Biorę Furosemid 40 mg dziennie. Pierwotnie został mi przepisany z powodu obrzęków nóg i stóp, a do tego miałem też wysokie ciśnienie. Stosuję go już od kilku lat, więc przez długi czas nawet specjalnie się nad tym nie zastanawiałem — po prostu był jednym z leków, które brałem na stałe.
Ostatnio jednak sporo schudłem, ciśnienie mam teraz bardzo dobre i ogólnie moje wyniki zdrowotne wyglądają znacznie lepiej niż wcześniej. Odstawiono mi większość leków na nadciśnienie i obecnie biorę właściwie tylko metoprolol 50 mg dziennie oraz Furosemid. I właśnie tu zaczęły się moje wątpliwości, bo badania nerek zaczęły sugerować coś w rodzaju odwodnienia.
Co ciekawe, później wyszło, że obrzęki nóg, przez które w ogóle zaczęto mi podawać Furosemid, mogły być spowodowane innym lekiem na ciśnienie. Po jego odstawieniu opuchlizna zniknęła i od tamtej pory już nie wróciła. Dlatego teraz nie bardzo rozumiem, dlaczego nadal jestem na leku moczopędnym, skoro nie mam już obrzęków, ciśnienie jest dobre, a wyniki nerek pokazują problem z nawodnieniem.
Zastanawiam się, czy to właśnie Furosemid może być winny temu, że nerki „pokazują odwodnienie”. W końcu to lek, który mocno zwiększa oddawanie moczu i usuwa wodę z organizmu, więc wydaje mi się logiczne, że przy braku obrzęków może już działać trochę za mocno. Dodatkowo mam cukrzycę i neuropatię w stopach, więc tym bardziej nie chcę ignorować sygnałów związanych z nerkami, nawodnieniem i krążeniem.
Nie twierdzę, że lek jest zły, bo pewnie w odpowiednim momencie był potrzebny, ale mam poczucie, że moja sytuacja mocno się zmieniła. Schudłem, ciśnienie się poprawiło, obrzęków nie ma, a mimo to nadal biorę 40 mg Furosemidu codziennie. Trochę mnie to niepokoi, bo nie wiem, czy ten lek nadal mi pomaga, czy może obecnie bardziej dokłada problem z odwodnieniem i nerkami.