Opinie Amlozek

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Amlozek przy nadciśnieniu albo problemach z sercem? Czy zauważyliście poprawę w kontroli ciśnienia, mniejszą liczbę skoków ciśnienia albo ustąpienie takich objawów jak bóle głowy, kołatanie serca czy ucisk w klatce piersiowej? Jak szybko u Was lek zaczął działać i czy efekt był stabilny przy dłuższym stosowaniu? Ciekawi mnie też, czy pojawiły się skutki uboczne – na przykład obrzęki kostek lub nóg, zawroty głowy, uczucie zmęczenia, uderzenia gorąca, bóle głowy albo kołatanie serca, zwłaszcza na początku leczenia lub po zwiększeniu dawki. Czy te objawy z czasem ustępowały, czy raczej utrzymywały się dłużej? Wasze opinie i realne doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero zaczynają terapię Amlozkiem albo zastanawiają się, czego mogą się spodziewać przy dłuższym stosowaniu tego leku.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Amlozek obniżył moje ciśnienie skurczowe o około 20 punktów i przez ponad 5 lat nie miałam żadnych skutków ubocznych. Został mi przepisany po tym, jak leki moczopędne źle wpłynęły na poziom sodu w organizmie i trzeba było je odstawić.

Nie jestem w ogóle zadowolona z Amlozek. Zaczęłam go brać i praktycznie od razu pojawiły się bóle w klatce piersiowej, ból promieniujący do ręki, zawroty głowy, mgła w głowie, a do tego bardzo dziwne, grypopodobne objawy – zatkane zatoki, uczucie zalegającego śluzu, totalne rozbicie.

Najbardziej przestraszyło mnie to, że zaczęłam się szybko męczyć przy najprostszych czynnościach – zwykłe wejście po schodach czy sprzątanie powodowało zadyszkę. To jest dla mnie alarmujące i daje poczucie, że ten lek ewidentnie nie służy mojemu organizmowi ani sercu.

Jestem bardzo zaniepokojona, bo nie toleruję również leków z grupy ACE ani ARB – na oba miałam niepożądane reakcje. W praktyce wychodzi więc na to, że trzy najczęściej stosowane grupy leków na nadciśnienie kompletnie u mnie odpadają, a ja zostaję z poczuciem bezradności i pytaniem, jak w ogóle mam kontrolować ciśnienie, skoro organizm tak źle reaguje na standardowe leczenie.

U mnie wcześniej Lizynopryl przestał działać i do tego powodował okropny, męczący kaszel, więc lekarz zmienił mi leczenie na Amlozek. I szczerze? Od lat sprawdza się świetnie.

Przez cały ten czas nie miałam absolutnie żadnych skutków ubocznych, a ciśnienie utrzymuje się bardzo stabilnie – zwykle około 128/76. Normalnie funkcjonuję, nie mam zawrotów głowy, obrzęków ani żadnych dziwnych objawów.

Wiem, że na forach jest sporo złych historii i że wiele osób źle toleruje amlodypinę, ale z mojego doświadczenia wynika jedno: niektórzy znoszą Amlozek bardzo dobrze i u nich naprawdę działa. U mnie to był zdecydowanie dobry wybór i duża ulga po problemach z poprzednim lekiem.

Amlozek faktycznie obniżył mi ciśnienie, ale niestety pojawiło się sporo różnych objawów. Brałam tabletkę wieczorem przed snem, żeby je jakoś ominąć i przespać najgorsze momenty. Na początku było dość niepokojąco – budziło mnie w nocy bardzo szybkie bicie serca, prawie zawsze około trzeciej nad ranem, do tego potliwość i uczucie niepokoju. Na szczęście po mniej więcej dwóch tygodniach to ustąpiło. Zostały jednak inne dolegliwości: bóle uszu i głowy, takie krótkie, nagłe „strzały”, trwające dosłownie kilka sekund, ból szyi, czasem też dziwne bóle zębów i dziąseł, które pojawiały się i znikały bez wyraźnego powodu. Najbardziej męczyło mnie jednak to, że byłam ciągle strasznie zmęczona i miałam mgłę w głowie – ciężko było się skupić, myślenie jakby spowolnione. Ciśnienie jest lepsze, ale organizm ewidentnie mocno reagował na lek, przynajmniej na początku. U mnie część objawów z czasem się uspokoiła, ale to zmęczenie i brain fog dawały się we znaki jeszcze długo.

Amlozek obniżył mi ciśnienie z około 150/100 do 138/90 przy dawce 10 mg dziennie. Nadciśnienie jest u mnie związane z urazem rdzenia kręgowego, więc sytuacja nie jest typowa. Ogólnie widać poprawę, ale nie jest idealnie. Zauważyłam u siebie lekkie kołatania serca i muszę bardzo uważać, żeby nie wstawać zbyt szybko, bo wtedy robi mi się słabo i kręci się w głowie. Da się z tym funkcjonować, ale nie ukrywam, że bywa to uciążliwe i trochę niepokojące. Wcześniej brałam inhibitor ACE, ale musiałam go odstawić, bo powodował obrzęk stóp i jąder, więc kompletnie się u mnie nie sprawdził. Teraz zastanawiam się, czy nie poprosić o zmianę na coś skuteczniejszego albo lepiej tolerowanego, bo Amlozek działa, ale mam poczucie, że to jeszcze nie do końca „to”, czego potrzebuję.