Pojechałam na wieś do mamy – 4 dni odpoczynku, a wróciłam z zapaleniem oka jak nic. Pewnie coś podrażniło – kurz, pył, nie wiem. Miałam starą receptę na Biodacynę, ale co z tego, jak w każdej aptece robią oczy jak pięciozłotówki i mówią: „Nie ma”.
Długo się nie zastanawiałam, bo oko jakby mi ktoś podrapał od środka. Wzięłam Oftaquix – to jest lewofloksacyna, co mi kiedyś okulistka przepisywała na stan zapalny. I serio – pomogło. 4 razy dziennie zakrapiałam i już po 2 dniach było lepiej.
Nie mówię, że to idealny zamiennik, bo każda bakteria może być inna, ale jak trzeba ratować się w weekend, to czasem człowiek sam musi kombinować. Oczywiście – jak tylko mogłam, poszłam do lekarza i on powiedział, że to był dobry wybór „w ciemno”.