Biorę lek rano i wieczorem, chodzę też do psychologa i terapia działa. Czasami pojawia się jeszcze lęk, ale potrafię go złagodzić. Jestem dziś zupełnie inną kobietą niż kiedyś. Nawet wsiadłam do samolotu, chociaż mam lęk przed lataniem. Wcześniej nie mogłam nawet jeździć samochodem jako pasażer, a teraz moje nerwy się uspokoiły.
Warto przyjmować lek, pracować nad sobą i przede wszystkim zmienić sposób myślenia, bo często najbardziej dobija nas właśnie to, co sami sobie wyobrażamy. Ten lek jest dobry i nie uzależnia. Znam kobiety, które wyszły z nerwicy, dziś już go nie biorą i inaczej patrzą na świat oraz swoich bliskich.
Zdarza mi się jeszcze obudzić w nocy, ale jest to już rzadkość, ponieważ organizm stopniowo się wycisza. Warto zwrócić uwagę na godziny, o których się budzimy, i wykonać badania. U mnie wyniki są prawidłowe, a poziom kortyzolu się unormował. Schudłam nawet 12 kilogramów, bo wcześniej miałam brzuch jak balon. Inaczej się odżywiam, inaczej spędzam czas i wszystko powoli wraca do normy.
Cieszę się, że pani doktor doradziła mi ten lek. Znam również inne kobiety, które go przyjmowały i dobrze go oceniają. Gdy przeżywam coś trudnego lub mam większy problem, biorę 10 mg hydroksyzyny, dużo spaceruję po lesie i słucham muzyki relaksacyjnej. Każdego ranka mówię sobie: „Wczoraj już minęło, dziś jest nowy dzień. Żyj tu i teraz”.
Nie dręczę się już własnymi myślami. Mam wsparcie męża i dorosłych dzieci, dzięki czemu żyje mi się zupełnie inaczej. Pomogły mi leki, ale musiałam również zmienić swoje życie i zrozumieć, że teraz to ja jestem najważniejsza.
Życzę każdemu, aby myślał o sobie jak najlepiej. Bliscy często mi to powtarzali, ale ja zawsze miałam czarne myśli, że coś złego się wydarzy. Dziś wiem, że były to tylko moje myśli. Co ma być, to będzie i nikt tego nie zmieni.
Dbajcie o siebie, kobiety, i o swoje myśli. Cieszcie się, że dziś świeci słońce, ptaki śpiewają i że żyjecie. Po co ciągle się zamartwiać? Strach ma wielkie oczy, a jeżeli same go nie pokonamy, to kto zrobi to za nas?
Jestem już od dwóch tygodni u córki w Londynie. Kiedyś nie wsiadłabym do samolotu, ale takie jest życie — czego nie robi się dla dziecka i wnusi. Uśmiechajcie się do siebie każdego dnia i nie nakręcajcie się. U mnie wszystko zaczęło się w okresie menopauzy, ale podeszłam do tego odpowiedzialnie, bo mam dla kogo żyć. Chcę żyć! 