Opinie Depo-Provera

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Depo-Provera jako metody antykoncepcji? Czy zauważyłyście u siebie wyraźną skuteczność w zapobieganiu ciąży oraz wygodę związaną z tym, że zastrzyk podaje się tylko raz na 3 miesiące? Jak wyglądały u Was zmiany w cyklu – czy pojawiły się nieregularne krwawienia, plamienia albo całkowity zanik miesiączki? Po jakim czasie organizm się „ustabilizował”? Czy odczułyście jakieś skutki uboczne, takie jak przyrost masy ciała, zmiany nastroju, spadek libido, bóle głowy, trądzik albo wahania emocjonalne? A może wręcz przeciwnie – poprawiło się samopoczucie, zmniejszyły się bolesne miesiączki czy objawy endometriozy?

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Otrzymałam zastrzyk Depo-Provera dwa dni po porodzie i od tamtej pory moje samopoczucie – zarówno psychiczne, jak i fizyczne – było zupełnie inne niż po pierwszej ciąży. Wiem, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, że Depo-Provera bezpośrednio wywołuje stany lękowe czy skoki ciśnienia, ale w moim przypadku moment podania zastrzyku zbiegł się z pojawieniem się objawów, których wcześniej nigdy nie miałam.

Około 8. tygodnia po porodzie zaczęłam doświadczać silnego lęku, dużego napięcia, codziennych bólów głowy oraz napadów paniki. To było dla mnie zupełnie nowe i bardzo trudne doświadczenie. Mam świadomość, że okres poporodowy wiąże się z ogromnymi zmianami hormonalnymi, ale czuję, że zastrzyk mógł dodatkowo nasilić moje objawy. Do tego dochodzi stres i opieka nad dwójką dzieci, co sprawia, że wszystko wydaje się jeszcze intensywniejsze.

Teraz, w 10. tygodniu po porodzie, nadal miewam takie epizody, choć zauważam, że czuję się trochę lepiej, kiedy wychodzę z domu albo jestem aktywna. Mam nadzieję, że kiedy działanie Depo-Provera zacznie słabnąć, a hormony się ustabilizują, moje samopoczucie wyraźnie się poprawi.

Jestem na Depo-Provera od około 12 lat. Mam endometriozę – przez cały ten czas w stadium 2 i co najważniejsze, choroba się nie pogorszyła. Przed rozpoczęciem leczenia moje życie kręciło się wokół cyklu. Regularnie opuszczałam szkołę, później pracę, byłam przewlekle zmęczona i praktycznie przez większość miesiąca funkcjonowałam w bólu. Ten lek dosłownie oddał mi normalne życie. Wiem, że to może być rzadki przypadek, bo poza moją siostrą – która w ogóle pierwsza mi o nim powiedziała – nie znam wielu osób, którym tak dobrze pomógł. To właśnie po jej sugestii zapytałam lekarza o tę opcję. Zdiagnozowano mnie bardzo wcześnie, miałam około 17 lat, więc udało się „złapać” chorobę na wcześniejszym etapie. Do dziś pozostaje na stadium 2. Oczywiście nie wszystko jest idealne. Zauważyłam u siebie przerzedzenie włosów, ale trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to efekt leku, czy raczej stresu i różnych trudnych doświadczeń z ostatnich lat. Nie lubię myśli, że jestem zależna od jakiegokolwiek leku. Ale wiem jedno – gdybym odstawiła Depo-Provera, prawdopodobnie wróciłabym do życia z przewlekłym zmęczeniem i bólem przez 25 dni w miesiącu. A do tego etapu naprawdę nie chcę już nigdy wracać.

Depo-Provera totalnie odmieniło moje życie na lepsze! Przyjmuję zastrzyk co trzy miesiące już od trzech lat. Kiedy dostałam go po raz pierwszy, miesiączka zatrzymała się praktycznie od razu. I to jest dla mnie największy plus – mam 25 lat i od trzech lat nie mam okresu. Nie zauważyłam u siebie żadnych niewytłumaczalnych wahań nastroju ani problemów z trądzikiem. Czuję się stabilnie i naprawdę dobrze na tej metodzie. Szczerze mówiąc, mogłabym stosować ją bez końca, gdyby nie to, że zaczęłam czytać o możliwym wpływie na gęstość kości przy długotrwałym stosowaniu. To trochę mnie zaniepokoiło. Z tego, co sprawdzałam, kolejną sensowną opcją wydaje się Mirena, ale boję się powrotu miesiączki albo jakichś silnych wahań nastroju. Nie chciałabym stracić tej wygody i stabilności, które mam teraz.

Mam 39 lat i stosuję Depo-Provera od 26. roku życia. Osobiście uwielbiam tę metodę antykoncepcji. Mój okres zniknął praktycznie od razu po pierwszym zastrzyku i nie wrócił do dziś – dla mnie to naprawdę komfort nie do opisania. Nie przytyłam, nigdy nie miałam nawet chwili niepewności czy „strachu ciążowego”, a moi partnerzy na przestrzeni lat nie używali prezerwatyw. Mój ginekolog powiedział mi kiedyś, że zastrzyk jest nawet minimalnie skuteczniejszy niż podwiązanie jajowodów, jeśli chodzi o zapobieganie ciąży. Dbam o regularną aktywność fizyczną i dietę bogatą w wapń, bo wiem, że przy długim stosowaniu warto wspierać kości. Od kilku lat robię sobie zastrzyk sama w domu zamiast jeździć do gabinetu – to naprawdę bardzo proste. Jeśli ktoś chce mieć pełen spokój, nie martwić się codziennym połykaniem tabletki i ceni wygodę, to z mojego doświadczenia Depo-Provera jest świetną opcją, którą zdecydowanie warto rozważyć.

Byłam na Depo-Provera około 10 lat. W listopadzie 2023 postanowiłam odstawić, tak trochę „dla siebie”, żeby dać organizmowi szansę się zresetować. W lutym 2024 wróciła miesiączka – wyglądała zupełnie normalnie. Od lutego do lipca cykle były w miarę regularne, krwawienie trwało 5–7 dni, raz w miesiącu. I nagle w lipcu coś się totalnie rozjechało. Mam miesiączkę praktycznie cały miesiąc. To nie jest jakieś bardzo obfite krwawienie, ale też nie plamienie – wygląda jak normalny okres, tylko że trwa bez przerwy. Do tego twarz wysypana przez cały miesiąc, skurcze co jakiś czas (na szczęście niezbyt silne) i bolesność brodawek praktycznie non stop. Wszyscy, łącznie z moją wykładowczynią ze szkoły pielęgniarskiej, mówią, że to najpewniej kwestia zmian hormonalnych po tak długim stosowaniu Depo-Provera. Rozumiem to, ale szczerze? To wcale nie jest przyjemne doświadczenie. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z miesiączką trwającą praktycznie cały miesiąc i jest to po prostu męczące.

Miejsce podania zastrzyku nie było zmieniane – przez cały czas dostawałam Depo-Provera w to samo miejsce, w prawy pośladek. Po kilku latach zaczęły się u mnie silne, wręcz paraliżujące skurcze mięśni pleców. Na początku pojawiały się raz w roku, ale z czasem były coraz częstsze, aż doszło do tego, że męczyły mnie co miesiąc. To naprawdę zaczęło rujnować moje życie. Przekopałam internet, próbując znaleźć przyczynę, i natrafiłam tylko na jedną wzmiankę o podobnym przypadku. W końcu odstawiłam zastrzyki. Ataki zaczęły się stopniowo wyciszać i nie pojawiały się już tak często, ale problem nie zniknął całkowicie – utrzymywał się jeszcze przez lata. Do dziś muszę regularnie, mniej więcej raz w miesiącu, korzystać z terapii manualnej czy masaży, żeby utrzymać sytuację pod kontrolą. Minęło już około dziesięciu lat od odstawienia tego zastrzyku, a ja nadal żałuję, że w ogóle zaczęłam go stosować.

1 polubienie

To moja trzecia „przygoda” z Depo-Provera w ciągu ostatnich kilku lat. Po urodzeniu syna brałam zastrzyki przez dwa lata – nie miałam żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych, miesiączka całkowicie zniknęła. Było naprawdę świetnie. Potem zrobiłam sobie około rocznej przerwy i dwa miesiące temu wróciłam do Depo. I teraz jest zupełnie inaczej. Mam skurcze praktycznie codziennie i krwawię nieprzerwanie od dwóch miesięcy. To nie jest lekka sytuacja – jestem zwyczajnie wykończona i sfrustrowana. Mam nadzieję, że to tylko okres przejściowy i organizm w końcu się ustabilizuje. Wiem, jak dobrze potrafi działać ten lek, bo już tego doświadczyłam, więc na razie staram się wytrwać i dać mu jeszcze trochę czasu.

Mam 17 lat i to moja pierwsza metoda antykoncepcji. W gabinecie ginekologicznym dostałam zastrzyk Depo-Provera 150 mg. Minęło dopiero kilka tygodni, a skutki uboczne już dają o sobie znać.

Już pierwszego dnia po podaniu miałam ból brzucha, ogólne bóle ciała i takie kłujące, przeszywające uczucie w różnych miejscach. Później zaczęły boleć mnie ręce i nogi. Do tego doszły wahania nastroju, poczucie pustki, nasilenie stanów depresyjnych, silny lęk i bóle głowy.

Czuję, że nie zostałam w pełni poinformowana o możliwych działaniach niepożądanych. Lek był przedstawiony niemal w samych superlatywach. Powiedziano mi tylko, że mogę zatrzymywać wodę, ewentualnie stracić trochę włosów (czego akurat nie doświadczyłam) i że miesiączka może zaniknąć. O innych objawach, które teraz przeżywam – ani słowa. A z tego, co czytam, nie jestem jedyną osobą z takimi doświadczeniami.

Na ten moment nie polecam tej metody. Planuję zmienić antykoncepcję na coś innego – po własnym researchu rozważam pierścień dopochwowy nuvaring, bo wydaje mi się bezpieczniejszą i bardziej kontrolowalną opcją dla mnie.

Szczerze mówiąc, nie miałam większych problemów z Depo-Provera. Po każdym zastrzyku pojawiało się u mnie lekkie plamienie przez około tydzień, ale było naprawdę delikatne i nie przeszkadzało mi w codziennym funkcjonowaniu. W miejscu wkłucia zdarzał się siniak, ale to raczej normalna reakcja po iniekcji i szybko znikał. Możliwe, że przytyłam odrobinę, ale nie było to nic znaczącego ani trudnego do zaakceptowania. Jeśli chodzi o emocje, u mnie wszystko było w porządku – nie zauważyłam większych wahań nastroju ani pogorszenia samopoczucia.