Opinie Fluoxetin

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Fluoxetinu w leczeniu depresji, stanów lękowych lub innych zaburzeń psychicznych? Czy zauważyliście poprawę nastroju, zmniejszenie lęku, większą stabilność emocjonalną albo lepsze funkcjonowanie na co dzień? Jak wyglądały początki terapii – czy pojawiło się pogorszenie samopoczucia zanim było lepiej, czy raczej od razu odczuliście poprawę? Jakie skutki uboczne u Was wystąpiły podczas stosowania, np. bezsenność, pobudzenie, spadek libido, nudności, bóle głowy, nadmierne pocenie się albo problemy z koncentracją? Czy z czasem te objawy ustąpiły, czy utrzymywały się dłużej?

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Brałam Fluoxetin przez jakieś 17 lat i przez cały ten czas zmagałam się z depresją i myślami samobójczymi. Z czasem pojawiło się też u mnie drżenie rąk, które było bardzo uciążliwe i zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest związane z lekiem. W końcu zdecydowałam się odstawić Fluoxetin, oczywiście stopniowo i pod kontrolą, i powiem szczerze – to nie było łatwe. Cały proces trwał ponad półtora roku i miałam po drodze sporo nieprzyjemnych objawów odstawienia, takich jak rozdrażnienie, wahania nastroju czy dziwne uczucie w ciele. Ale co najważniejsze – po raz pierwszy od wielu lat poczułam, że naprawdę jestem w stanie normalnie funkcjonować i że nie mam już tych myśli, które kiedyś mnie przytłaczały. Niestety drżenie rąk zostało i nadal mi towarzyszy, więc nie wszystko wróciło do normy.

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek straszyć albo namawiać do odstawienia Fluoxetinu, bo wiem, że dla wielu osób to jest naprawdę skuteczny i potrzebny lek. Po prostu warto mieć świadomość, że każdy reaguje inaczej i nawet przy długim stosowaniu mogą pojawić się skutki uboczne.

Został mi przepisany Fluoxetin na stany lękowe i lekką depresję. Na początku nie było jakiejś dużej różnicy, ale po kilku tygodniach faktycznie poczułam poprawę – trochę się uspokoiłam, mniej się nakręcałam i ogólnie było lżej na głowie. Brałam go mniej więcej przez pół roku i poza jednym tematem wszystko było w porządku. Niestety kompletnie zignorowałam ostrzeżenia dotyczące alkoholu i trochę tego żałuję. Po kilku sytuacjach zauważyłam, że po alkoholu czuję się dużo gorzej – dziwne stany, rozbicie, jakby lek działał inaczej. W końcu całkowicie odstawiłam alkohol i wtedy problemy zniknęły. Po kilku miesiącach zaczęło się jednak coś nowego – pojawiły się u mnie koszmary nocne, których nigdy wcześniej nie miałam. Były na tyle intensywne, że podczas jednego z nich zrobiłam sobie krzywdę przez sen, co już mnie serio przestraszyło. W efekcie zdecydowałam się odstawić Fluoxetin. Co ciekawe, u mnie obyło się bez jakichś większych objawów odstawienia. I co jeszcze bardziej zaskakujące – przez kolejne dwa lata nie miałam praktycznie problemów z lękiem ani depresją (dopiero niedawno coś zaczęło wracać).

U mnie wszystko zaczęło się po śmierci ojca. Totalnie mnie to rozwaliło psychicznie i od tamtego momentu pojawiły się też bardzo silne problemy żołądkowe. Przeszedłem chyba przez wszystko – gastrolodzy, różne badania, diety, leki… i nic nie dawało realnej poprawy. Lata mijały, a ja funkcjonowałem coraz gorzej.

W końcu trafiłem do psychiatry i zaczęło się testowanie różnych leków przeciwdepresyjnych. Część działała trochę, ale nigdy nie było tak, żebym wrócił do normalnego życia. Zawsze coś było nie tak – albo dalej stres, albo objawy fizyczne. Dopiero kiedy dostałem Fluoxetin 20 mg dziennie, coś się naprawdę zmieniło. I to nie stopniowo, tylko wręcz powiedziałbym – przełomowo. Objawy zaczęły się wyciszać, głowa się uspokoiła, a i żołądek przestał tak reagować na stres.

Biorę Fluoxetin już jakieś 6–7 lat i dzięki temu żyję praktycznie normalnie. Wróciła mi radość życia, mam energię, chęci do działania – serio czuję się momentami jak za młodych lat. Nawet moja żona, która też zaczynała wpadać w depresyjny nastrój przez całą sytuację, zauważyła ogromną zmianę i u niej też wszystko się poprawiło.

Biorę Fluoxetin 10 mg od około 2 miesięcy, głównie przez wahania nastroju związane z PMS i lekką depresję. Szczerze mówiąc, byłam zaskoczona, bo pierwsze efekty zauważyłam już w pierwszym tygodniu – szczególnie podczas cyklu. Przede wszystkim przestałam być taka drażliwa i „wybuchowa” jak wcześniej. Dużo trudniej mnie wyprowadzić z równowagi, nie nakręcam się tak i ogólnie czuję się bardziej stabilna emocjonalnie. Ten taki ciężar na głowie też jakby się zmniejszył, nie mam już takiego poczucia przygnębienia jak wcześniej. Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie pojawiły się głównie bardzo realistyczne sny – czasami aż za bardzo :sweat_smile: Do tego zaczęłam spać dużo lżej. Kiedyś mogłam spać jak kamień, a teraz potrafię się obudzić w środku nocy bez powodu, najczęściej około 4:00. Na szczęście zazwyczaj udaje mi się szybko z powrotem zasnąć.

Zdarza się też, że mam większy apetyt w niektóre dni, ale staram się to ogarniać – piję więcej wody i trochę pilnuję jedzenia, żeby się nie rozjechać.

Zmagam się z depresją od czasu narodzin mojej córki, czyli już jakieś 3 lata. Długo próbowałam sobie radzić bez leków, naprawdę się przed tym broniłam, chodziłam na terapię i liczyłam, że to wystarczy. Niestety w moim przypadku sama terapia nie dawała rady i cały czas czułam się źle.

Na początku dostałam inny lek, ale totalnie się u mnie nie sprawdził – miałam bezsenność, drżenie rąk i bóle głowy, więc szybko z niego zrezygnowałam. To jeszcze bardziej mnie zniechęciło i miałam wątpliwości, czy w ogóle jest sens próbować dalej.

W końcu zaczęłam brać Fluoxetin i powiem szczerze – to była najlepsza decyzja. Biorę go trochę ponad miesiąc i dla mnie to był dosłownie przełom. Nie zauważyłam u siebie praktycznie żadnych skutków ubocznych, a moje funkcjonowanie zmieniło się diametralnie. Mam więcej energii, łatwiej mi wstać rano, ogarniać codzienne rzeczy i przede wszystkim – wróciło mi jakieś poczucie sensu.

Moja 14-letnia córka brała Fluoxetin codziennie i wszystko było w miarę stabilnie. Lek działał, jej nastrój się poprawił i naprawdę było widać różnicę na plus. W pewnym momencie przeszliśmy na wersję przyjmowaną raz w tygodniu – wydawało się to wygodniejsze, bo łatwiej było dopilnować jednej dawki niż pamiętać codziennie. Na początku myślałam, że to dobre rozwiązanie, ale niestety po około 3–4 tygodniach zaczęło się dziać coś bardzo niepokojącego. Córka nagle wróciła do złego stanu – pojawiła się silna depresja, myśli samobójcze, a nawet zaczęła się okaleczać. To było dla nas totalnie przerażające i trudne do ogarnięcia, bo wyglądało to tak, jakby lek przestał działać. Dopiero po jakimś czasie skojarzyliśmy, że to może mieć związek z tą zmianą na tygodniowe dawkowanie Fluoxetinu. Wróciliśmy do codziennego przyjmowania i sytuacja się uspokoiła – wszystko zaczęło wracać do normy. To był dla nas naprawdę koszmar i ogromny stres. Wiem, że u niektórych ta forma może działać dobrze, ale u nas kompletnie się nie sprawdziła. Dlatego uważam, że przy Fluoxetinie warto bardzo uważnie obserwować reakcję, szczególnie po zmianach w dawkowaniu.

Biorę Fluoxetin dopiero od tygodnia, więc to bardzo świeża sprawa, ale już zaczynam odczuwać pierwsze zmiany. Może nie jakieś ogromne, ale takie subtelne, że aż sama się zdziwiłam.

Na przykład dużo łatwiej jest mi wstać rano z łóżka – wcześniej to była tragedia, przeciąganie, odkładanie wszystkiego, a teraz po prostu wstaję i idę dalej. Nie mam też takiej potrzeby, żeby unikać zajęć czy wszystkiego, co trzeba zrobić. Nawet moja beznadziejna praca, której wcześniej nie mogłam znieść, wydaje się trochę mniej irytująca.

Przez rok chodziłam na terapię i rozmawiałam z psychologiem, próbując dojść do „przyczyny” tego stanu, ale szczerze mówiąc – nic to nie dało. Miałam wrażenie, że nie ma jednej konkretnej przyczyny, tylko po prostu taki mój domyślny stan to bycie przygnębioną.

Dlatego trochę liczę na to, że Fluoxetin pomoże to ustabilizować i jak na razie idzie to w dobrą stronę.

Jeśli chodzi o skutki uboczne, to u mnie pojawiły się tylko lekkie rzeczy – delikatne zawroty głowy, czasem taka senność w ciągu dnia i momentami uczucie „zamglenia” myśli. Nic bardzo mocnego, raczej do ogarnięcia.