Jak oceniacie efekty stosowania Euthyroxu i czy doświadczyliście jakichś skutków ubocznych? Wasze opinie mogą być cennym wsparciem dla osób zmagających się z problemami tarczycy, które rozważają stosowanie tego leku – każda historia ma znaczenie!
Stosuję Euthyrox od kilku lat z powodu niedoczynności tarczycy. Początkowo lekarz przepisał mi dawkę 25 µg na dobę, którą przyjmowałam rano na czczo, co najmniej 30 minut przed śniadaniem. Po kilku tygodniach, w zależności od wyników badań TSH, dawka była stopniowo zwiększana. Obecnie przyjmuję 75 µg dziennie. Regularne stosowanie leku pomogło mi ustabilizować poziom hormonów tarczycy, co przełożyło się na poprawę samopoczucia, zwiększenie energii i lepszą koncentrację. Nie zauważyłam znaczących skutków ubocznych, choć na początku terapii odczuwałam lekkie bóle głowy i sporadyczne kołatanie serca, które ustąpiły po kilku dniach. Ważne jest, aby regularnie monitorować poziom TSH i dostosowywać dawkę leku pod kontrolą lekarza.
Od lat zmagałam się z Hashimoto, chociaż przez długi czas właściwie nie miałam świadomości, że to właśnie tarczyca może stać za tak wieloma moimi problemami. Do tego dochodziło PCOS, obniżony nastrój, stany lękowe, ciągłe kłopoty z wagą i ogólne poczucie, że mój organizm po prostu nie działa tak, jak powinien.
Po rozpoczęciu stosowania Euthyroxu dość szybko zauważyłam różnicę. Już drugiego dnia miałam wrażenie, że mam więcej energii, łatwiej mi normalnie funkcjonować i psychicznie czułam się trochę lżej. Bóle ciała też nie były tak dokuczliwe jak wcześniej, co było dla mnie ogromną ulgą, bo przez długi czas czułam się przewlekle zmęczona i obolała. Obecnie kończę już drugie opakowanie.
Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że po kilku miesiącach bez miesiączki w końcu dostałam okres. Nie miałam go przez około 5 miesięcy, więc naprawdę poczułam, że organizm zaczyna się jakoś regulować. Teraz trochę żałuję, że Euthyrox nie został u mnie włączony wcześniej, bo mam wrażenie, że przez lata męczyłam się z objawami, które można było szybciej powiązać z tarczycą.
Przez lata brałam Letrox na niedoczynność tarczycy i nie miałam większych problemów. W październiku 2020 roku przeszłam na Euthyrox N 75, bo usłyszałam, że to właściwie to samo, tylko tańsze. Niestety po kilku miesiącach skończyłam na SOR-ze z kołataniem serca, ogromnym niepokojem, zawrotami głowy, problemami z koncentracją, rozmazanym widzeniem, wypadaniem włosów i bruzdami na paznokciach.
Badania na SOR-ze wyszły prawidłowo, ale później okazało się, że miałam objawy przypominające nadczynność tarczycy, a FT3 i FT4 były podwyższone. Po odstawieniu Euthyroxu zaczęłam w końcu czuć się bardziej jak dawniej. Teraz czekam na kolejne wyniki i prawdopodobnie wrócę do niższej dawki Letrox, bo Euthyrox N 75 był dla mnie bardzo złym doświadczeniem.
Mam długą historię skutków ubocznych po różnych lekach, niektóre z nich były naprawdę poważne, dlatego zwykle bardzo ostrożnie podchodzę do nowych preparatów. Po Euthyrox N 50 spodziewałam się problemów, ale na szczęście zaczęłam go brać w styczniu i nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Najważniejsze, że moje TSH jest teraz w normie, a ja czuję dużo większy spokój, że leczenie w końcu działa tak, jak powinno. Jestem naprawdę wdzięczna, że tym razem obyło się bez złej reakcji organizmu.
Biorę Euthyrox N 75 przy Hashimoto i mam wrażenie, że działa u mnie w miarę dobrze, ale tylko wtedy, gdy pilnuję diety. Nie mam cukrzycy, chodzi wyłącznie o problemy z tarczycą, więc tym bardziej zastanawiam się, czy w ostatnich miesiącach coś nie zmieniło się w składzie albo działaniu tabletek.
Moja dieta jest cały czas taka sama, a mimo to chudnę dodatkowo około prawie 1kg miesięcznie. Nie wiem, czy to kwestia samego Euthyroxu, lepszego wyrównania tarczycy, czy może jakiejś zmiany w preparacie, ale zauważyłam wyraźną różnicę.
Po niedawnym rozpoznaniu niedoczynności tarczycy przy Hashimoto zaczęłam brać Euthyrox N 25. Na początku poczułam lekki przypływ energii i przez chwilę miałam nadzieję, że w końcu wszystko zacznie się poprawiać, ale ten efekt trwał bardzo krótko. Po kilku miesiącach nadal jestem skrajnie zmęczona, mam mgłę mózgową, problemy ze snem, wahania nastroju, większy lęk, pocenie się bez powodu i ogólne poczucie, że moje ciało jest kompletnie rozregulowane.
Do tego doszła sucha, swędząca skóra, bardzo przesuszone włosy, gorsza cera, przybieranie na wadze, bóle całego ciała i uczucie totalnego wyczerpania. Najbardziej frustruje mnie to, że liczyłam na poprawę, a czuję się tak, jakbym nadal nie mogła normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że Euthyrox N 25 w moim przypadku się nie sprawdza i muszę poszukać innego rozwiązania.
Musiałam wcześniej brać dwie różne dawki Euthyroxu, żeby jakoś zbliżyć się do właściwej ilości leku. Do tego miałam wrażenie, że źle reaguję na niektóre składniki pomocnicze w innych wersjach lewotyroksyny.
Po przejściu na Euthyrox N 88 czuję się dużo lepiej. Mam więcej energii i w końcu dawka wydaje się lepiej dopasowana do tego, czego potrzebuję na co dzień.
Mam Hashimoto i biorę Euthyrox N 50. Zauważyłam, że wiele osób porównuje różne leki z lewotyroksyną tak, jakby były identyczne, ale u mnie skład pomocniczy ma znaczenie. Wcześniej źle reagowałam na jeden z preparatów, prawdopodobnie przez dodatki w tabletce, a przy Euthyrox N 50 czuję się spokojniej.
Nie chodzi więc tylko o samą lewotyroksynę, ale też o to, co jeszcze znajduje się w tabletce. U mnie Euthyrox N 50 sprawdził się lepiej i mam wrażenie, że organizm reaguje na niego łagodniej.
Przez trzy lata brałam naturalny hormon tarczycy, ale moje TSH było kompletnie niestabilne — raz za wysokie, raz za niskie, w zależności od partii tabletek. Dopiero po przejściu na Euthyrox poczułam wyraźną różnicę i wyniki zaczęły wyglądać dużo spokojniej. Na Euthyroxie czuję się naprawdę dobrze, a moje włosy i paznokcie wyglądają dużo lepiej niż wcześniej. Żałuję tylko, że nie zdecydowałam się na zmianę dużo wcześniej.
Miałam wykonywaną radioterapię tarczycy, ponieważ powiedziano mi, że mam chorobę Gravesa-Basedowa, chociaż szczerze mówiąc nie miałam wtedy aż tylu objawów. Kiedy włączono mi Euthyrox, na początku wydawało się, że lek działa, ale minęły już lata, a ja nadal nie czuję się dobrze. Cały czas jestem zmęczona, mocno się pocę, przybieram na wadze, a na paznokciach wciąż mam wyraźne bruzdy. Jestem aktywną osobą, ale mam wrażenie, że mój metabolizm kompletnie zwolnił. Nigdy wcześniej tak bardzo nie tyłam. Słyszę tylko, żeby ograniczyć węglowodany, ale po takiej diecie mam zaparcia i potem znowu muszę brać coś na kolejny problem. Frustruje mnie to, bo kiedy miałam własną tarczycę, nie zmagałam się z takimi rzeczami.
Od lat zmagałam się z Hashimoto, chociaż przez długi czas właściwie nie miałam świadomości, że to właśnie tarczyca może stać za tak wieloma moimi problemami. Do tego dochodziło PCOS, obniżony nastrój, stany lękowe, ciągłe kłopoty z wagą i ogólne poczucie, że mój organizm po prostu nie działa tak, jak powinien.
Po rozpoczęciu stosowania Euthyroxu dość szybko zauważyłam różnicę. Już drugiego dnia miałam wrażenie, że mam więcej energii, łatwiej mi normalnie funkcjonować i psychicznie czułam się trochę lżej. Bóle ciała też nie były tak dokuczliwe jak wcześniej, co było dla mnie ogromną ulgą, bo przez długi czas czułam się przewlekle zmęczona i obolała.
Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że po kilku miesiącach bez miesiączki w końcu dostałam okres. Nie miałam go przez około 5 miesięcy, więc naprawdę poczułam, że organizm zaczyna się jakoś regulować. Teraz trochę żałuję, że Euthyrox nie został u mnie włączony wcześniej, bo mam wrażenie, że przez lata męczyłam się z objawami, które można było szybciej powiązać z tarczycą.