preparatem, który skutecznie poradził sobie z uporczywymi objawami? Wasze opinie i doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają rozpoczęcie terapii Advantanem lub szukają skutecznego leczenia swoich problemów skórnych.
Mój synek ma 2,5 roku i na jednym policzku – poza innymi zmianami na ciele – ma taką jakby „rozdrapaną” plamkę po wysypce. To nie jest otwarta rana, tylko coś na kształt czerwonej, lekko błyszczącej blizny. Dermatolog przepisała na to Advantan, ale mam mieszane uczucia.
Czy naprawdę można bezpiecznie smarować twarz małego dziecka sterydem? Zawsze słyszałam, żeby unikać takich preparatów na buzię, bo to delikatna skóra i mogą wystąpić skutki uboczne. A teraz mam go tam użyć? Trochę się boję.
Do tego mój mały ma praktycznie całe plecki w wysypce – wygląda to jak drobne, czerwone krostki, miejscami podrażnione od drapania. No i co teraz? Przecież nie nałożę mu Advantanu na pół pleców… To przecież mocny lek!
Czy ktoś był w podobnej sytuacji i może coś doradzić? Jak podeszliście do leczenia u swoich maluchów? Każda wskazówka będzie dla mnie na wagę złota.
Advantan to rzeczywiście jeden z najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych sterydów, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie u dzieci. Wyróżnia się tym, że działa miejscowo, a jego wchłanianie do organizmu jest minimalne – dzięki temu ryzyko zaniku skóry (które kojarzy się z klasycznymi sterydami) jest znacznie niższe, zwłaszcza przy krótkotrwałym i punktowym stosowaniu. Oczywiście, jak przy każdym glikokortykosteroidzie, trzeba zachować rozsądek i nie stosować go bez potrzeby, ale nie ma co wpadać w panikę – nie dotyczy to jednorazowego użycia, tylko długotrwałego leczenia.
Moja córeczka ma AZS i niestety jej skóra potrzebuje ciągłej pielęgnacji i leczenia – używamy emolientów kilka razy dziennie, ale przy zaostrzeniach zdarza się, że musimy sięgnąć po Advantan. Elidel (ten niesterydowy, przeciwzapalny preparat – pewnie też o nim czytałaś) pomaga nam w wielu przypadkach, ale niestety nie działa na wszystkie zmiany. Wtedy wracamy właśnie do Advantanu, bo u niej działa błyskawicznie.
W Twoim przypadku – skoro mówisz, że to tylko sporadyczne użycie – ja bym bez wahania zastosowała ten lek, nawet na plecy. Oczywiście cieniutką warstwą, bo sterydy zawsze nakłada się bardzo oszczędnie. Nie wiem, czy masz maść, krem czy emulsję (lotion), ale ogólnie krem i emulsja dobrze się rozprowadzają i łatwo je nałożyć na większe partie, np. właśnie na plecki.
I co do buźki – ja bym się nie bała posmarować. Lepiej podziałać wcześniej i wyciszyć stan zapalny, niż dopuścić do sytuacji, gdzie maluch rozdrapie zmianę do krwi. A potem zaczynają się problemy – nadkażenia, sączenie się, czasem nawet konieczność antybiotyku. Więc naprawdę – lepiej zadziałać mądrze i na czas niż potem ratować sytuację.