Od dziecka zmagam się z lękiem, a z czasem doszły do tego także zaburzenia lękowe uogólnione (GAD), nerwica natręctw (OCD) i epizody depresji. Przeszłam wiele lat terapii, od wczesnych lat uczęszczam do psychoterapeutki, regularnie korzystam z terapii poznawczo-behawioralnej (CBT). Robiłam wszystko, co „należy”: zdrowa dieta, ruch, światło dzienne, dbanie o sen. Ale mimo tego wszystko się posypało. Rozwinęłam ogromny lęk przed bezsennością – dosłownie mnie pochłonął. Zaczęłam obsesyjnie myśleć o śnie, czy zasnę, czy nie, czy będzie kolejna bezsenna noc. Przez to byłam kompletnie wykończona psychicznie, przyszła depresja, czułam się, jakby cały mój świat kręcił się tylko wokół tego, czy zasnę. Udało mi się z tego wyjść bez leków, ale to było piekielnie trudne i zajęło bardzo dużo czasu. Niestety po jakimś czasie wróciło – bez żadnego konkretnego powodu, nie było żadnego czynnika wyzwalającego. I wtedy zrozumiałam, że to nie jest coś, co mogę sama kontrolować, że to nie kwestia silnej woli, tylko po prostu chemia w mózgu. Coś, z czym nie da się walczyć tylko samym rozumem. Zaczęłam brać Stimuloton, 50 mg dziennie. Mija właśnie piąty tydzień i poprawa jest ogromna. Przestałam obsesyjnie myśleć o śnie. Po prostu to zniknęło. Czuję, że wracam do siebie. Naprawdę: nie poddawajcie się. Nie dajcie się zniechęcić negatywnym opiniom. Każdy przypadek jest inny i jeśli czujesz, że wszystko inne już zawiodło – daj sobie szansę na wsparcie farmakologiczne. U mnie Stimuloton zadziałał i zmienił moje życie.