Podczas przyjmowania leku Pylera, nie ma konkretnych ograniczeń dotyczących jedzenia. Ważne jest jednak, aby utrzymać zrównoważoną dietę, która wspiera ogólne zdrowie i dobre samopoczucie. Niektóre badania sugerują, że zdrowa dieta może pomóc w łagodzeniu niektórych objawów związanych z leczeniem, takich jak nudności czy biegunka.
Jestem właśnie w trakcie leczenia Pylerą na Helicobacter pylori (dopiero 4. dzień i już mam dosyć) i zastanawiam się, co w ogóle można jeść przy tej kuracji. Wiem, że trzeba unikać nabiału, alkoholu i tłustych rzeczy, ale mam totalny mętlik w głowie – wszędzie piszą coś innego.
Najbardziej mnie ciekawi, czy banany i jajka są w porządku przy Pylerze? Banany by mi uratowały życie, bo tylko one wchodzą mi do gardła, a z kolei jajka to chyba jedno z niewielu źródeł białka, które nie są ciężkie, prawda? Jak to u Was wyglądało – co jedliście, żeby przeżyć te 10 dni bez bólu brzucha i zgagi?
Też miałam Pylerę i pierwsze dni to był dramat – nic nie smakowało, wszystko śmierdziało metalem w ustach. Ale spokojnie, da się to przeżyć!
Jeśli chodzi o banany – tak, możesz spokojnie jeść! To jedno z najlepszych rzeczy przy tej kuracji. Banany są lekkostrawne, łagodzą błonę śluzową żołądka i nie podrażniają, więc idealnie nadają się na śniadanie albo przekąskę między posiłkami. Ja jadłam 1–2 dziennie, najlepiej te lekko dojrzałe (żółte z kilkoma kropkami, ale nie przejrzałe). Czasem miksowałam z ugotowanym ryżem i miałam taki „kleikowy deser” – brzmi dziwnie, ale naprawdę ratował żołądek.
Jajka też możesz, ale najlepiej na miękko lub gotowane na twardo. Unikaj smażenia (żadnej jajecznicy na maśle!), bo tłuszcz tylko podrażni żołądek. U mnie jajka były często na obiad – gotowane, posypane koperkiem, do tego ziemniaki z pary i marchewka – i zero problemów.
Generalnie jedz wszystko, co delikatne: zupy kremy, puree ziemniaczane, gotowany kurczak, kaszę mannę, ryż, dynię, marchew, cukinię. Pij dużo wody, unikaj kawy, pomidorów, cytrusów i ostrego. I pamiętaj, że Pylera naprawdę działa, ale trzeba te 10 dni przetrwać na diecie jak dla dziecka.
Właśnie skończyłam Pylerę jakieś dwa tygodnie temu, więc temat mam świeży. Jak zaczynałam, byłam przerażona – myślałam, że będę żyć na sucharkach i wodzie. Ale da się to ogarnąć, tylko trzeba jeść prosto i spokojnie.
Banany – jak najbardziej TAK! To była moja podstawa, szczególnie rano. Pomagają przy zgadze i są łagodne dla żołądka. Ja często jadłam banana razem z gotowanym ryżem albo z puree z jabłka – takie „dziecięce” danie, ale świetne przy Pylery.
Jajka – też są okej, ale tylko gotowane, żadnych smażonych ani sadzonych. Ja robiłam sobie jajko na miękko albo twardo, do tego ziemniaki lub kasza i trochę gotowanego kurczaka. Lekarz mi powiedział, że jajka mają dużo białka, które pomaga regenerować błonę śluzową żołądka, więc warto je włączyć, byleby były lekko strawne.
Ja przez te 10 dni jadłam głównie: ryż, zupy kremy (marchewkowa, z dyni, z ziemniaków), gotowane warzywa, chudy drób i właśnie banany + jajka. Nic kwaśnego, żadnych pomidorów, cytrusów ani nabiału. Nawet kawy nie ruszałam – tylko woda i rumianek.
Po 4. dniu już przestało mnie mdlić, a po skończeniu leczenia żołądek naprawdę odżył. Więc spokojnie – banany i jajka możesz, tylko unikaj wszystkiego, co ciężkie, tłuste i kwaśne. To takie 10 dni delikatnego życia – a potem koniec z bakterią i koniec z bólem