Szczerze mówiąc, po Doreta SR nie czuję jakiegoś „uderzenia” działania – po prostu mam mniej bólu i mogę normalnie funkcjonować. To nie jest tak, że czuję się otępiała czy senna, raczej zauważam, że dolegliwości są wyraźnie słabsze.
Czasami pojawia się u mnie lekkie swędzenie, zwłaszcza kiedy jestem w spoczynku, ale nie jest to bardzo uciążliwe. Biorę jedną tabletkę głównie wtedy, gdy gram w turniejach siatkówki na poziomie bardziej intensywnym, które mam mniej więcej raz w miesiącu.
Na cotygodniowe, luźniejsze mecze nie stosuję Doreta SR – wtedy wystarcza mi zwykły paracetamol. Dzięki temu mam poczucie, że używam silniejszego leku tylko wtedy, gdy naprawdę go potrzebuję.