Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Co-Prenessa w leczeniu nadciśnienia tętniczego? Czy zauważyliście wyraźną poprawę wartości ciśnienia po rozpoczęciu terapii i po jakim czasie zaczęło to być odczuwalne na co dzień? Interesuje mnie też, czy lek pomógł w ograniczeniu objawów towarzyszących nadciśnieniu, takich jak bóle głowy, uczucie ucisku w klatce piersiowej, kołatanie serca czy ogólne zmęczenie. Ciekawi mnie również, jak Co-Prenessa była tolerowana przez Wasz organizm. Czy pojawiły się skutki uboczne, na przykład suchy kaszel, zawroty głowy, senność, spadki ciśnienia, częstsze oddawanie moczu, osłabienie, skurcze mięśni albo suchość w ustach? A może u części z Was lek okazał się „neutralny” i nie powodował żadnych nieprzyjemnych objawów? Jeśli ktoś przyjmował wcześniej peryndopryl lub indapamid osobno, chętnie poczytam, czy po przejściu na Co-Prenessa (jedna tabletka zamiast dwóch) coś się zmieniło – na plus lub minus. Wasze opinie i realne doświadczenia mogą być bardzo pomocne dla osób, które dopiero zaczynają leczenie tym lekiem albo zastanawiają się nad zmianą terapii.
Trafiłam na ten lek po kilku wcześniejszych próbach z innymi tabletkami na nadciśnienie, które albo słabo działały, albo źle się po nich czułam. Tutaj na początku też nie było idealnie – przez pierwsze dni miałam lekkie zawroty głowy i takie uczucie „miękkich nóg”, szczególnie jak wstawałam z łóżka albo z kanapy. Ale po około tygodniu organizm się przyzwyczaił i te objawy praktycznie zniknęły.
Jeśli chodzi o ciśnienie, to u mnie poprawa była dość szybko zauważalna. Po kilku dniach pomiary zaczęły być niższe, a po mniej więcej dwóch tygodniach wartości się ustabilizowały. Wcześniej miałam skoki, raz wysokie, raz w miarę, a teraz jest spokojniej i bardziej równo. Zauważyłam też, że rzadziej boli mnie głowa i nie mam już takiego uczucia ucisku czy zmęczenia jak dawniej.
Na plus zaliczam to, że bierze się jedną tabletkę dziennie, co dla mnie jest ważne, bo nie lubię pamiętać o kilku lekach. Minusem może być to, że trzeba uważać na nawodnienie – jak jest gorąco albo piję za mało wody, to szybciej czuję osłabienie. Alkohol u mnie też odpada albo tylko symbolicznie, bo po kieliszku wina potrafi mi się zakręcić w głowie.