Opinie Lorista

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Lorista w leczeniu nadciśnienia tętniczego? Czy zauważyliście wyraźną poprawę wartości ciśnienia, lepsze samopoczucie albo większą stabilizację wyników po rozpoczęciu terapii? Po jakim czasie u Was było widać działanie leku i czy Lorista sprawdziła się dobrze przy dłuższym stosowaniu? Czy podczas leczenia pojawiły się u Was jakieś skutki uboczne, na przykład zawroty głowy, osłabienie, spadki ciśnienia, ból głowy, kołatanie serca albo inne nieprzyjemne objawy? Wasze opinie mogą być bardzo pomocne dla osób, które mają właśnie przepisaną Loristę i chcą dowiedzieć się, jak ten lek sprawdza się w praktyce u innych pacjentów.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Zaczęłam brać Loristę 50 mg raz dziennie, zazwyczaj rano, około cztery miesiące temu z powodu nadciśnienia. Wcześniej nigdy nie miałam problemów z ciśnieniem, a te wyższe wartości pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pierwszy raz miałam stan zapalny skóry i tkanek podskórnych. Na początku liczyłam, że lek dość szybko unormuje wyniki, ale przez pierwsze miesiące nie widziałam jakiejś dużej poprawy. Ciśnienie spadło tylko trochę i nadal utrzymywało się na zbyt wysokim poziomie, więc byłam już mocno rozczarowana skutecznością Loristy 50 mg.

Po ostatniej rutynowej wizycie lekarz zasugerował mi przejście na Loristę 100 mg, bo wyglądało to tak, jakby dotychczasowa dawka była za słaba. Co ciekawe, właśnie w ostatnim czasie, jeszcze zanim zwiększyłam dawkę, zaczęłam zauważać wyraźnie lepsze pomiary. Mierzę ciśnienie dwa razy dziennie i nagle zaczęło utrzymywać się na dużo spokojniejszym poziomie. Sama byłam zdziwiona, bo wcześniej przez długi czas nie wyglądało to zbyt dobrze, a teraz wyniki zrobiły się o wiele bardziej wyrównane i w końcu zaczęły przypominać takie, jakich się oczekuje przy leczeniu.

Jedyną dodatkową zmianą było to, że około miesiąc wcześniej zaczęłam też brać lek na cholesterol. Poza tym nic szczególnego się nie zmieniło, dlatego zaczęłam się zastanawiać, czy po prostu w moim przypadku Lorista potrzebowała dużo więcej czasu, żeby zadziałać tak, jak powinna. Zwykle mówi się, że pełniejszy efekt leku pojawia się po kilku tygodniach, a u mnie wyglądało to tak, jakby organizm reagował dużo wolniej. Szczerze mówiąc, nigdy bym nie pomyślała, że trzeba będzie czekać aż tyle czasu na wyraźniejszy efekt.

Na ten moment nie zauważyłam u siebie żadnych szczególnych skutków ubocznych, więc to akurat oceniam na plus. Najbardziej frustrowało mnie tylko to, że przez długi czas Lorista 50 mg wydawała się mało skuteczna i już zaczynałam tracić cierpliwość. Teraz jednak, kiedy ciśnienie w końcu się poprawiło, jestem dużo spokojniejsza i mam nadzieję, że te lepsze wyniki się utrzymają. Jeśli tak będzie, to może okaże się, że obecna dawka jednak wystarczy i nie będzie potrzeby dalszego zwiększania leczenia.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na opinie innych osób, bo dopiero wtedy zaczęłam łączyć fakty. Nadciśnienie wykryto u mnie około pół roku temu i od tego czasu brałam Loristę. Przez długi czas zwalałam swoje objawy na Hashimoto, ale po przeczytaniu doświadczeń innych ludzi zaczęłam podejrzewać, że dużą rolę może odgrywać właśnie ten lek. Najbardziej dało mi do myślenia to, że ostatnio nie udało mi się na czas wykupić kolejnego opakowania i przez 3 dni byłam bez leku. Wtedy poczułam się naprawdę dużo lepiej, a kiedy znowu wróciłam do Loristy, wszystkie te dolegliwości znów się pojawiły.

U mnie były to przede wszystkim bóle głowy, bóle całego ciała, zamazane widzenie, osłabienie, ciągłe zmęczenie, skurcze mięśni, wzdęcia, brak energii, silny niepokój, problemy żołądkowe, bezsenność i zamglenie. Wiem, że część z tych objawów może się pokrywać z Hashimoto, dlatego na początku nie byłam pewna, co jest ich prawdziwą przyczyną. Ale ten moment, kiedy odstawiłam lek na kilka dni i poczułam wyraźną poprawę, a potem po ponownym rozpoczęciu brania wszystko wróciło, dał mi dużo do myślenia. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że to może być jednak reakcja na Loristę, a nie tylko same problemy z tarczycą. Najgorsze było dla mnie to, że z czasem nie czułam żadnej poprawy, tylko wręcz miałam wrażenie, że jest coraz gorzej. Zaczęłam się już naprawdę martwić, że dzieje się ze mną coś poważniejszego, bo zamiast czuć się lepiej podczas leczenia nadciśnienia, miałam wrażenie coraz większego rozbicia. Paradoksalnie dopiero ta przerwa w braniu leku pokazała mi, że moje złe samopoczucie może mieć związek właśnie z Loristą. U mnie dodatkowo problem był taki, że lek i tak nie dawał jakiejś wyraźnej poprawy ciśnienia, więc tym bardziej zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle ma sens. Po swoim doświadczeniu bardzo źle wspominam ten preparat.

Brałam Loristę przez około rok. Ciśnienie trochę mi po niej spadło, ale szczerze mówiąc nie była to jakaś duża ani spektakularna poprawa. Niestety u mnie pojawiło się za to sporo skutków ubocznych i to na tyle nieprzyjemnych, że bardzo źle wspominam ten lek. Miałam zatkany nos, zawroty głowy, senność, bóle stawów, niepokój, podwyższone tętno i do tego bardzo słabo spałam. Z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że dużo gorzej znoszę sam lek niż samo nadciśnienie. Najbardziej męczące było to, że nie czułam jakiejś wyraźnej korzyści, a jednocześnie codziennie zmagałam się z objawami, które po prostu utrudniały normalne funkcjonowanie. Ciągłe zmęczenie, rozbicie i ten dyskomfort sprawiały, że byłam coraz bardziej zniechęcona do dalszego brania Loristy. W moim przypadku ten lek zdecydowanie się nie sprawdził i oceniam go bardzo źle. Miałam wręcz poczucie, że więcej mi zabierał niż dawał.

Mam 33 lata i ogólnie jestem zdrowym facetem, a nadciśnienie w moim przypadku wynika głównie z genetyki. Serce mam zdrowe, inne narządy też, wyniki badań zawsze były u mnie bardzo dobre. Dbam o siebie, dobrze jem, dużo się ruszam i jestem aktywny fizycznie, dlatego tym bardziej chcę pokazać pełny obraz swojej sytuacji. Już wcześniej brałem inny lek na ciśnienie, ale kiedy trafiłem na SOR z bardzo wysokim ciśnieniem, dostałem dodatkowo Loristę. Lekarz powiedział, że to dobry lek i przepisał mi 50 mg, z zaleceniem, że jeśli ciśnienie spadnie za mocno, to mogę brać pół tabletki.

Brałem Loristę tylko przez 4 dni i skończyło się to dla mnie bardzo źle. Trafiłem do szpitala, bo byłem przekonany, że mam zawał. Serce waliło mi bardzo mocno, miałem silne zawroty głowy, a tętno potrafiło nagle skoczyć z około 80 do 125 tylko przy przejściu z leżenia do stania. Do tego doszedł mocny ból w klatce piersiowej i bardzo silne bóle głowy. Co ciekawe, samo ciśnienie w tym momencie było już prawidłowe, ale samopoczucie było fatalne i naprawdę się przestraszyłem.

Kiedy pojechałem znowu na SOR, tym razem wybrałem inny szpital, bardziej nastawiony na problemy kardiologiczne. Tam lekarz w ogóle nie był zaskoczony moimi objawami i od razu wiedział, że mogą mieć związek z Loristą. Zrobiono mi EKG, badania krwi i inne podstawowe testy, które na szczęście wyszły dobrze, więc potwierdzono, że nie dzieje się nic w rodzaju zawału. To mnie trochę uspokoiło, ale i tak całe doświadczenie było bardzo stresujące i ciężkie psychicznie.

Następnego dnia nie wziąłem już Loristy i poczułem się trochę lepiej, ale nadal miałem lekki ból głowy, kołatania serca i duże osłabienie nóg. To było dla mnie szczególnie dziwne, bo moje nogi są bardzo wytrenowane i normalnie nie mam żadnych problemów z chodzeniem czy wysiłkiem. Dlatego mocno mnie to zaniepokoiło i miałem nadzieję, że to tylko kwestia tego, że lek jeszcze schodzi z organizmu, a nie jakiś problem, który zostanie na dłużej.

Wiem, że ten wpis jest długi, ale chciałem dokładnie opisać, co się u mnie działo, bo może komuś taka relacja pomoże. Jeśli ktoś ma podobny profil do mojego i po Loriście czuje się coraz gorzej, to naprawdę nie warto tego lekceważyć. U mnie ten lek okazał się bardzo zły i zdecydowanie źle go wspominam. Moim zdaniem, jeśli po Loriście pojawiają się mocne objawy i człowiek czuje, że zamiast poprawy jest coraz gorzej, to trzeba reagować szybko i nie ryzykować.

Biorę Loristę od około 3 miesięcy. Na początku miałam dawkę 25 mg, ale ciśnienie spadło tylko trochę i to nie było jeszcze do końca wystarczające, więc lekarz zwiększył mi dawkę do 50 mg. Po tej zmianie lek zaczął działać dużo lepiej i u mnie efekty są wyraźnie bardziej zauważalne. Ciśnienie jest lepiej opanowane, a przy okazji mam wrażenie, że lek działa na mnie też trochę uspokajająco. Zauważyłam, że odkąd biorę Loristę 50 mg, mam mniej stresu i niepokoju niż wcześniej. Normalnie byłam raczej osobą, która łatwo się denerwuje i często czuła napięcie, a teraz jest pod tym względem dużo spokojniej. Na ten moment jestem zadowolona, bo lek dobrze się u mnie sprawdza i jak na razie nie mam powodów do narzekania. Ogólnie póki co mam z Loristą dobre doświadczenia.

Miałam przepisaną Loristę 50 mg raz dziennie, bez żadnego leku moczopędnego w składzie. Co prawda ciśnienie po niej spadło, ale u mnie pojawił się bardzo silny niepokój i to był jeden z głównych powodów, przez które zaczęłam źle znosić ten lek. Do tego zauważyłam bardzo szybki spadek masy ciała. W moim przypadku wyglądało to tak, że waga potrafiła spaść dosłownie z dnia na dzień i w ciągu kilku miesięcy schudłam wyraźnie bardziej, niż bym chciała. Na początku może się wydawać, że utrata kilogramów to nic złego, ale dla mnie to wcale nie było korzystne, bo wcześniej ważyłam około 65 kg, byłam umięśniona i dobrze czułam się w swoim ciele. Po mniej więcej trzech miesiącach brania Loristy schudłam około 5 kg i zaczęłam widzieć, że ubrania robią się na mnie za luźne. Najbardziej niepokoiło mnie jednak to, że miałam wrażenie nie tylko utraty wagi, ale też osłabienia mięśni i gorszego apetytu. Ćwiczę regularnie kilka razy w tygodniu i wcześniej zależało mi na utrzymaniu dobrej formy, a w trakcie stosowania leku zaczęłam zauważać, że mięśnie robią się mniejsze, mniej napięte i po prostu gorzej wyglądają. Próbowałam bardziej się odżywiać i zwiększyć kaloryczność diety, ale mimo tego nadal miałam poczucie, że organizm idzie w złą stronę. W końcu tak mnie to zniechęciło, że nawet ograniczyłam treningi. Odstawiłam Loristę około dwa tygodnie temu i od tego czasu czuję się zdecydowanie lepiej. Nie mam już tak nasilonego niepokoju, a spadek wagi w końcu się zatrzymał. W moim przypadku to był lek, który dał pewną poprawę ciśnienia, ale jednocześnie wywołał skutki uboczne, które były dla mnie zbyt uciążliwe. Dlatego patrząc na całość, oceniam Loristę bardzo źle, bo dla mnie ryzyko i codzienny dyskomfort okazały się większe niż korzyści z leczenia. U mnie ten lek po prostu się nie sprawdził.

Dostałam Loristę jako część leczenia, które miało pomóc odciągnąć w czasie zabieg operacyjny. Mam 27 lat i dopiero za kilka miesięcy mam kolejną kontrolę, na której będzie ocenione, jak lek się u mnie sprawdził, więc na ten moment moja opinia jest jeszcze trochę mieszana. Już po pierwszej dawce czułam się dziwnie, tak jakby kręciło mi się w głowie i jakbym była trochę otumaniona, dlatego szybko przerzuciłam się na branie leku wieczorem. W takiej formie było mi po prostu łatwiej to znieść. Zauważyłam też, że podczas stosowania Loristy przytyłam i to był jeden z powodów, przez które naprawdę myślałam, żeby ten lek odstawić. Do tego doszło u mnie bardzo duże zmęczenie. To nie było takie zwykłe niewyspanie, tylko raczej uczucie, że mogłabym spać bez końca, a i tak dalej byłabym bez siły. Najgorsze jest to, że trudno mi było ocenić, co dokładnie wynika z samego leku, a co z mojego ogólnego stanu zdrowia, ale ten brak energii bardzo mi przeszkadzał na co dzień. Dużo myślałam też o kwestii ciąży, bo to akurat mocno mnie stresowało. Miałam z tyłu głowy, że przy takim leku sytuacja w razie zajścia w ciążę mogłaby być poważna i to dodatkowo sprawiało, że nie czułam się z tym leczeniem do końca spokojnie. Na ten moment jeszcze obserwuję, jak to będzie dalej wyglądało i dopiero po kolejnej kontroli będę mogła uczciwie ocenić, czy Lorista faktycznie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem. Na razie mam do tego leku dość ostrożne podejście, bo widzę zarówno możliwe korzyści, jak i rzeczy, które bardzo mi przeszkadzają.

Kardiolog włączył mi Loristę razem z lekiem z grupy beta-blokerów, żeby lepiej opanować umiarkowanie podwyższone ciśnienie. Problem w tym, że u mnie ten zestaw zadziałał aż za mocno i ciśnienie spadło do bardzo niskich wartości. Zaczęły się przez to zawroty głowy, osłabienie i uczucie pustki w głowie, przez co normalne funkcjonowanie stało się dużo trudniejsze. Lekarz ostatecznie odstawił mi Loristę i zostawił tylko małą dawkę beta-blokera.

Po odstawieniu Loristy w ciągu 3–4 dni zauważyłam coś dziwnego, bo nagle przybyło mi kilka kilogramów, a do tego pojawiła się opuchlizna kostek i stóp. To mnie mocno zaniepokoiło, bo wcześniej czegoś takiego nie miałam i od razu zaczęłam się zastanawiać, czy może mieć to związek ze zmianą leczenia. Ciężko mi powiedzieć, czy to był przypadek, czy rzeczywiście organizm tak zareagował po odstawieniu leku, ale czasowo wszystko bardzo się ze sobą pokrywało.

Ogólnie moje doświadczenie z Loristą było takie, że lek rzeczywiście obniżał ciśnienie, ale w moim przypadku chyba nawet za mocno. Najgorsze było to ciągłe kręcenie w głowie i słabość, bo człowiek czuł się po prostu niestabilnie. A potem jeszcze doszło to zatrzymanie wody i obrzęki po odstawieniu, więc cała sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej dziwna. Dlatego mam do tego leku dość mieszane podejście, bo z jednej strony działał na ciśnienie, ale z drugiej dał u mnie objawy, które były naprawdę uciążliwe.

Przed rozpoczęciem brania Loristy moje ciśnienie wynosiło około 148/85, a po miesiącu stosowania regularnie utrzymuje się mniej więcej w okolicach 111/62. Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem, bo u mnie lek zadziałał naprawdę dobrze i wyraźnie poprawił wyniki. Na ten moment Lorista bardzo dobrze spełnia swoje zadanie i widzę, że ciśnienie jest dużo lepiej opanowane niż wcześniej.

Jednocześnie staram się schudnąć, bo mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie uda mi się tak poprawić zdrowie, żeby może nie być aż tak zależna od leku. Samo branie tabletki jest proste, dużo trudniejsze okazuje się zrzucenie kilogramów i utrzymanie w tym regularności. Mimo to na razie jestem zadowolona, bo Lorista u mnie działa skutecznie i daje bardzo dobre efekty.

Jak na razie mam z Loristą dobre doświadczenia. Zanim zaczęłam ją brać, próbowałam sama opanować ciśnienie, ale szczerze mówiąc nie bardzo mi to wychodziło. Mimo starań wyniki nadal były za wysokie i u mnie ciśnienie utrzymywało się mniej więcej na poziomie 143/91. Dwa tygodnie temu lekarz przepisał mi Loristę 25 mg i od tego czasu widzę naprawdę dużą poprawę. Obecnie moje ciśnienie wynosi około 114/71, więc różnica jest dla mnie bardzo wyraźna. Najważniejsze jest dla mnie to, że lek działa skutecznie, a przy tym nie zauważyłam u siebie żadnych skutków ubocznych. Na ten moment jestem zadowolona, bo Lorista dobrze się u mnie sprawdza i realnie pomogła obniżyć ciśnienie. Mam nadzieję, że taka opinia komuś się przyda, bo sama przed rozpoczęciem leczenia też szukałam doświadczeń innych osób. Dodatkowo u mnie dobrze sprawdza się też herbata z hibiskusa jako coś wspierającego na co dzień.

Po około dwóch tygodniach stosowania Loristy zaczęły się u mnie bardzo nieprzyjemne objawy. Pojawił się mocny ucisk w klatce piersiowej, ściskanie w gardle, zgaga i problemy żołądkowo-jelitowe. Na tyle mnie to zaniepokoiło, że skończyło się wizytą u kardiologa i zrobieniem EKG. Na szczęście badanie wyszło prawidłowo i od strony serca wszystko było w porządku, ale same objawy były na tyle dokuczliwe, że naprawdę mnie przestraszyły. Żeby uspokoić dolegliwości ze strony żołądka, musiałam przez około dwa tygodnie brać lek osłonowy i dopiero wtedy objawy zaczęły stopniowo ustępować. Dodatkowo zauważyłam też, że w ciągu sześciu tygodni stosowania Loristy schudłam około 2–3 kg. Nie wiem, czy to na pewno przez ten lek, ale czasowo wszystko się ze sobą pokrywało, więc zaczęłam się nad tym zastanawiać. Z drugiej strony muszę przyznać, że jeśli chodzi o samo ciśnienie, to Lorista działała u mnie bardzo dobrze i pod tym względem efekty były naprawdę wyraźne. Mam więc do tego leku mieszane odczucia, bo z jednej strony ciśnienie zrobiło się bardzo ładne, a z drugiej pojawiły się objawy, które były dla mnie mocno stresujące i męczące. Najbardziej zastanawia mnie właśnie ten spadek masy ciała, bo wcześniej nie miałam z tym problemu. Ciekawa jestem, czy ktoś jeszcze przy Loriście zauważył u siebie chudnięcie albo podobne objawy ze strony żołądka.