Czas, po którym można zauważyć poprawę po przyjęciu Sulpirydu, jest indywidualny dla każdego pacjenta i zależy od wielu czynników, w tym od konkretnej diagnozy, dawki leku, ogólnego stanu zdrowia pacjenta oraz innych stosowanych terapii.
Mam pytanie do osób, które brały Sulpiryd – po jakim czasie on w ogóle zaczyna działać? Biorę dopiero kilka dni na lęki i obniżony nastrój, takie ciągłe napięcie w środku, ścisk w żołądku i gonitwę myśli. Na razie nie czuję jakiejś wielkiej różnicy, może tylko trochę jestem bardziej senna.
Zaczynam się zastanawiać, czy to za wcześnie na efekty, czy może po prostu na mnie nie działa. Jak było u Was? Ile trzeba czekać, żeby realnie coś poczuć?
U mnie pierwsze kilka dni też było takie „no i co?”. Brałam na nerwicę i stany lękowe. Pierwsze co zauważyłam, to że byłam trochę bardziej śpiąca, ale poprawy nastroju jeszcze nie było.
Dopiero po około 2 tygodniach poczułam, że nie reaguję już tak emocjonalnie na wszystko. Wcześniej potrafiłam się rozpłakać o byle co, serce waliło jak młot. A potem nagle zauważyłam, że w sumie dzień mija spokojniej.
To nie było tak, że obudziłam się inna osoba. Raczej małymi krokami. Mniej napięcia, mniej czarnych myśli. Tak że moim zdaniem kilka dni to zdecydowanie za wcześnie, żeby oceniać.
U mnie działał szybciej, ale tylko częściowo. Też brałam Sulpiryd na napięcie i taki dół psychiczny. Już po paru dniach miałam wrażenie, że jestem trochę spokojniejsza, jakby ktoś ściszył emocje.
Ale pełna poprawa przyszła później. Tak po 3 tygodniach dopiero poczułam, że mam więcej energii i nie wstaję rano z myślą „znowu to samo”. Znam też osobę z rodziny, która brała większą dawkę na poważniejsze problemy i tam lekarz mówił, że na pełne działanie trzeba nawet kilku tygodni.
Więc chyba to zależy od dawki i od tego, na co się bierze. Jednym pomaga szybciej, innym wolniej. U mnie to był proces, nie efekt z dnia na dzień.