Mam 33 lata i ogólnie jestem zdrowym facetem, a nadciśnienie w moim przypadku wynika głównie z genetyki. Serce mam zdrowe, inne narządy też, wyniki badań zawsze były u mnie bardzo dobre. Dbam o siebie, dobrze jem, dużo się ruszam i jestem aktywny fizycznie, dlatego tym bardziej chcę pokazać pełny obraz swojej sytuacji. Już wcześniej brałem inny lek na ciśnienie, ale kiedy trafiłem na SOR z bardzo wysokim ciśnieniem, dostałem dodatkowo Loristę. Lekarz powiedział, że to dobry lek i przepisał mi 50 mg, z zaleceniem, że jeśli ciśnienie spadnie za mocno, to mogę brać pół tabletki.
Brałem Loristę tylko przez 4 dni i skończyło się to dla mnie bardzo źle. Trafiłem do szpitala, bo byłem przekonany, że mam zawał. Serce waliło mi bardzo mocno, miałem silne zawroty głowy, a tętno potrafiło nagle skoczyć z około 80 do 125 tylko przy przejściu z leżenia do stania. Do tego doszedł mocny ból w klatce piersiowej i bardzo silne bóle głowy. Co ciekawe, samo ciśnienie w tym momencie było już prawidłowe, ale samopoczucie było fatalne i naprawdę się przestraszyłem.
Kiedy pojechałem znowu na SOR, tym razem wybrałem inny szpital, bardziej nastawiony na problemy kardiologiczne. Tam lekarz w ogóle nie był zaskoczony moimi objawami i od razu wiedział, że mogą mieć związek z Loristą. Zrobiono mi EKG, badania krwi i inne podstawowe testy, które na szczęście wyszły dobrze, więc potwierdzono, że nie dzieje się nic w rodzaju zawału. To mnie trochę uspokoiło, ale i tak całe doświadczenie było bardzo stresujące i ciężkie psychicznie.
Następnego dnia nie wziąłem już Loristy i poczułem się trochę lepiej, ale nadal miałem lekki ból głowy, kołatania serca i duże osłabienie nóg. To było dla mnie szczególnie dziwne, bo moje nogi są bardzo wytrenowane i normalnie nie mam żadnych problemów z chodzeniem czy wysiłkiem. Dlatego mocno mnie to zaniepokoiło i miałem nadzieję, że to tylko kwestia tego, że lek jeszcze schodzi z organizmu, a nie jakiś problem, który zostanie na dłużej.
Wiem, że ten wpis jest długi, ale chciałem dokładnie opisać, co się u mnie działo, bo może komuś taka relacja pomoże. Jeśli ktoś ma podobny profil do mojego i po Loriście czuje się coraz gorzej, to naprawdę nie warto tego lekceważyć. U mnie ten lek okazał się bardzo zły i zdecydowanie źle go wspominam. Moim zdaniem, jeśli po Loriście pojawiają się mocne objawy i człowiek czuje, że zamiast poprawy jest coraz gorzej, to trzeba reagować szybko i nie ryzykować.