Szczerze mówiąc, sama już czasem nie wiem, czy Chlorprothixen naprawdę mi pomaga, czy może trochę działa tu też moja psychika i samo przekonanie, że lek działa. Mimo tego mam wrażenie, że po Chlorprothixen mam wyraźnie mniej lęku i mniej stanów depresyjnych, a chociaż to nie jest lek pobudzający, to u mnie potrafi wyhamować te bardziej rozpędzone, maniakalne stany na tyle, że jestem w stanie normalniej funkcjonować, coś zrobić i w miarę spokojnie przetrwać noc.
Ostatnio moje epizody manii są naprawdę mocne. Najczęściej zaczyna się to około piątej rano i potrafi trzymać mnie nawet przez dwie godziny, zanim w końcu trochę odpuści, albo przynajmniej przytłumi to we mnie coś bardzo ciężkiego i trudnego do zniesienia. Ciężko mi to nawet dobrze opisać, po prostu mam poczucie, że ten lek jakoś to osłabia. Nadal jednak nie umiem jednoznacznie powiedzieć, na ile to rzeczywiste działanie leku, a na ile moje własne nastawienie i potrzeba złapania się czegokolwiek, co daje choć odrobinę ulgi.