Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Gabapentin (Gabapentyna) w leczeniu bólu neuropatycznego albo w terapii padaczki? Czy zauważyliście poprawę w zakresie zmniejszenia pieczenia, kłucia, mrowienia, palenia lub innych dolegliwości nerwowych, a w przypadku padaczki – lepszą kontrolę napadów? Jakie skutki uboczne pojawiły się podczas stosowania, na przykład senność, zawroty głowy, zmęczenie, osłabienie, problemy z koncentracją, zaburzenia równowagi albo nudności? Czy początek terapii był dla Was trudny i czy organizm z czasem lepiej tolerował lek? Wasze opinie mogą być bardzo pomocne dla osób, które rozważają stosowanie Gabapentyny albo chcą lepiej zrozumieć, czego można się spodziewać po leczeniu.
Mam neuropatię obwodową i biorę Gabapentynę od około 8 miesięcy. Rano przyjmuję jedną kapsułkę 100 mg, a przed snem dwie kapsułki po 300 mg. W ciągu dnia ból jest do wytrzymania. Pracuję jako technik farmaceutyczny, więc przez wiele godzin jestem na nogach. Mam też chorobę zwyrodnieniową kręgosłupa, dlatego oprócz porannej dawki Gabapentyny biorę jeszcze jedną tabletkę mocniejszego paracetamolu i dzięki temu jakoś daję radę przetrwać dzień. Najgorzej jest wieczorem i w nocy, bo kiedy próbuję zasnąć, dużo bardziej skupiam się na bólu neuropatycznym i wtedy trudniej go ignorować. Mimo to uważam, że i tak jest lepiej niż wtedy, gdy w ogóle nie brałam Gabapentyny.
Biorę Gabapentynę dopiero od 5 dni. Zaczęłam od 100 mg z powodu bardzo silnego, trudnego do opanowania lęku wywołanego uporczywym szumem usznym. Pierwszego dnia lek wydawał się wręcz świetny, głównie dlatego, że nagle przestałam czuć tak silne roztrzęsienie i napięcie nerwowe. Już następnego dnia miałam jednak wrażenie, że taka dawka jest dla mnie zbyt mała. Później zwiększono mi ją do 100 mg dwa razy dziennie, ale przy tak dużym nasileniu lęku nadal nie czuję, żeby to było wystarczające. Na ten moment czuję się tylko trochę lepiej niż wcześniej przy dawce 100 mg dwa razy dziennie. Lek pomaga mi przynajmniej wstać z łóżka i zrobić kilka podstawowych rzeczy, bo wcześniej byłam praktycznie unieruchomiona przez objawy. Zastanawiam się, czy po przejściu na 100 mg 3 razy dziennie nie poczuję się bardziej normalnie, ale jednocześnie bardzo ostrożnie podchodzę do zwiększania dawki. Dużo czytałam o Gabapentynie i wiem, że opinie są bardzo podzielone, dlatego nie chcę wchodzić na wyższe dawki zbyt szybko. Niestety odczuwam też skutki uboczne, choć przy takim leku chyba trudno się temu dziwić. To silny preparat działający na układ nerwowy i naprawdę czuć, że wpływa na organizm. Najbardziej martwi mnie też to, że z Gabapentyny nie powinno się schodzić gwałtownie. Mam wrażenie, że odstawianie wymaga dużej ostrożności, czasu i bardzo stopniowego zmniejszania dawki, bo zbyt szybkie odstawienie może dawać bardzo nieprzyjemne objawy. Nadal nie czuję się dobrze. Ten szum uszny bardzo zmienił moje życie. Często mam wrażenie dezorientacji, jakby wszystko wokół było niby takie samo, ale jednocześnie jakieś obce i dziwne. To bardzo niepokojące uczucie. Myślę, że ten ogromny lęk i napięcie w głowie jeszcze bardziej potęgują ten stan. Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała brać Gabapentyny długo. Benzodiazepiny nie wchodzą u mnie w grę, bo mogą nasilać szumy uszne, dlatego wybrano właśnie Gabapentynę. Trzymam kciuki, żeby z czasem było lepiej.
Próbowałem Gabapentyny na bezsenność kilka razy na różnych etapach życia i mam wobec tego leku bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony na początku działała naprawdę dobrze — łatwiej było mi zasnąć, a sen był głęboki i spokojny, bez ciągłego wybudzania się w nocy. Pod tym względem pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne.
Z drugiej strony skutki uboczne okazały się u mnie na tyle wyraźne, że trudno było je zignorować. Następnego dnia czułem się bardzo otępiały i przymulony. Bywało to na tyle nasilone, że nawet zwykłe pisanie na klawiaturze stawało się mniej komfortowe, jakby pogarszała się precyzja ruchów. Miałem też wrażenie, że lek wpływa na koncentrację i sprawność myślenia. W porównaniu z innymi lekami nasennymi, które stosowałem wcześniej, te działania niepożądane były dla mnie zdecydowanie bardziej odczuwalne.
Zauważyłem też jeszcze jeden problem — kiedy brałem Gabapentynę, wracały u mnie objawy bezdechu sennego. W przeszłości przeszedłem kilka zabiegów związanych z tym schorzeniem i po nich problem praktycznie ustąpił. Moja żona przestała słyszeć u mnie chrapanie, ale kiedy wracałem do Gabapentyny, znowu zaczynało się pojawiać. To również mocno mnie zniechęciło do dalszego stosowania tego leku.
Mam też wrażenie, że dość szybko rozwijała się tolerancja. Po około 3 dniach dawka 300 mg przestawała działać tak pewnie jak na początku i efekt nasenny nie był już tak przewidywalny. Nie stosowałem jej dłużej właśnie ze względu na opisane wcześniej skutki uboczne. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że choć Gabapentyna może pomóc niektórym osobom przy problemach ze snem, to w moim przypadku działania niepożądane były zbyt uciążliwe i dlatego ten lek się u mnie nie sprawdził.
U mnie Gabapentyna działała i faktycznie pomagała na ból, ale największy problem zaczął się przy odstawianiu. To, przez co później przechodził mój organizm, było dla mnie bardzo ciężkie. Po zakończeniu stosowania pojawiły się silne bóle żołądka, a nawet po 3 miesiącach nadal miałam czarne stolce. Co jakiś czas zauważałam też krew w stolcu i dolegliwości wciąż wracały. Trudno mi uwierzyć, że to wszystko tak długo się utrzymywało. Szczerze mówiąc, do dziś zadaję sobie pytanie, czy naprawdę było warto brać ten lek.
U mnie Gabapentyna działała i rzeczywiście pomagała, ale największy problem pojawił się przy odstawianiu. To, przez co później przechodził mój organizm, było naprawdę bardzo ciężkie. Po zakończeniu stosowania zaczęły się silne bóle brzucha, a nawet 3 miesiące po odstawieniu nadal pojawiały się czarne stolce. Co jakiś czas zauważałem też krew w stolcu i te dolegliwości wracały na przemian. Trudno mi wręcz uwierzyć, że wszystko tak długo się utrzymuje. Do dziś zadaję sobie pytanie, czy stosowanie tego leku było tego warte.
Zaczęłam stosować Gabapentynę z powodu uderzeń gorąca związanych z menopauzą i u mnie lek sprawdził się naprawdę dobrze. Wcześniej budziłam się w nocy nawet 9–10 razy przez napady gorąca, a teraz wreszcie przesypiam całą noc bez ciągłego wybudzania się. Również w ciągu dnia objawy wyraźnie się zmniejszyły — zdarza się, że mam już tylko jedno uderzenie gorąca. Zdecydowanie odczuwam poprawę jakości życia i na ten moment jestem z działania leku bardzo zadowolona.
Przepisano mi Gabapentynę na ból po półpaścu, a dokładniej na tzw. ból fantomowy, który utrzymywał się nawet po ustąpieniu zmian. U mnie lek zadziałał naprawdę szybko — w ciągu 3 dni poziom bólu spadł z 9 do 2. Przy tak silnych dolegliwościach była to ogromna ulga. Nie zauważyłam też żadnych ciężkich skutków ubocznych, co dodatkowo oceniam na plus. Jestem bardzo zadowolona, że włączono mi ten lek, bo sam półpasiec przechodziłam wyjątkowo ciężko, a ból po nim był naprawdę trudny do zniesienia. Po 10 tygodniach męczenia się z tym problemem wreszcie poczułam wyraźną poprawę i prawdziwą ulgę.
Stosuję Gabapentynę od ponad 10 lat. Choruję na cukrzycę, a w zeszłym roku dodatkowo złamałam kręgosłup. Od dłuższego czasu mam bardzo duże problemy ze stopami. Bywają momenty, że praktycznie w ogóle ich nie czuję, nawet kiedy pojawia się bodziec bólowy. Cały czas mam też wrażenie, że stopy są zimne, a w nocy jest to szczególnie męczące i bardzo utrudnia sen.
Przyjmuję 400 mg 3 razy dziennie, ale szczerze mówiąc, coraz częściej mam wrażenie, że ten lek w ogóle mi już nie pomaga. Mimo długiego stosowania nadal zmagam się z bardzo nasilonymi dolegliwościami i nie widzę takiej poprawy, jakiej bym oczekiwała. W moim przypadku efekt leczenia jest po prostu rozczarowujący.
Moim zdaniem z Gabapentyną jest trochę tak, że albo komuś naprawdę pomaga, albo po prostu się nie sprawdza. Jeśli nie jest to odpowiedni lek dla danej osoby, może dawać nieprzyjemne odczucia i powodować, że człowiek czuje się dziwnie. Natomiast jeśli jest dobrze dobrany, potrafi przynieść dużą ulgę. To lek stosowany w wielu różnych schorzeniach, dlatego nie ma jednej uniwersalnej reakcji dla wszystkich.
U mnie Gabapentyna sprawdziła się bardzo dobrze. Zaczynałam od 100 mg, a po około 6 miesiącach dawkę zwiększono mi do 300 mg. Po 2 latach leczenia przyjmowałam już 600 mg 3 razy dziennie i wtedy efekt był naprawdę bardzo dobry. Zdarzało mi się czasem opuścić dzień albo kilka dawek i nie odczuwałam jakiejś dużej różnicy, więc w końcu postanowiłam całkiem odstawić lek. Brałam go długo, dlatego chciałam sprawdzić, jak będę się czuła bez niego, i przez pewien czas było w porządku.
Dziś, po około 1,5 roku od odstawienia, widzę jednak, że ból nerwowy znowu robi się bardzo dokuczliwy. Dlatego w poniedziałek zamierzam poprosić o ponowne włączenie Gabapentyny. Znowu chcę zacząć od 100 mg i dopiero z czasem przejść na 300 mg, bo według mnie właśnie tak ten lek powinno się wprowadzać przy dłuższym leczeniu — stopniowo i ostrożnie. Wejście od razu na 300 mg może u niektórych wywołać złe samopoczucie i nasilić działania niepożądane. U mnie ten lek wcześniej działał bardzo dobrze, więc mam nadzieję, że tym razem znów przyniesie ulgę.
Przepisano mi Gabapentynę, kiedy zdiagnozowano u mnie fibromialgię. Stosowałam ją przez 3 miesiące, ale niestety w moim przypadku w ogóle nie pomogła na ból. Jedyną korzyścią, jaką zauważyłam, była poprawa w zakresie zespołu niespokojnych nóg, co oczywiście było plusem, ale nie z tego powodu zaczęłam ją przyjmować. Liczyłam przede wszystkim na zmniejszenie bólu związanego z fibromialgią i pod tym względem lek się u mnie nie sprawdził. Z drugiej strony uważam, że warto pamiętać, iż każdy organizm reaguje na leki inaczej i to, że u mnie Gabapentyna nie przyniosła oczekiwanego efektu, nie oznacza, że tak będzie u wszystkich. Nie chciałabym też nikogo zniechęcać do jej wypróbowania, bo mimo braku poprawy bólu nie miałam żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych. A zazwyczaj jestem osobą, u której działania niepożądane pojawiają się bardzo łatwo, więc tym bardziej było to dla mnie zaskakujące.
Biorę Gabapentynę od około 6 lat. Na początku trudno było mi ją dobrze tolerować, ale z czasem doszłam do wniosku, że problemem była po prostu zbyt wysoka dawka na start. Kiedy uda się dobrać odpowiednią ilość leku do własnego organizmu, to w moim przypadku naprawdę bardzo dobrze działa na silny ból neuropatyczny.
Dawkę dostosowuję w zależności od tego, jak się czuję i jak nasilone są objawy. Przez długi czas brałam 400 mg 3 razy dziennie, a ostatnio przepisano mi 600 mg. Docelowo mam przyjmować lek 4 razy dziennie, ale na razie 3 dawki w ciągu dnia w zupełności mi wystarczają. Bywały też okresy kilka lat temu, kiedy brałam go więcej, a czasem zdarzało się, że wystarczała mi tylko dawka na noc. Taki już jest charakter mojego problemu, dlatego u mnie dawkowanie zmienia się zależnie od potrzeb.
Zauważyłam też, że działanie Gabapentyny może się zmieniać w zależności od kawy, niektórych potraw, a już szczególnie wtedy, gdy bierze się ją razem z innymi lekami. Warto mieć to na uwadze i obserwować swój organizm. Ja łączę ją z baklofenem w dawce 5–10 mg i u mnie takie połączenie sprawdza się dobrze. Ale jeśli wezmę oba leki razem więcej niż raz dziennie, organizm bardzo źle to znosi i potrafi mnie dosłownie „ściąć z nóg”. Przy tym leku naprawdę trzeba nauczyć się, co działa dobrze właśnie u danej osoby.
Mimo wszystko zdecydowanie wolę Gabapentynę niż opioidy. Po opioidach czuję się, jakby głowa była otępiała i „zamglona”, a tego uczucia bardzo nie lubię. Przy dobrze dobranej dawce Gabapentyna daje mi ulgę w bólu, a jednocześnie jest dla mnie bardziej do zaakceptowania.
Kiedyś brałam Gabapentynę 300 mg na noc na sen, a później lekarz przepisał mi dodatkowo 100 mg w ciągu dnia na lęk. Niestety to okazało się dla mnie za dużo i zauważyłam, że zaczęłam czuć się gorzej psychicznie, pojawiło się u mnie obniżenie nastroju. Od jakiegoś czasu już jej nie brałam, ale dziś dopadł mnie silny atak lęku. Wzięłam 100 mg i po kilku minutach naprawdę poczułam wyraźną poprawę. Jeśli ten lek znowu będzie u mnie powodował obniżenie nastroju, to będzie to dla mnie trudne, ale muszę przyznać, że na sam lęk zadziałał bardzo dobrze.
Mam bardzo silny ból nerwu piszczelowego, tuż przed okolicą kanału stępu. Do tej pory nie udało się jednoznacznie ustalić, co dokładnie go powoduje — wygląda na to, że problem dotyczy samego nerwu. Próbowałam różnych sposobów leczenia, ale nic nie przynosiło wyraźnej ulgi, dopóki nie włączono mi Gabapentyny. Dawkę zwiększano stopniowo aż do 1000 mg 3 razy dziennie. Dopiero wtedy zauważyłam wyraźną poprawę. Ból nadal się zdarza, ale pojawia się dużo rzadziej i ma znacznie mniejsze nasilenie niż wcześniej. W moim przypadku to pierwszy lek, który realnie przyniósł ulgę.
Stosuję Gabapentynę na nykturię, czyli bardzo częste oddawanie moczu w nocy, oraz na zespół niespokojnych nóg. W przeszłości miałem tak nasilony problem z nocnym wstawaniem do toalety, że obaj urolodzy, u których się leczyłem, mówili, że rzadko spotykają aż tak ciężki przypadek. Potrafiłem wstawać nawet 10 razy w ciągu jednej nocy. Próbowałem dosłownie wszystkiego — różnych leków, a nawet bardziej zaawansowanych metod, takich jak zastrzyki z botoksu do pęcherza — ale nic nie przynosiło poprawy. Przez ten problem praktycznie przestałem normalnie spać i czułem się tak, jakbym już nigdy nie miał przespać spokojnie całej nocy. Wszystko zmieniło się dopiero wtedy, gdy pojawił się u mnie bardzo bolesny ucisk nerwu w szyi. Poszedłem do lekarza rodzinnego, który przepisał mi Gabapentynę 300 mg na ból. Co ciekawe, lek nie pomógł mi specjalnie na sam ból szyi, ale zauważyłem coś zupełnie nieoczekiwanego — liczba nocnych wizyt w toalecie wyraźnie się zmniejszyła. Było ich mniej więcej o połowę mniej niż wcześniej. Dla mnie to była ogromna różnica, bo wreszcie mogłem choć trochę się wyspać. Zacząłem więc sam szukać informacji i ku mojemu zaskoczeniu trafiłem na publikacje opisujące stosowanie Gabapentyny również w takim problemie. Powiedziałem o tym moim urologom, ale oni wcześniej nie kojarzyli tego zastosowania. Od tamtej pory, już od kilku lat, biorę 300 mg Gabapentyny przed snem i u mnie daje to wyraźnie pozytywny efekt. Nadal wstaję w nocy do toalety częściej niż większość ludzi, ale poprawa jest naprawdę duża i najważniejsze jest to, że w końcu mogę spać. Dodatkowo przed rozpoczęciem leczenia miałem też zespół niespokojnych nóg wieczorem i przed snem. Odkąd zacząłem brać Gabapentynę, ten problem całkowicie u mnie ustąpił. Na szczęście nie zauważyłem też u siebie tych działań niepożądanych, o których pisze wiele innych osób, więc pod tym względem również dobrze toleruję ten lek. Jest jeszcze jedna rzecz, która miała dla mnie znaczenie w całej tej historii. Kiedy byłem już naprawdę zmęczony, zdesperowany i miałem wrażenie, że nic mi nie pomoże, bardzo modliłem się o to, żeby znaleźć skuteczne rozwiązanie. I patrząc z perspektywy czasu, mam poczucie, że właśnie dzięki temu bolesnemu problemowi z nerwem w szyi trafiłem na Gabapentynę, która pomogła mi tam, gdzie wcześniejsze leczenie nie dawało efektu. Tak to po prostu odbieram.
Biorę Gabapentynę na ból nerwu kulszowego, który promieniuje z pleców do lewej nogi praktycznie przez cały dzień, codziennie. Prawdopodobnie przyczyną są dwie wypukliny krążków międzykręgowych na poziomie L4–L5 i L5–S1 oraz stan zapalny związany ze zmianami zwyrodnieniowymi. Stosuję lek od około miesiąca w dawce 300 mg 3 razy dziennie, ale jak na razie nie odczuwam żadnej wyraźnej ulgi. Co ciekawe, nie mam też żadnych skutków ubocznych. Mam ogólnie dużą tolerancję na leki, a może znaczenie ma też masa ciała — trudno powiedzieć. W przyszłym tygodniu mam wizytę u lekarza i zobaczę, jaki będzie kolejny krok w leczeniu.
Przepisano mi Gabapentynę na lęk i obniżony nastrój. W moim przypadku lek wyraźnie poprawił samopoczucie — czuję się spokojniejszy, bardziej „normalny” i po prostu lepiej psychicznie. Biorę 400 mg rano i 400 mg wieczorem. Dla mnie to była naprawdę duża zmiana na plus i mam wrażenie, że ten lek bardzo pomógł mi wrócić do lepszego funkcjonowania.
Jednocześnie uważam, że z Gabapentyną trzeba obchodzić się ostrożnie. To nie jest lek, z którym warto przesadzać ani brać go w niewłaściwy sposób. Przy stosowaniu zgodnie z zaleconym schematem może dawać bardzo dobre efekty i realnie poprawiać codzienne samopoczucie, ale nadużywanie może skończyć się źle. U mnie, przy regularnym przyjmowaniu, działanie jest bardzo dobre i jestem z efektu naprawdę zadowolony.
Na początku brałam Gabapentynę doraźnie na lany, ale z czasem zaczęłam stosować ją regularnie. W moim przypadku bardzo dobrze działa zarówno na lęk, jak i na sen. Czuję wyraźną poprawę, jestem spokojniejsza i łatwiej mi zasnąć, dlatego ten lek naprawdę mi pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Jedyny minus, jaki zauważyłam, to większy apetyt, szczególnie wtedy, gdy biorę dodatkową dawkę w gorsze dni. Muszę wtedy bardziej uważać na to, co jem, bo szybko pojawia się ochota na podjadanie. Mam też wrażenie, że można się do tego leku mocno przyzwyczaić, bo czasami czuję potrzebę wzięcia większej ilości, mimo że przyjmuję już maksymalną dawkę zaleconą przez lekarza.
Ja i mój mąż jesteśmy bardzo aktywni, lubimy piesze wędrówki i jazdę na rowerze po trasach rekreacyjnych. Około 9 miesięcy temu przepisano mi Gabapentynę 300 mg 3 razy dziennie z powodu silnej rwy kulszowej. Niestety po kilku tygodniach stosowania nie widziałam wyraźnej poprawy. Dopiero po około 2 miesiącach dużego dyskomfortu dostałam zastrzyki, a rezonans wykazał zmiany na poziomie L4.
Nie jestem zwolenniczką długiego brania leków, ale ostatnio znowu nadwyrężyłam dolną część pleców i bardzo się przestraszyłam, bo nie chciałam kolejnego długiego epizodu rwy kulszowej. Dodatkowo od jakiegoś czasu męczyły mnie też bolesne barki i szyja, prawdopodobnie od jazdy na rowerze, przez co od wielu tygodni źle spałam. Postanowiłam więc sięgnąć po pozostałą receptę i wzięłam jedną kapsułkę 300 mg około 16:00.
Muszę przyznać, że choć Gabapentyna nie sprawdziła się u mnie przy bardzo silnym bólu rwy kulszowej, to wyraźnie pomogła na ból barków, szyi i dolnej części pleców. Dzięki temu już tego samego wieczoru wreszcie mogłam spokojnie zasnąć i naprawdę się wyspać. To nie była całkowita ulga, ale poprawa była na tyle duża, że poczułam dużą różnicę i mogłam normalniej funkcjonować.
Na razie planuję brać tylko 300 mg po południu przez kilka dni, bo już teraz czuję sporą poprawę. Nie jest idealnie, ale ten poziom ulgi jest dla mnie wystarczający i co ważne, nie chcę wchodzić w długotrwałe przyjmowanie leku, jeśli nie będzie to konieczne. Jestem drobnej budowy ciała, więc możliwe, że właśnie dlatego nawet jedna dawka 300 mg działa u mnie całkiem dobrze.