Czytałam tu mnóstwo wpisów o tym, jak ludzie próbują zmniejszyć białkomocz – i u wielu naprawdę to działa, czasem wręcz spektakularnie. Więc serio: nie trać nadziei, bo sporo osób ma realne sukcesy. Poniżej taka moja mała „ściąga” z tego, co najczęściej się przewija i co ludzie robią, żeby poprawić wyniki.
Najczęściej pojawia się bardzo mała ilość soli w diecie. To pomaga nie tylko nerkom, ale też stabilizuje ciśnienie, a kiedy ciśnienie jest bardziej wyrównane, często łatwiej też ograniczyć białkomocz.
Druga sprawa to ograniczenie białka w diecie, szczególnie czerwonego mięsa. Wiele osób pisze, że mięso przestaje być główną częścią posiłku, a staje się raczej dodatkiem – na przykład tylko w co którymś daniu. Niektóre osoby przechodzą na dietę głównie roślinną, choć wiadomo, że nie każdej osobie łatwo jest ją utrzymać na dłużej.
Dużo osób zauważa poprawę dzięki regularnemu ruchowi. Nie chodzi o intensywne treningi, tylko o zwykłe rzeczy: spacery, lekkie ćwiczenia w domu, czasem proste ćwiczenia wzmacniające. Chodzi po prostu o to, żeby ciało było w ruchu, bo wtedy organizm lepiej funkcjonuje.
Kolejna rzecz to regularne kontrolowanie ciśnienia tętniczego i dobre dobranie leków. Ja też biorę lisinopril i często ludzie piszą, że lekarze starają się dobrać taką dawkę leków na ciśnienie, która dobrze chroni nerki, ale jednocześnie nie powoduje zbyt niskiego ciśnienia.
Jeśli ktoś ma nadwagę, to zmniejszenie masy ciała potrafi zrobić ogromną różnicę. Są osoby, które piszą, że po schudnięciu białkomocz się zmniejszył albo przynajmniej przestał się pogarszać. Dlatego w niektórych przypadkach lekarze rozważają nawet operacje bariatryczne, choć to już bardziej skrajne sytuacje.
Wiele osób wspomina też o lekach z nowej grupy stosowanych przy chorobach nerek i cukrzycy, takich jak Forxiga. U części pacjentów pomagają one zmniejszyć białkomocz i spowolnić pogarszanie się funkcji nerek, nawet jeśli ktoś nie ma cukrzycy.
Jeśli ktoś choruje na cukrzycę, często pojawia się też temat ograniczenia węglowodanów, czyli jedzenia mniej słodkich produktów i produktów z białej mąki. Nie każda osoba tego potrzebuje, ale niektórym pomaga to w utrzymaniu stabilnego poziomu cukru i masy ciała.
Niektórzy starają się też jeść więcej produktów bogatych w naturalne przeciwutleniacze, na przykład borówki czy jabłka. To raczej drobny nawyk w codziennej diecie, ale wiele osób uważa, że może mieć pozytywny wpływ na zdrowie.
Bardzo częsta rada to ograniczenie wysoko przetworzonej żywności, zwłaszcza wędlin i gotowych produktów z supermarketu. Sporo osób pisze, że kiedy przestali jeść takie rzeczy, poprawiło się im ciśnienie i ogólne samopoczucie.
Pojawia się też temat ograniczenia tłuszczów nasyconych i „złego cholesterolu” w diecie, ponieważ niektóre badania sugerują, że może to mieć związek z postępem chorób nerek.
Jeśli chodzi o picie wody, wiele osób podkreśla, żeby pić regularnie, ale nie przesadzać z ilością. Zarówno zbyt mało, jak i bardzo duża ilość płynów może nie być korzystna – najważniejszy jest umiar.
Niektóre osoby stosują też okresowe przerwy w jedzeniu, czyli jedzą w określonych godzinach w ciągu dnia. Najczęściej robią to po to, żeby schudnąć i poprawić metabolizm.
Część ludzi sięga również po różne suplementy, takie jak kwasy omega-3, witamina D czy wyciągi roślinne. Trzeba jednak pamiętać, że lekarze zwykle nie zalecają ich rutynowo, więc każdy podchodzi do tego indywidualnie.
I na koniec coś, o czym wiele osób wspomina: warto unikać fosforu dodawanego do żywności, który często znajduje się w napojach typu cola, w gotowych daniach i wysoko przetworzonej żywności. Organizm bardzo szybko go wchłania, a nerki muszą potem więcej pracować, żeby go usunąć.