Zaczęłam brać Topamax w sierpniu 2024 roku na napady objadania się. Już na samym początku zauważyłam wyraźny spadek sprawności umysłowej – problemy z pamięcią, wolniejsze reagowanie, trudność ze skupieniem się i logicznym myśleniem. Miałam wrażenie, jakby ktoś „przytłumił” mi mózg. W środowisku medycznym czasem żartobliwie mówi się na ten lek „dope-a-max”, bo potrafi powodować mgłę mózgową, problemy z doborem słów i zapominanie. U mnie to było naprawdę odczuwalne, zwłaszcza jeśli zdarzyło mi się wypić choć trochę alkoholu – wtedy wszystko było jeszcze bardziej zamglone.
Co się ze mną działo w trakcie leczenia? Jeśli chodzi o skuteczność w ograniczeniu napadów objadania – działał bardzo dobrze. Apetyt wyraźnie się zmniejszył i łatwiej było mi panować nad jedzeniem. Co ciekawe, nawet pół roku po odstawieniu nadal nie wróciłam do dawnych nawyków w takim stopniu jak wcześniej. Przez większość czasu brałam 50 mg na dobę, zwykle wieczorem, bo lek powodował senność. To akurat nie było dużym problemem, bo pomagał mi zasnąć.
Było jednak coś jeszcze, trudnego do opisania. Czasami miałam wrażenie, jakbym „gorzej widziała”, choć badania wzroku były w normie. To było takie uczucie, jakby mgła mózgowa mieszała się z widzeniem – jakby świat był przytłumiony, a ja lekko odcięta od rzeczywistości. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że to było dość niepokojące, ale wtedy funkcjonowałam jakby na pół gwizdka, trochę zobojętniała.
Odstawienie Topamax - Zdecydowałam się odstawić Topamax ze względu na skutki uboczne. Nie przerwałam nagle – zmniejszałam dawkę stopniowo, potem robiłam przerwy między dniami, aż w końcu całkowicie odstawiłam w maju 2025 roku. I wtedy zaczęło się coś, czego się kompletnie nie spodziewałam – zaczęły mi masowo wypadać włosy. Wypadanie było naprawdę intensywne i trwało kilka miesięcy. Dopiero około października 2025 sytuacja zaczęła się stabilizować, choć włosy do dziś nie wróciły w pełni do dawnej gęstości.
Całe to doświadczenie było dla mnie dość traumatyczne, bo przez moment byłam przekonana, że zostanę z trwałym przerzedzeniem. Ostatecznie lek był skuteczny na napady objadania, ale skutki uboczne okazały się dla mnie zbyt obciążające. Uważam, że to bardzo silny preparat i w przypadku zaburzeń odżywiania warto rozważyć inne możliwości, które mogą być łagodniejsze dla organizmu.