Opinie Sertranorm

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem leku Sertranorm w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych, zespołu stresu pourazowego czy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych? Czy zauważyliście poprawę w objawach oraz jakie skutki uboczne wystąpiły podczas terapii, takie jak nudności, bezsenność, zmiany masy ciała czy zmiany nastroju? Wasze opinie mogą być niezwykle pomocne dla osób rozważających rozpoczęcie leczenia tym lekiem lub borykających się z podobnymi wyzwaniami.

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Mam na imię Karol i przez większość swojego dorosłego życia zmagałem się z niepokojem i depresją. Czuję, że te problemy zaczęły mnie ograniczać - straciłem zainteresowanie życiem społecznym, trudno było mi koncentrować się na pracy. Kiedy zdecydowałem się porozmawiać o tym z moim lekarzem, zasugerował mi lek o nazwie Sertranorm. Początkowo byłem nieco nieufny, słyszałem różne historie o antydepresantach, ale byłem na tyle zdesperowany, że zdecydowałem się go wypróbować.

Początkowo były trudności. Przez pierwsze dwa tygodnie miałem uczucie suchości w ustach, a moje emocje wydawały się nieco stłumione. Ale z czasem te skutki uboczne zaczęły ustępować. Po około miesiącu zauważyłem, że mój nastrój zaczyna się stabilizować. Czułem się mniej napięty, mniej zmartwiony. Zacząłem ponownie cieszyć się rzeczami, które kiedyś uwielbiałem - czytaniem, chodzeniem na długie spacery, spędzaniem czasu z przyjaciółmi.

To nie znaczy, że Sertranorm całkowicie rozwiązał moje problemy. Nadal mam dni, kiedy czuję się przygnębiony lub zaniepokojony. Ale teraz są to wyjątki, a nie reguła. Dzięki temu lekowi jestem w stanie lepiej zarządzać moim stanem psychicznym i cieszyć się życiem, zamiast być ciągle przytłoczonym moimi lękami i obawami. Jestem wdzięczny, że dostałem drugą szansę na prawdziwe życie.

Mam 26 lat i długo wahałam się, zanim sięgnęłam po lek, bo zawsze wierzyłam, że potrafię sama zapanować nad swoimi emocjami. Ale w pewnym momencie zaczęło mnie to wszystko przerastać, więc zgodziłam się spróbować. Moje doświadczenie z Sertranormem jest jak na razie bardzo pozytywne.

Lekarka zaleciła mi zacząć od połowy tabletki, czyli 25 mg, mimo że cała tabletka ma 50 mg. Przez pierwsze 2–3 tygodnie dzieliłam tabletkę na pół i brałam tylko połowę dziennie. Potem przeszłam na całą tabletkę. Na początku brałam lek o 8:00 rano, ale w pracy byłam wtedy bardzo senna, ledwo dawałam radę się skupić. Przestawiłam się więc na branie leku o 19:00, przed snem – i śpię teraz rewelacyjnie.

Minął dopiero miesiąc, odkąd zaczęłam, ale czuję ogromną różnicę. Mam więcej pozytywnej energii, więcej uśmiechu w sobie. Mam ochotę się śmiać, żartować, po prostu być szczęśliwa. Mam wrażenie, jakby świat znowu stał się klarowny. Nawet w zwykłych rozmowach z rodziną czuję, że biję optymizmem i naprawdę jestem szczęśliwa.

To mój drugi raz z Sertranormem. Chyba należę do tych szczęśliwszych osób, bo objawy depresji i lęku praktycznie zniknęły u mnie już po kilku dniach, jeśli nie godzinach od pierwszej dawki. Oczywiście na początku były skutki uboczne i nie należały do przyjemnych, ale i tak wolę je od tego, co przeżywałam bez leku.

Na początku miałam nudności, biegunkę, potliwość, drżenie rąk i problemy z libido, ale to wszystko ustąpiło mniej więcej po dwóch tygodniach. Za pierwszym razem miałam też spore problemy z bezsennością, ale teraz nie jest już tak źle – tym razem jakoś lżej to przechodzę.

Kiedy odstawiałam sertralinę, robiłam to stopniowo: zmniejszałam dawkę o 25 mg mniej więcej co trzy tygodnie. Zgrałam całkowite zejście z leku z wyjazdem na intensywny obóz z dużą ilością ruchu i to był strzał w dziesiątkę.

Po całkowitym odstawieniu miałam co prawda lekkie „brain zaps” – to takie dziwne, krótkie uczucie, jakby przez głowę przelatywała fala dźwięku, coś jak nagły szum czy trzask w uszach – ale było to do zniesienia i trwało tylko kilka tygodni.

U mnie sertralina zadziałała świetnie na depresję i lęk, ale uczulam: warto poczytać dużo opinii, bo widzę, że nie u każdego działa tak samo. Ja chyba po prostu mam szczęście – za pierwszym razem było ciężej, szczególnie z tą bezsennością, ale teraz wszystko przechodzi znacznie łagodniej.

Dostałam receptę na Sertranorm 50 mg, gdy mój synek miał zaledwie 4 tygodnie. Cierpiałam wtedy na depresję poporodową i silny lęk, które doprowadziły mnie do okropnej bezsenności, braku apetytu, spadku wagi, a przede wszystkim do poczucia bezsilności, uwięzienia i ogromnej trudności w nawiązaniu więzi z dzieckiem. Miałam ochotę uciec, zniknąć, nie radziłam sobie z poczuciem żalu, że w ogóle zostałam mamą.

Zgłosiłam się do lekarza rodzinnego i dostałam receptę na sertralinę i tabletki nasenne. Pierwszy tydzień był koszmarny – przez kilka dni wymiotowałam, a lęk się tylko nasilił. Ale od około 10. dnia zaczęłam zauważać drobne zmiany na lepsze. To nie było tak, że od razu wszystko się poprawiło – wręcz przeciwnie, huśtawki nastrojów były ogromne. Ale te pierwsze przebłyski lepszego samopoczucia dały mi nadzieję, że lek działa.

Około czwartego tygodnia poczułam, że zaczynam znowu być sobą. Teraz jestem już w piątym tygodniu kuracji i widzę, że z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Lęk ustąpił w dużej mierze, a ja naprawdę zaczynam cieszyć się macierzyństwem i kocham być mamą mojego cudownego synka.

Ten lek potrzebuje czasu, żeby zacząć działać. Nie poddawaj się po kilku dniach czy dwóch tygodniach – ja też miałam momenty, w których chciałam przestać, ale naprawdę było warto wytrwać.

Zaczęłam brać Sertranorm dokładnie 8 tygodni temu, bo miałam ogromny problem z lękiem i tak zwanym OCD w związku – czyli ciągłym zamartwianiem się, czy wszystko jest okej, czy na pewno kocham, czy mnie kochają, czy coś nie jest „nie tak”. Głowa chodziła mi non stop, nie mogłam się uspokoić.

Obiecałam sobie, że jak tylko mi się trochę poprawi, to napiszę, co przeżyłam, bo czytanie historii innych ludzi pomogło mi nie rzucić leku na samym początku. A serio, miałam taką ochotę, żeby to wszystko rzucić po kilku dniach…

Pierwszy tydzień to była tragedia. Miałam nudności, rozwolnienie, lęk 10 razy gorszy niż przed tabletką, do tego taki smutek, że miałam wrażenie, że zaraz się rozsypię. Myślałam, że już zawsze tak będzie. Ale przetrwałam i to było najważniejsze.

W drugim tygodniu fizycznie było lepiej, ale miałam takie dziwne uczucie, jakbym nie była sobą. Jakbym patrzyła na życie przez szybę albo siedziała w jakimś filmie, gdzie nic nie jest prawdziwe. Trochę mnie to przerażało, ale z czasem też minęło.

Po 4 tygodniach zaczęłam zauważać, że lęku jest mniej. Tak stopniowo, z tygodnia na tydzień. A teraz, po 8 tygodniach, czuję się dużo lepiej, spokojniejsza, bardziej sobą.

OCD – czyli te obsesyjne myśli – nadal są, ale teraz umiem je złapać wcześniej, zatrzymać, nie nakręcam się tak jak kiedyś. Chodzę też na terapię i to mi bardzo pomaga ogarnąć to wszystko w głowie.

Jeśli właśnie zaczynasz i myślisz, że nie dasz rady – naprawdę, daj sobie czas. Początek może być straszny, ale potem zaczyna się zmieniać. I nie bój się prosić o pomoc, rozmawiaj z kimś, idź na terapię. Lek może być bardzo pomocny, ale sam nie rozwiąże wszystkiego.

Zaczęłam niedawno brać Sertranorm z powodu lęku o zdrowie – czyli takiego ciągłego strachu, że coś mi się stanie, że jestem chora, że lekarze coś przeoczyli. Miałam to praktycznie całe życie, ale w ostatnich miesiącach zrobiło się naprawdę źle, czułam się jak w pułapce i nie widziałam wyjścia. W końcu zdecydowałam się na lek.

Jak pisało wiele osób – pierwsze dwa tygodnie to koszmar. Przez całe dwa tygodnie nie miałam siły wstać z łóżka, a myśli w głowie tylko podsuwały, że to nie działa, że trzeba to odstawić. I do tego te wszystkie skutki uboczne…

Miałam:

  • drżenie ust,
  • kompletny brak apetytu,
  • mdłości,
  • biegunkę,
  • uczucie „guli w gardle”,
  • jakiś dziwny smak i dziwne uczucie w ustach,
  • bardzo sucho w buzi,
  • cieknący nos,
  • kołatanie serca,

…i jeszcze parę rzeczy, których nawet już nie pamiętam. Byłam przerażona i załamana.

Ale w trzecim tygodniu zauważyłam pierwszą zmianę – lęk trochę zelżał, a skutki uboczne powoli zaczęły znikać. Nie wszystko naraz, ale codziennie czułam się odrobinę lepiej.

Teraz mija czwarty miesiąc odkąd biorę Sertranorm i czuję się o niebo lepiej. Wydaje mi się, że miałam też depresję, o której w ogóle nie wiedziałam – bo teraz mam więcej energii, zaczęłam chodzić na siłownię, pływać, a nawet cieszyć się z wychodzenia z domu, co kiedyś było nie do pomyślenia.

Lęk o zdrowie dalej gdzieś tam we mnie siedzi, ale już nie rządzi moim życiem. Wcześniej każdy dzień był jak walka, a teraz… po prostu żyję.

Jeśli to czytasz i jesteś na początku tej drogi – błagam, nie rezygnuj z leku zbyt szybko. Te pierwsze tygodnie potrafią być brutalne, ale to mija. Serio, to się poprawia.