Słuchaj, ja brałam Betaserc przez jakieś pół roku, bo miałam okropne zawroty głowy. Czasami kręciło mi się tak, że bałam się wstać z łóżka, serio, wszystko wirowało jak po karuzeli na wiejskim festynie. Lekarz powiedział, że to coś z błędnikiem i przepisał mi właśnie ten Betaserc. Też miałam obawy, bo jak usłyszałam, że to działa na układ nerwowy, to sobie pomyślałam: „Oho, będą jakieś jazdy jak po psychotropach”. No wiesz, człowiek się nasłucha, a potem panikuje.
Ale powiem Ci szczerze – zero stresu. To nie jest psychotrop, nic a nic. Nie zmienia myślenia, nie poprawia humoru, nie otumania. Jedyne, co robi, to pomaga z tym błędnikiem. Ja zauważyłam poprawę po jakichś dwóch tygodniach – zawroty powoli ustępowały, mogłam normalnie chodzić, nawet schylać się bez uczucia, że zaraz padnę jak mucha. Dla mnie to było jak wybawienie, bo przez te zawroty bałam się wsiąść do autobusu, a co dopiero iść na zakupy!
Jeśli chodzi o jakieś skutki uboczne, to nic szczególnego nie zauważyłam, no może na początku trochę mnie głowa bolała, ale to mogło być równie dobrze od pogody, bo jestem meteopatką, więc wiesz – deszcz = migrena. Ważne, żeby brać to regularnie, tak jak lekarz kazał, bo ja raz zapomniałam na dwa dni i od razu poczułam, że coś nie gra.
Mam też koleżankę, która miała podobny problem i też brała Betaserc. Ona się śmiała, że jakby to były psychotropy, to może by chociaż humor jej poprawiło, bo wtedy miała kiepski czas w pracy. Ale tak na serio, to mówiła to samo co ja – działa tam, gdzie trzeba, a głowa zostaje na swoim miejscu.
Tak że spokojnie, bierz i się nie przejmuj. To jest lek na zawroty, a nie na psychikę. Jak masz jeszcze jakieś obawy, to śmiało pisz, bo ja wiem, jakie to jest, jak człowiek ma milion myśli na głowie i nie wie, co robić. Trzymam kciuki, żeby Ci pomogło! 