Zaczęłam brać Stimuloton jakieś 3 lata temu i tak – pierwsze 4 tygodnie były naprawdę ciężkie. Miałam nasilony lęk, bezsenność, zimne i spocone dłonie, bóle głowy i mdłości. Wszystko to stopniowo mijało, ale ostatnia odeszła bezsenność – z nią najdłużej się męczyłam.
Po około pół roku leczenia zdecydowaliśmy z lekarzem o dodaniu Wellbutrinu, bo zauważyłam, że Stimuloton mocno pogłębił u mnie tendencję do odwlekania wszystkiego, brak motywacji, pewne otępienie wykonawcze. Ta kombinacja okazała się naprawdę skuteczna.
W czasie, gdy miałam silne skutki uboczne, wracałam kilka razy do lekarza i to mi pomogło:
-
Dostałam doraźnie Valium, żeby przetrwać ten pierwszy szczyt nasilenia lęku.
-
Na sen spróbowałam najpierw Valium, ale nie pomogło – lekarz zmienił mi je na Trittico (trazodon) i to już zadziałało.
-
Zaczęłam regularnie chodzić na siłownię – 30 minut intensywnego aerobiku bardzo pomagało psychicznie, ale musiałam wcześniej wziąć Valium, żeby w ogóle mieć motywację i nie dać się lękowi.
Stimuloton ma skutki uboczne – to normalne. Ale to nie znaczy, że trzeba się z nimi męczyć samotnie. Jeśli się pojawiają, idź do lekarza, poproś o leki wspomagające, które złagodzą najgorsze momenty. Naprawdę nie warto się męczyć bez sensu.
Odstawiłam Stimuloton po jakimś czasie, ale niedawno do niego wróciłam. Tym razem zaczęłam leczenie od razu z receptami na Trazodon i Valium – żeby z góry się zabezpieczyć. Jestem teraz w 3. tygodniu i skutki uboczne są dobrze opanowane. Lek działa, a ja nie muszę się szarpać z lękiem i bezsennością.