@Adella ja bym to ujęła tak: Bisocard czy Betaloc nie uspokajają głowy, tylko bardziej „przytrzymują” reakcję serca na stres i adrenalinę. Czyli jeśli u Ciebie nerwica odpala tachykardię, wybudzenia, uczucie alarmu w ciele i galopujące serce, to beta-bloker może dawać wrażenie uspokojenia, bo tętno nie wybija tak mocno w górę. Ale to nie jest taki spokój jak po leku typowo przeciwlękowym — raczej wyciszenie objawów z układu krążenia.
Patrząc na to, co wkleiłaś z Holtera, widać, że były epizody przyspieszenia rytmu, ale też opisane sytuacje są bardzo „nerwicowe” w sensie mechanizmu: wybudzenie, telefon, przekręcenie się na bok, uczucie braku tchu, atak, potem nakręcenie się objawami. To jest klasyczne błędne koło: organizm się pobudza, serce przyspiesza, człowiek się przestraszy, adrenalina rośnie jeszcze bardziej i tętno idzie dalej. U mnie właśnie beta-bloker trochę ten mechanizm ucinał, bo nawet jak głowa panikowała, to serce nie odpalało aż takiego sprintu.
Miałam podobne poranne akcje — budziłam się i od razu czułam wyrzut adrenaliny, jakby coś mnie goniło. Tętno wysokie, ręce zimne, ucisk w klatce, czasem szybki oddech. I najgorsze było to, że każde mocniejsze uderzenie serca traktowałam jak dowód, że dzieje się coś groźnego. Dopiero jak beta-bloker ustabilizował tętno, to łatwiej było mi nie wpadać w spiralę. Nie dlatego, że przestałam się stresować, tylko dlatego, że ciało nie dawało tak mocnego sygnału alarmowego. Co do tego „uspokojenia” po Bisocardzie — wiele osób tak to opisuje, ale trzeba dobrze rozumieć, o jakie uspokojenie chodzi. On może uspokoić kołatanie, szybkie tętno, drżenie, uczucie rozbujanego organizmu, ale nie zawsze uspokoi lęk, myśli i napięcie psychiczne. Możesz nadal czuć niepokój, ale bez takiego sercowego „galopu”, który wszystko pogarsza.
U mnie największa różnica była taka, że wcześniej stres = od razu tętno w kosmos. Po beta-blokerze stres nadal był, ale reakcja ciała była mniej gwałtowna. I to paradoksalnie uspokajało też psychikę, bo nie miałam już ciągle wrażenia, że zaraz coś się stanie z sercem. Więc w Twoim przypadku rozumiem, czemu pytasz o Bisocard pod kątem uspokojenia — przy takiej nadreaktywności układu współczulnego to może mieć sens właśnie jako „hamulec” na objawy fizyczne.
Odwrócone T z Holtera bym jednak traktowała jako coś do omówienia na konsultacji, a nie do samodzielnego interpretowania w panice. Tym bardziej że echo dobre, potas, magnez i TSH w normie, a w opisie są też konkretne momenty z dzienniczka, gdzie objawy pojawiały się przy wybudzeniu, stresie albo zmianie pozycji. To może pasować do reakcji autonomicznej, ale sam zapis EKG i Holtera powinien ktoś spokojnie zestawić z objawami. Moim zdaniem najważniejsze: nie oczekuj od Bisocardu, że „wyleczy nerwicę”, bo to nie ten typ leku. Ale jeśli głównym problemem jest to, że nerwica odpala serce, tętno i panikę z ciała, to beta-bloker potrafi bardzo pomóc przerwać ten mechanizm. U mnie właśnie nie uspokajał myśli bezpośrednio, tylko sprawiał, że ciało przestawało dolewać benzyny do lęku.