Opinie Topamax

Jakie są Wasze doświadczenia ze stosowaniem Topamax w leczeniu padaczki lub w profilaktyce migreny? Czy zauważyliście wyraźne zmniejszenie liczby napadów albo rzadsze i łagodniejsze ataki migreny po rozpoczęciu terapii? Jak szybko pojawiły się pierwsze efekty i czy dawka musiała być stopniowo zwiększana, żeby osiągnąć stabilną poprawę? Interesuje mnie też, jak znosiliście działania niepożądane – czy występowały u Was mrowienia w dłoniach i stopach, problemy z koncentracją, „zamglenie umysłowe”, spadek apetytu albo utrata masy ciała? Czy ktoś miał trudności z pamięcią, senność albo przeciwnie – rozdrażnienie i wahania na

  • Bardzo dobrze
  • Przeciętnie
  • Słabo
0 głosujących

Na Topamaxie jestem już trzy miesiące i w tym czasie schudłam jakieś 9 kilo. Z jednej strony efekt super, bo waga spadała praktycznie bez wysiłku, ale z drugiej – coraz gorzej się czuję. Mam ciągłe mdłości, brzuch mnie pobolewa, czasem nie mam w ogóle apetytu i muszę się zmuszać do jedzenia. Psychicznie też nie jest kolorowo. Jestem bardziej nerwowa, rozdrażniona, czuję lęk, a wcześniej i tak brałam leki na uspokojenie, więc mam wrażenie, że trochę walczę sama ze sobą. Niby wiem, że Topamax może tak działać, ale w praktyce to jest ciężkie do wytrzymania na co dzień – szczególnie jak trzeba normalnie pracować i funkcjonować. Zaczynam poważnie myśleć o tym, żeby schodzić z dawki, bo czuję, że potrzebuję przerwy. Chciałabym znowu jeść normalnie, nie mieć ciągłego dyskomfortu w żołądku i po prostu się uspokoić. Na razie jestem na etapie zastanawiania się, czy to jeszcze „okres przejściowy”, czy po prostu ten lek nie jest dla mnie.

Zaczęłam brać Topamax w sierpniu 2024 roku na napady objadania się. Już na samym początku zauważyłam wyraźny spadek sprawności umysłowej – problemy z pamięcią, wolniejsze reagowanie, trudność ze skupieniem się i logicznym myśleniem. Miałam wrażenie, jakby ktoś „przytłumił” mi mózg. W środowisku medycznym czasem żartobliwie mówi się na ten lek „dope-a-max”, bo potrafi powodować mgłę mózgową, problemy z doborem słów i zapominanie. U mnie to było naprawdę odczuwalne, zwłaszcza jeśli zdarzyło mi się wypić choć trochę alkoholu – wtedy wszystko było jeszcze bardziej zamglone.

Co się ze mną działo w trakcie leczenia? Jeśli chodzi o skuteczność w ograniczeniu napadów objadania – działał bardzo dobrze. Apetyt wyraźnie się zmniejszył i łatwiej było mi panować nad jedzeniem. Co ciekawe, nawet pół roku po odstawieniu nadal nie wróciłam do dawnych nawyków w takim stopniu jak wcześniej. Przez większość czasu brałam 50 mg na dobę, zwykle wieczorem, bo lek powodował senność. To akurat nie było dużym problemem, bo pomagał mi zasnąć.

Było jednak coś jeszcze, trudnego do opisania. Czasami miałam wrażenie, jakbym „gorzej widziała”, choć badania wzroku były w normie. To było takie uczucie, jakby mgła mózgowa mieszała się z widzeniem – jakby świat był przytłumiony, a ja lekko odcięta od rzeczywistości. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że to było dość niepokojące, ale wtedy funkcjonowałam jakby na pół gwizdka, trochę zobojętniała.

Odstawienie Topamax - Zdecydowałam się odstawić Topamax ze względu na skutki uboczne. Nie przerwałam nagle – zmniejszałam dawkę stopniowo, potem robiłam przerwy między dniami, aż w końcu całkowicie odstawiłam w maju 2025 roku. I wtedy zaczęło się coś, czego się kompletnie nie spodziewałam – zaczęły mi masowo wypadać włosy. Wypadanie było naprawdę intensywne i trwało kilka miesięcy. Dopiero około października 2025 sytuacja zaczęła się stabilizować, choć włosy do dziś nie wróciły w pełni do dawnej gęstości.

Całe to doświadczenie było dla mnie dość traumatyczne, bo przez moment byłam przekonana, że zostanę z trwałym przerzedzeniem. Ostatecznie lek był skuteczny na napady objadania, ale skutki uboczne okazały się dla mnie zbyt obciążające. Uważam, że to bardzo silny preparat i w przypadku zaburzeń odżywiania warto rozważyć inne możliwości, które mogą być łagodniejsze dla organizmu.

Jestem na Topamaxie prawie 20 lat. Zaczynałam go brać w czasach, kiedy to był jeszcze stosunkowo nowy lek i nie było aż tylu danych jak teraz. W międzyczasie urodziłam dwójkę dzieci – dziś mają 10 i 7 lat – i w obu ciążach zdecydowałam się kontynuować leczenie. Dla mnie najważniejsza była stabilizacja choroby i to, żeby nie ryzykować nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Z perspektywy czasu widzę jednak, że wraz z upływem lat i kolejnymi badaniami lista możliwych działań niepożądanych topiramatu staje się coraz dłuższa. Kiedy zaczynałam terapię, mówiło się o kilku podstawowych skutkach ubocznych, teraz wiadomo o znacznie większej liczbie potencjalnych problemów. To trochę daje do myślenia, zwłaszcza gdy bierze się lek przez tak długi czas. Mimo wszystko u mnie Topamax spełniał swoje zadanie, ale świadomość tego, jak wiedza medyczna zmienia się z biegiem lat, sprawia, że patrzę na tę terapię dziś zupełnie inaczej niż na początku.

W pierwszym miesiącu brania Topamaxu totalnie mnie „rozkręciło” – wpadłam w coś na kształt manii. Byłam pobudzona, miałam milion pomysłów naraz, zero hamulców i kompletny chaos w głowie. Równolegle brałam citalopram na lęk i mam wrażenie, że to połączenie tylko spotęgowało moje najgorsze objawy – przytłoczenie, napięcie, impulsywne zachowania. Wszystko było na maksa. Niestety odbiło się to na moim związku i straciłam chłopaka, bo byłam nie do zniesienia.

Porozmawiałam z lekarzem i zwiększyliśmy dawkę citalopramu do 20 mg dziennie. Po jakimś czasie sytuacja się uspokoiła, emocje wróciły do bardziej normalnego poziomu. Zaczęłam też czytać, że topiramat bywa stosowany jako stabilizator nastroju przy chorobie afektywnej dwubiegunowej. Nie wiem, na ile to jest powszechne i jak skuteczne, ale faktycznie w niektórych źródłach się o tym wspomina.

U mnie to był trudny początek terapii i mocno dał mi w kość psychicznie. Ciekawa jestem, czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia z Topamaxem i wahaniami nastroju, albo czy ktoś brał go właśnie jako lek stabilizujący nastrój.

Ten lek naprawdę pomógł mi ogarnąć napady ogniskowe – zarówno proste, jak i złożone. Wcześniej miałam po 20–30 napadów tygodniowo, więc życie było jednym wielkim stresem i ciągłą niepewnością. Po włączeniu Topamaxu sytuacja wyraźnie się ustabilizowała – napady nie zniknęły całkowicie, ale są pod dużo lepszą kontrolą i mogę w miarę normalnie funkcjonować.

Przy okazji schudłam aż około 36 kg i zeszłam do wagi 50kg. To było bardzo szybkie i momentami aż za bardzo – spadek apetytu był wyraźny. Oczywiście lek ma swoje skutki uboczne, nie będę udawać, że nie. Bywają dni z mgłą mózgową, mrowieniem w palcach czy zmęczeniem.

Ale szczerze? Wolę zmierzyć się z tymi efektami ubocznymi niż wrócić do 20–30 napadów tygodniowo. Dla mnie kontrola padaczki była priorytetem, nawet jeśli coś musiałam za to „zapłacić” w postaci działań niepożądanych.

Topamax dla mnie prawdziwym koszmarem. Brałam Topamax tylko przez tydzień i to był najgorszy tydzień w moim życiu – bez przesady. Już jakieś dwie godziny po pierwszej tabletce pojawiły się u mnie bardzo silne myśli samobójcze. To nie była zwykła chandra czy gorszy dzień – to było coś totalnie obcego, nagłego i przerażającego. Poszłam spać i po obudzeniu ta nagła fala depresji trochę odpuściła, ale dalej byłam otępiała, zawroty głowy, dezorientacja. Drugiego dnia, po kolejnej dawce, wszystko wróciło – i to mocniej. Tym razem depresja nie zniknęła po przespanej nocy. Nigdy wcześniej w życiu nie miałam myśli samobójczych, nigdy nie byłam blisko czegoś takiego, a ten lek dosłownie mnie psychicznie rozbił. Przestałam spać, płakałam bez powodu, miałam ataki paniki i totalnie losowe, trudne do opisania stany emocjonalne. Do tego żołądek kompletnie się zbuntował – nie mogłam normalnie jeść, wszystko mnie bolało, było mi niedobrze. Czułam się, jakby moje własne ciało było ciężarem. Odstawiłam lek mimo że lekarz chciał, żebym brała go przynajmniej miesiąc. Wiedziałam, że nie dam rady – czułam, że jeśli będę to ciągnąć, skończy się to poważnymi problemami psychicznymi i fizycznymi. Minęło pół roku od ostatniej tabletki, a ja nadal odczuwam skutki, szczególnie ze strony żołądka. Tak, Topamax bardzo pomógł mi na migrenę i nadwrażliwość na światło. Ale dla mnie cena była zdecydowanie za wysoka.

Nie bardzo wiem, jak to ująć, bo biorę Topamax dopiero 4 dni – 25 mg na migreny – więc trudno mi go jeszcze uczciwie ocenić. Na razie migreny nie miałam, ale to też krótki czas, więc ciężko powiedzieć, czy to zasługa leku. Za to pojawiło się coś naprawdę dziwnego – napoje gazowane smakują okropnie. Myślałam, że to kwestia konkretnej butelki albo że coś mi się w smaku zmieniło, ale po sprawdzeniu w internecie wyszło, że Topamax faktycznie może powodować taką zmianę smaku. Szczerze? Totalnie mnie to zaskoczyło. Niby drobiazg, ale jak ktoś pije codziennie wodę gazowaną czy colę, to różnica jest ogromna. Poza tym mam jakieś dziwne poczucie egzystencjalnego niepokoju. Trudno mi to opisać – takie uczucie ciężaru, lęku, jakby wszystko było przytłaczające. Może to po prostu gorszy moment w życiu, ale widzę, że wiele osób pisało o nasileniu lęku czy objawów depresyjnych przy tym leku. I to mnie trochę martwi. Nie wiem jeszcze, czy dam radę kontynuować terapię. Na razie obserwuję, ale mam mieszane uczucia.

Brałam Topamax około miesiąca i to był dla mnie bardzo ciężki czas. Przez cały ten okres praktycznie nie spałam – bezsenność była koszmarna. Czułam się, jakbym miała grypę non stop: ból gardła, aż w końcu straciłam głos, totalne rozbicie organizmu. Do tego doszło dziwne uczucie palenia w nogach, jakby były w ogniu. Miałam też objawy jak przy zapaleniu pęcherza – ciągłe pieczenie i dyskomfort – ale badania nie wykazały żadnej infekcji. Twarz robiła się czerwona, miałam uderzenia gorąca, klatka piersiowa też jakby „płonęła”. To było naprawdę przerażające. Odstawiłam lek i szczerze – poczułam ulgę. Mam nadzieję, że te skutki uboczne szybko miną, bo na ten moment czuję się jak chodzący zombie – wykończona, bez energii, totalnie rozbita. Nigdy więcej. Wolałabym już mieć codziennie migrenę niż przechodzić przez to drugi raz.