@Rostkowski Ja miałam podobne dylematy, bo na początku też nie widziałam po Biblocu jakiejś spektakularnej zmiany z dnia na dzień. Wrzucam zrzut z aplikacji, bo dopiero jak zaczęłam wszystko regularnie zapisywać, zobaczyłam, że jednak coś się stopniowo poprawia. Wcześniej wieczorami często miałam okolice 150/95, czasem nawet 155/100, szczególnie po stresującym dniu w pracy. Rano bywało trochę lepiej, ale nadal zdarzały się wyniki typu 145/90 albo 140/88, więc miałam wrażenie, że lek działa słabo albo potrzebuje więcej czasu.
Na screenie widać już ten późniejszy etap, kiedy pomiary zaczęły się stabilizować. Średnia z ostatnich tygodni wyszła mi około 133/83, a puls średnio 72, więc różnica względem wcześniejszych skoków była dla mnie zauważalna. W ostatnich pomiarach mam już wartości typu 132/82, 135/84, 128/80, 133/83 czy 130/81, czyli dużo spokojniej niż wcześniej, kiedy wieczorem potrafiło mi wyskoczyć 150/95.
U mnie nie było tak, że po jednej tabletce ciśnienie nagle idealnie spadło. Bardziej wyglądało to tak, że po około 2 tygodniach częściej schodziło do okolic 138/85–140/88, a po mniej więcej 3 tygodniach zaczęłam widzieć stabilniejsze wyniki w granicach 130–135/80–85. Najbardziej zauważyłam różnicę wieczorem, bo wcześniej po całym dniu miałam największe skoki, a później coraz częściej pojawiały się wyniki bliżej 132/82 niż 150/95.
Dla mnie ważne było też tętno. Przed leczeniem przy stresie puls często dochodził do 90–100, a po kilku tygodniach częściej trzymał się w okolicach 65–75 w spoczynku. To też widać na zrzucie, bo ostatnie pomiary pulsu są raczej spokojne: 68–74. Przez to miałam mniej tego uczucia „nakręcenia” organizmu i mniej wsłuchiwania się w każdy skok serca.
Tak że u mnie Bibloc obniżył ciśnienie, ale raczej stopniowo, a nie natychmiastowo. Z wartości w stylu 150/95 zeszłam po czasie do bardziej stabilnych okolic 130–135/80–85. Moim zdaniem najlepiej widać to dopiero po regularnych pomiarach i zapisywaniu wyników, bo pojedynczy pomiar potrafi mylić, zwłaszcza jak człowiek jest zestresowany.