Jeśli Brintellix nie jest odpowiedni dla pacjenta lub jeśli występują skutki uboczne, lekarz może zasugerować inne leki przeciwdepresyjne.
Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/brintellix/co-zamiast-brintellix/
Jeśli Brintellix nie jest odpowiedni dla pacjenta lub jeśli występują skutki uboczne, lekarz może zasugerować inne leki przeciwdepresyjne.
Jestem od dwóch miesięcy na Brintellixie (10 mg), ale czuję, że to nie to. Zero poprawy, może wręcz gorzej – męczą mnie nudności, nie mam apetytu, czuję się bardziej zmęczona niż wcześniej. Psychiatra mówi, że jeszcze trzeba poczekać, ale ja się zaczynam zastanawiać, czy nie zmienić leku.
Czy ktoś z Was zmieniał Brintellix na coś innego? Co Wam pomogło? Co było podobne, a co zupełnie inne?
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, serio.
Ja byłam na Brintellixie 3 miesiące i powiem Ci – męczarnia. Niby nowoczesny, niby łagodny, a mnie bolała głowa, było mi niedobrze, zero apetytu, tylko płakać się chciało. Psychiatra najpierw kazał czekać, ale po trzecim miesiącu sama powiedziałam „dość”.
Przeszłam na sertralinę – i to był strzał w dziesiątkę. Pierwsze dwa tygodnie też nie były kolorowe, ale potem poczułam różnicę: lęk odpuścił, pojawiła się motywacja, zaczęłam znowu jeździć do pracy autobusem, a wcześniej miałam ataki paniki przy samym wyjściu z domu.
Wiem, że każdy organizm reaguje inaczej, ale u mnie sertralina pomogła tam, gdzie Brintellix nie dał rady. I do dziś się cieszę, że nie czekałam dłużej na cud.
Brałam Brintellix 10 mg przez ponad pół roku, bo lekarz wciąż mówił, że „to delikatny lek, trzeba poczekać”, ale ja tylko coraz bardziej opadałam z sił. Niby nie miałam depresji w pełnym znaczeniu, ale ciągłe napięcie, wewnętrzny niepokój, rozdrażnienie, problemy z apetytem – nic się nie poprawiało.
W końcu zmieniliśmy lek na mirtazapinę – i choć bałam się, bo mówili, że się po niej tyje, to powiem szczerze – uratowała mi sen i ukoiła głowę. Wreszcie przespałam noc bez pobudek, nie obudziłam się z kołowrotem myśli.
Tak że jak ktoś nie śpi, ma lęki i potrzebuje się „przytulić lekowo”, to mirtazapina daje ogromne ukojenie. Ale to oczywiście lekarz decyduje – tylko mówię, co u mnie zadziałało.
Ja po Brintellixie miałam totalny zjazd psychiczny, chociaż to miał być cudowny lek nowej generacji. Może i działa na niektórych, ale u mnie było tylko gorzej – byłam senna, zero motywacji, jakby ktoś mi zgasił światło w środku.
Mój lekarz postawił na coś zupełnie innego – dał mi bupropion. To był przełom. Nie działa na serotoninę, tylko na dopaminę i noradrenalinę – i wreszcie zaczęłam czuć chęć do życia. Miałam energię, nie chciało mi się spać cały czas, wróciłam do pracy. I co najlepsze – zero skutków ubocznych typu tycie czy otępienie.
Więc jak masz objawy typu apatia, brak energii i zmęczenie – to może bupropion jest dla Ciebie. Ale wiadomo – każdy ma inną głowę i inną chemię w tej głowie.
Też byłam na Brintellixie i było tak sobie – ani źle, ani dobrze, tylko taka nijaka pustka. Zero efektów, tylko jakieś dziwne rozkojarzenie, a do tego ciągłe nudności, których nie mogłam znieść. Lekarz zaproponował mi wtedy duloksetynę, bo miałam też bóle ciała i napięcia mięśniowe.
To był strzał w dziesiątkę. Nie tylko głowa się rozjaśniła, ale też ciało puściło – mniej spiętych barków, mniej sztywnego karku, przestałam mieć te dziwne duszności z napięcia. Duloksetyna działa inaczej – na serotoninę i noradrenalinę, i przy takich psychosomatycznych objawach sprawdza się świetnie.
Tak że polecam porozmawiać z lekarzem szczerze o tym, co konkretnie Cię męczy, bo może inny mechanizm działania to będzie to, czego potrzebujesz.