Chudnięcie po Parogen

Jeśli chudniesz na Parogenie, najpierw oceń skalę i tempo spadku wagi – niewielki, przejściowy spadek bywa normalny, ale większy lub długotrwały wymaga reakcji.


Temat jest powiązany z: : https://medyk.online/lek/parogen/chudniecie-po-parogen-co-zrobic/

Piszę, bo zaczynam się trochę martwić. Biorę Parogen od około miesiąca (20 mg) na lęki i depresję. I od tego czasu schudłam prawie 4 kg. Niby nie jestem osobą z nadwagą, więc to już widać po mnie.

Nie mam za bardzo apetytu, czasem mnie mdli, jem bo „trzeba”, a nie dlatego, że jestem głodna. Z jednej strony ktoś powie „ojej, schudłaś, super”, ale mnie to wcale nie cieszy, bo czuję się osłabiona i trochę jak nie ja. Czy ktoś też tak miał? Czy to mija? Czy Parogen może powodować chudnięcie na początku?

U mnie było bardzo podobnie. Na początku Parogenu kompletnie straciłam apetyt. Jadłam połowę tego, co wcześniej i nawet nie czułam głodu. W pierwszym miesiącu zeszły mi chyba 3 kg. Też się zastanawiałam, czy coś jest nie tak.

Z czasem, mniej więcej po 5–6 tygodniach, jak organizm się przyzwyczaił do leku, apetyt wrócił. Nawet powiedziałabym, że aż za bardzo, bo później waga zaczęła się stabilizować, a po dłuższym czasie minimalnie wzrosła.

Z tego co wiem, Parogen częściej przy długim braniu daje przyrost wagi niż spadek, więc to początkowe chudnięcie może być przez nudności albo napięcie. U mnie minęło samo, jak lęk się uspokoił.

Ja też schudłam na początku i wcale mnie to nie cieszyło. Ludzie mówili „ale ładnie wyglądasz”, a ja wiedziałam, że to nie jest zdrowe, tylko wynik stresu i tego, że żołądek był cały czas ściśnięty.

Biorę Parogen już ponad rok. Pierwsze dwa miesiące były ciężkie – mało jadłam, miałam mdłości i zero ochoty na jedzenie. Schudłam 5 kg. Potem, jak lek zaczął działać i lęk się uspokoił, apetyt powoli wrócił.

Moja koleżanka miała odwrotnie – przytyła. Więc to naprawdę różnie działa. Organizm reaguje po swojemu.

Jeśli czujesz osłabienie, to spróbuj jeść częściej małe porcje, nawet na siłę coś lekkiego. Ja jadłam jogurty, banany, kanapki po kawałku. I obserwuj, czy waga dalej spada. U mnie to był etap przejściowy, ale stres był ogromny, bo człowiek i tak jest psychicznie rozchwiany, a jeszcze ciało zaczyna wariować.