Opinie Amlopin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Amlopin? Czy zauważyliście poprawę w leczeniu nadciśnienia tętniczego lub dławicy piersiowej? Czy wystąpiły u Was skutki uboczne, takie jak bóle głowy, obrzęki kostek, zawroty głowy czy uczucie zmęczenia? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla osób rozważających terapię tym lekiem – każda historia ma znaczenie!

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Po tym, jak dentysta odmówił mi wyrwania zęba, bo miałam za wysokie ciśnienie, poszłam do lekarza. Faktycznie – pomiary wyszły kiepskie. Dostałam Amlopin. Po wizycie kontrolnej dołożono mi jeszcze hydrochlorotiazyd, żeby spróbować obniżyć to „dolne” ciśnienie. Niestety efekt nadal był słaby i wyniki wciąż nie były takie, jak powinny.

W międzyczasie zmieniłam lekarza i nowy zaproponował Amlopin (amlodypina w innej postaci). I tutaj różnica była natychmiastowa – ciśnienie bardzo szybko wróciło do normalnych wartości. Szczerze mówiąc, byłam w szoku, że taka zmiana może zrobić aż taką różnicę.

Czytając opinie innych ludzi o skutkach ubocznych, naprawdę się dziwię, bo u mnie praktycznie nic takiego nie wystąpiło. Jedyne, co zauważyłam, to lekkie zawroty głowy przy zbyt szybkim wstawaniu, ale poza tym zero problemów. Żadnych sensacji, żadnego złego samopoczucia.

Leczę nadciśnienie od prawie 30 lat i przez ten czas przerobiłam naprawdę sporo leków. Zaczynałam od hydrochlorotiazydu – działał świetnie, ale tylko przez jakieś 7 lat, potem przestał robić robotę. Później dostałam losartan, jednak po mniej więcej pół roku pojawił się u mnie męczący, suchy kaszel. Było jeszcze kilka innych leków, nawet nie pamiętam już ich nazw, bo ciągle coś trzeba było zmieniać. Około 3 lata temu trafiłam na Amlopin i muszę powiedzieć, że u mnie to był strzał w dziesiątkę. Biorę bardzo małą dawkę – 2,5 mg, a lek jest mega skuteczny i co najważniejsze – zero skutków ubocznych. Przyjmuję go wieczorem, przed snem, a następnego dnia wieczorem sprawdzam ciśnienie i zazwyczaj mam około 100/70. Po tylu latach testowania różnych leków w końcu mam coś, co działa stabilnie i nie rozwala samopoczucia. Dla mnie Amlopin okazał się jednym z najlepszych leków na ciśnienie, jakie brałam przez te wszystkie lata.

Nigdy wcześniej nie miałam nadciśnienia. W moim życiu nałożyło się jednak bardzo dużo stresujących spraw i w pewnym momencie ciśnienie zaczęło wyraźnie rosnąć. Lekarz zdecydował się włączyć Amlopin. Na początku lek strasznie mnie usypiał w ciągu dnia, więc zaczęłam brać go wieczorem. Później lekarz powiedział mi, żebym jednak brała go rano, bo wtedy jest skuteczniejszy w ciągu dnia. Po jakimś czasie organizm się przyzwyczaił i senność minęła.Teraz Amlopin nie usypia mnie, ale wyraźnie mnie uspokaja, szczególnie wtedy, gdy ciśnienie jest podwyższone – nie jestem taka spięta, wszystko jakby trochę „puszcza”. Na początku nie brałam go regularnie, czasem zapominałam, czasem przekładałam dawkę, i efekty były takie sobie. Dopiero gdy zaczęłam brać codziennie, bez kombinowania, zobaczyłam realną poprawę.

Biorę Amlopin od około 11 miesięcy. Wcześniej przez 3 miesiące byłam na Carbimazolu, ale musiałam go odstawić, bo powodował u mnie ciągłe biegunki. Po zmianie na Amlopin na początku było w miarę ok – miałam łagodne skutki uboczne, głównie zawroty głowy i szumy uszne, czasem bóle rąk i nóg, ale dało się z tym żyć i myślałam, że organizm się po prostu przyzwyczaja. Niestety z czasem zaczęło być coraz gorzej, zamiast lepiej. Teraz mam uczucie lęku, bóle szyi i barków, ciągły pisk w uszach, bóle uszu, nudności i problemy żołądkowe, drżenie rąk, ogromne zmęczenie i ogólne poczucie, że czuję się po prostu fatalnie. Tak jakby wszystko się na siebie nałożyło. Muszę jednak uczciwie powiedzieć jedno: Amlopin bardzo dobrze obniża mi ciśnienie i dodatkowo prawie całkowicie zniknęły migreny, co było dla mnie ogromnym plusem i naprawdę działało super. Niestety te narastające objawy uboczne są już dla mnie nie do zniesienia.

Ten lek dosłownie uratował mi życie i już tłumaczę dlaczego. Miałem wysokie ciśnienie, a do tego regularnie ćwiczyłem – głównie bieganie. Problemem był ogromny stres, do tego zdarzało mi się palić THC i jeść byle jak (nie codziennie, ale jednak). W pewnym momencie odstawiłem intensywne palenie, ogarnąłem dietę, dorzuciłem więcej błonnika, ograniczyłem ciężkie podnoszenie (żeby nie przeciążać nerek rozkładem mięśni), a bieganie zostawiłem na tym samym poziomie. Do tego doszła medytacja.

I właśnie wtedy Amlopin był tą brakującą kropką nad i. Dzięki niemu wszystko się domknęło. Teraz regularnie mam ciśnienie w okolicach 90–115 na 60–75 i czuję się stabilnie, bez jazd i skoków.

Szczerze? Czytając negatywne opinie w internecie mam wrażenie, że wiele z nich piszą osoby, które są otyłe, starsze i bez ruchu, albo w ogóle nie dbają o dietę i aktywność. Ten lek działa dokładnie tak dobrze, jak dobrze dbasz o siebie. Jeśli ktoś myśli, że to jest karta pt. „mogę jeść więcej, palić więcej i nic nie robić”, to potem niech się nie dziwi, że pisze złe opinie.