Ten lek dosłownie uratował mi życie. Jeśli zaczynasz brać Sastium, daj mu czas, żeby zadziałał. NIE PRZERYWAJ leczenia tylko dlatego, że początek bywa trudny. U mnie pierwsze dwa tygodnie były naprawdę ciężkie – miałam lęki, rozdrażnienie, czułam się dziwnie. Ale już po trzecim tygodniu skutki uboczne zaczęły się wyciszać, a gdzieś między 6. a 8. tygodniem miałam wrażenie, że wracam do siebie. Byłam w głębokiej depresji, z silnym lękiem, i sama kiedyś uważałam, że SSRI to zło – a jednak się myliłam. Działają, tylko trzeba znaleźć ten właściwy dla siebie i dać mu szansę.
Ale też – sam lek to nie wszystko. Traktuję go jak narzędzie, a nie magiczną pigułkę. Zaczęłam ćwiczyć codziennie, odstawiłam alkohol, zwróciłam uwagę na jedzenie i rytm dnia. Leki, ruch, dieta – to razem robi różnicę. Piszę to, bo może ktoś to przeczyta będąc w bardzo ciemnym miejscu. Trzymaj się. Da się z tego wyjść.