Kobieta, 34 lata, 5’4” wzrostu, niepaląca, niepijąca alkoholu, nieużywająca narkotyków, obecnie przyjmuje bez recepty Ranigast i Xyzal 10 mg oraz kabergolinę 0,25 mg raz w tygodniu. Wcześniejsze problemy zdrowotne / historia medyczna: usunięcie migdałków, GERD, alergie sezonowe.
W ostatni czwartek, 4.06.2026, zaczęło mnie boleć gardło. Następnego ranka ból był już tak silny, że wieczorem poszłam do punktu pilnej pomocy. W życiu miałam anginę paciorkowcową tylko raz i rozpoznałam to uczucie — jakby połykało się żyletki.
W punkcie pilnej pomocy szybki test na paciorkowca wyszedł ujemny, a osoba udzielająca świadczenia powiedziała mi, że to infekcja wirusowa.
W 2020 roku, kiedy jedyny raz miałam paciorkowcowe zapalenie gardła, test również wyszedł ujemny, ale mój ówczesny lekarz powiedział, że wyniki fałszywie ujemne zdarzają się w około 10–30% przypadków i żeby uniknąć wysokiego kosztu badania laboratoryjnego, przepisze mi antybiotyk. Jeśli będzie reakcja na leczenie, to znaczy, że to paciorkowiec, a jeśli nie — wirus.
W zeszłym tygodniu byłam trochę zirytowana, że osoba w punkcie pomocy nie zaproponowała wysłania próbki do laboratorium, ale zaczęłam brać Augmentin 875/125 mg dwa razy dziennie. Miałam go wcześniej przepisany profilaktycznie na przeciągający się kaszel sprzed sześciu miesięcy, który ostatecznie poprawił się sam.
W ciągu 24 godzin od rozpoczęcia Augmentinu ból gardła zmniejszył się o około 90%, a drugiego dnia całkowicie zniknął.
Skończyłam Augmentin rano 9.06, a wczoraj gardło znowu zaczęło mnie boleć.
Dzisiaj ten sam nieznośny ból wraca z pełną siłą i ledwo mogę przełykać.
Nie mam zatkanego nosa ani podobnych objawów. Nie wiem, co się stało ani dlaczego tak jest. Boję się iść do kolejnego punktu pilnej pomocy, a do mojego lekarza nie mogę się dostać aż do czerwca, ale nie jestem też w stanie wytrzymać tego przez dwa tygodnie.