Jakie są Wasze doświadczenia z stosowaniem leku Tamiflu? Czy zauważyliście skrócenie czasu trwania objawów grypy lub ich złagodzenie? A może lek pomógł Wam uniknąć rozwoju choroby, gdy zażyliście go profilaktycznie? Czy pojawiły się u Was jakieś skutki uboczne podczas stosowania? Podzielcie się swoimi opiniami – Wasze historie mogą być cennym wsparciem dla osób, które rozważają stosowanie Tamiflu w walce z grypą!
Po łagodnych objawach infekcji górnych dróg oddechowych dnia poprzedniego, obudziłam się następnego ranka z gorączką 39,9°C i myślą, że nie daj bożę jeszcze trafię do lekarza. Moja lekarka pierwszego kontaktu miała jedno wolne miejsce na pilną wizytę (całe szczęście). Na podstawie wywiadu i badania zdiagnozowała grypę i przepisała Tamiflu. Wzięłam pierwszą dawkę i wróciłam do łóżka. Sześć godzin później poczułam się lepiej i gorączka ustąpiła. Ten lek działa wręcz cudownie!
Zaczęło się od dreszczy i bólu całego ciała. Gorączka osiągnęła szczyt 38,7°C. Poszłam do lekarza, który przepisał mi Tamiflu. Po dwóch dawkach temperatura wróciła do normy. Po pierwszej dawce poczułam nudności, ale Zofran pomógł je złagodzić. Gorączka wróciła, ale nie przekraczała 38°C. Po czterech dawkach gorączka całkowicie ustąpiła i czuję się prawie normalnie. Warto dodać, że co roku szczepię się przeciwko grypie, a to pierwszy raz od 30 lat, kiedy zachorowałam na grypę!
W ciągu sześciu godzin przeszedłem od lekkiego bólu karku do pełnego bólu całego ciała na poziomie 9/10, potężnego bólu głowy i gorączki 38,6°C. Po drodze z pracy trafiłem na SOR, gdzie spędziłem trzy godziny, leżąc półprzytomny i czekając na badania. Test wykazał grypę typu A. Dostałem Tamiflu i zalecenie, żeby brać naprzemiennie ibuprofen i paracetamol.
Pierwszą dawkę wziąłem na pusty żołądek, co nie było najlepszym pomysłem, bo całą noc miałem zimne poty. Mimo to jakoś przespałem noc i obudziłem się tylko z lekkim bólem głowy i stanem podgorączkowym. Po całej dobie bez jedzenia kolejną dawkę wziąłem już po normalnym rosole – dużo lepsza opcja.
Teraz jestem po szóstej dawce z dziesięciu. Gorączka i ból głowy minęły, nie pojawiły się żadne dodatkowe objawy, zero problemów żołądkowych, zero kaszlu. Dwa dni spędziłem głównie w łóżku, ale dzisiaj w końcu czuję się na tyle dobrze, że mogę normalnie funkcjonować i nie wyglądać jak chodzące zombie.
Dwa dni temu myślałem, że mnie rozkłada na amen, a teraz mam wrażenie, jakby nic się nie stało.
Udało mi się dostać receptę w ciągu 48 godzin od pierwszych objawów grypy. Było naprawdę kiepsko – ból całego ciała, ból głowy, gardła, kaszel, gorączka i dreszcze. Czułem się jak wrak.
Ale muszę przyznać, że Tamiflu zaczęło działać szybko. Już po dwóch dawkach objawy znacznie się zmniejszyły, w tym gorączka, która spadła i już nie wróciła. Jestem na drugim dniu kuracji, biorę lek dwa razy dziennie, i na razie nie mam żadnych skutków ubocznych, o których piszą inni.
Nie miałem w ogóle apetytu, ale pilnowałem, żeby coś zjeść przed każdą tabletką – może właśnie dlatego nie mam problemów żołądkowych. W sumie nie jem prawie nic poza tą minimalną ilością jedzenia z lekiem, więc może to też ma znaczenie.
Na ten moment jestem bardzo zadowolony, bo dwa dni temu byłem totalnie rozłożony, a teraz już czuję się dużo lepiej.