Pramolan może być lepszy przy dominującym lęku i napięciu, a Trittico przy depresji połączonej z lękiem oraz problemami ze snem. Nie są to jednak leki będące bezpośrednimi zamiennikami.
Stosowałam oba leki, więc z własnego doświadczenia powiedziałabym, że trudno wskazać jeden „lepszy”, bo u mnie każdy sprawdzał się na coś innego. Wrzucam zdjęcie opakowań, żeby było wiadomo, o które dokładnie leki chodzi.
Pramolan dostałam głównie na lęk, napięcie i ciągłe zamartwianie się. Nie działał u mnie jakoś spektakularnie od pierwszej tabletki, ale po kilku dniach regularnego przyjmowania zauważyłam, że jestem spokojniejsza i mniej skupiam się na objawach z ciała. Minusem była senność, uczucie ciężkości i lekkie otępienie, szczególnie na początku. Na sam sen pomagał, ale nie zawsze przesypiałam po nim całą noc.
Trittico działało u mnie wyraźniej nasennie. Łatwiej zasypiałam, rzadziej budziłam się w nocy i sen był bardziej ciągły. Na początku rano czułam jednak mocne „zamulenie” i potrzebowałam trochę czasu, żeby normalnie funkcjonować. Jeśli chodzi o sam lęk w ciągu dnia, Pramolan był dla mnie bardziej odczuwalny. Trittico bardziej poprawiało sen i pośrednio nastrój, ale nie czułam po nim takiego bezpośredniego wyciszenia napięcia.
Dlatego u mnie wyglądało to tak: na lęk i napięcie lepiej sprawdzał się Pramolan, a na problemy ze snem Trittico. Gdybym miała wybrać tylko jeden lek przy samej bezsenności, wybrałabym Trittico. Przy lęku, ścisku w klatce, kołataniu serca i ciągłym analizowaniu wszystkiego bardziej odpowiadał mi Pramolan. Oczywiście reakcja może być bardzo różna — niektórzy po Trittico śpią świetnie, a inni są następnego dnia całkowicie nieprzytomni.