Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Dironormu w leczeniu nadciśnienia tętniczego? Czy zauważyliście wyraźną poprawę wartości ciśnienia, lepszą jego stabilizację w ciągu dnia albo inne korzyści po rozpoczęciu terapii? Jak wyglądało u Was samopoczucie na początku stosowania tego leku i czy organizm szybko się do niego przyzwyczaił? Czy pojawiły się jakieś skutki uboczne, takie jak zawroty głowy, ból głowy, obrzęki nóg lub kostek, kaszel, uczucie osłabienia, kołatanie serca albo spadki ciśnienia?
Ja biorę Dironorm już od kilku miesięcy i u mnie akurat się sprawdził całkiem dobrze. Na początku trochę się bałam, bo jak człowiek czyta ulotkę, to potem ma wrażenie, że zaraz będzie miał wszystko naraz, ale u mnie aż tak źle nie było. Lek dostałam na nadciśnienie, bo ciśnienie zaczęło mi skakać i coraz częściej bolała mnie głowa, szczególnie wieczorami. Wcześniej próbowałam ogarniać to spokojem, ograniczeniem kawy i pilnowaniem się, ale w pewnym momencie już było wiadomo, że samym pilnowaniem się tego nie wyprostuję. Pierwsze dni z Dironormem były u mnie takie średnie, bo miałam lekkie osłabienie i parę razy zakręciło mi się w głowie przy szybszym wstawaniu. Nie było to jakieś straszne, ale czułam, że organizm się przestawia. Najbardziej odczułam poprawę chyba po kilkunastu dniach, bo wtedy ciśnienie zrobiło się bardziej spokojne i nie miałam już takich dużych skoków jak wcześniej. Z czasem też przestałam się tak nakręcać, bo jak człowiek widzi lepsze wyniki, to od razu psychicznie też mu lżej.
U mnie dużym plusem było to, że lek działał równo i nie miałam wrażenia, że raz pomaga, a raz nie. Oczywiście każdy reaguje inaczej, ale ja akurat jestem zadowolona. Jedyny minus to taki, że na początku trzeba się trochę poobserwować, bo jednak można czuć lekką słabość albo zawroty głowy. Później już było dużo lepiej i teraz biorę go normalnie bez większego problemu.