Czy DicloDuo można stosować na ból kręgosłupa?

DicloDuo można stosować na ból kręgosłupa, szczególnie jeśli jest on wynikiem stanu zapalnego, przeciążenia lub urazu. Lek zawiera diklofenak, który łagodzi ból i zmniejsza stan zapalny, co czyni go skutecznym w tego typu dolegliwościach.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/dicloduo/czy-dicloduo-mozna-stosowac-na-bol-kregoslupa

Mam 49 lat i od dłuższego czasu męczę się z bólem lewego barku/ramienia. Najbardziej boli przy podnoszeniu ręki do góry, przy sięganiu do tyłu i przy takich ruchach jak zakładanie kurtki czy sięganie ręką za plecy. Czasami mam też wrażenie, że ciągnie mnie trochę w stronę łopatki i szyi, więc już sama nie wiem, czy problem rzeczywiście jest w barku, czy może coś idzie od kręgosłupa szyjnego.

Byłam u ortopedy, miałam zrobione RTG – wrzucam zdjęcie. Z tego badania podobno nic bardzo konkretnego nie wynikło. Dostałam głównie leczenie przeciwbólowe i przeciwzapalne, między innymi DicloDuo 75 mg. Dorzucam też zdjęcie blistra, żeby nie było wątpliwości o jaki lek chodzi.

I właśnie DicloDuo najbardziej mnie zastanawia, bo kiedy je biorę, różnica jest naprawdę ogromna. Po kilku dawkach bark potrafi boleć o wiele mniej, ręką ruszam swobodniej, w nocy też jest lepiej i przez chwilę mam wrażenie, że problem prawie zniknął. Natomiast kiedy kończę DicloDuo, po pewnym czasie wszystko zaczyna wracać. Może nie od razu pierwszego dnia, ale stopniowo znowu boli przy unoszeniu ręki i przy ruchu do tyłu.

Czy ktoś miał podobnie właśnie z DicloDuo przy bólu barku albo bólu idącym od kręgosłupa szyjnego? Czy u Was też lek działał bardzo dobrze tylko w czasie brania, a potem dolegliwości wracały?

Zastanawiam się też, co taki efekt DicloDuo właściwie może oznaczać. Skoro jest to lek przeciwzapalny i ból po nim tak mocno się uspokaja, to czy bardziej wskazuje to na jakiś stan zapalny w obrębie barku – np. kaletkę, ścięgna, stożek rotatorów – czy przy zwykłym przeciążeniu albo problemie mechanicznym lek też może działać aż tak dobrze?

Czytałam też o tzw. zamrożonym barku, ale nie wiem, czy moje objawy do tego pasują. Rękę jestem w stanie podnieść, tylko w pewnym zakresie zaczyna mocno boleć. Najgorzej jest właśnie przy unoszeniu i wykręcaniu ręki do tyłu. Nie mam tak, że bark jest całkowicie nieruchomy, dlatego sama już nie wiem.

Ktoś mi mówił, że samo RTG niewiele pokaże, jeśli problem dotyczy ścięgien, kaletki albo stożka rotatorów i że lepsze byłoby USG barku albo rezonans. Z drugiej strony czytam też historie ludzi, którzy mieli podobny ból barku, a ostatecznie okazywało się, że źródłem był odcinek szyjny kręgosłupa.

Najbardziej zależy mi jednak na doświadczeniach osób, które brały DicloDuo 75 mg na podobny ból. Jak długo u Was utrzymywała się poprawa? Czy po odstawieniu ból wracał? Czy równolegle robiliście rehabilitację albo ćwiczenia i dopiero wtedy efekt utrzymał się dłużej?

Bo u mnie na ten moment wygląda to trochę tak: DicloDuo = ogromna poprawa, odstawienie = po jakimś czasie znowu to samo. I zastanawiam się, czy ktoś miał identyczny schemat i później udało mu się ustalić konkretną przyczynę.

Miałam bardzo podobną sytuację i akurat ten fragment o DicloDuo od razu zwrócił moją uwagę, bo u mnie przez pewien czas wyglądało to niemal identycznie: brałam lek, po kilku dniach bark zdecydowanie się uspokajał, ruch ręki robił się łatwiejszy, a później człowiek zaczynał myśleć, że chyba już przeszło. Po odstawieniu mijało trochę czasu i ból stopniowo wracał.

Tylko z perspektywy czasu najważniejsze jest to, że bardzo dobra odpowiedź na DicloDuo sama w sobie nie mówi jeszcze dokładnie, co jest przyczyną bólu. DicloDuo zawiera diklofenak, czyli lek z grupy NLPZ, który działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Jeżeli w barku jest podrażniona kaletka, ścięgno, przyczep albo struktury stożka rotatorów, to oczywiście może dawać bardzo wyraźną poprawę. Ale przy bólu mechanicznym, przeciążeniu czy podrażnieniu tkanek wokół stawu też potrafi działać bardzo dobrze.

Czyli to, że po DicloDuo jest dużo lepiej, nie oznacza automatycznie: „mam chorobę zapalną”. Bardziej oznacza, że lek skutecznie wygasza element bólowy i zapalny, który towarzyszy problemowi.

U mnie największym błędem było właśnie to, że przez jakiś czas oceniało się stan barku po tym, jak się czułam podczas brania leku. Po DicloDuo mogłam dużo więcej zrobić ręką, więc wydawało mi się, że bark się leczy. A później lek się kończył i okazywało się, że przyczyna nadal tam jest.

Dlatego jeśli u Ciebie ból trwa już tak długo, nie zatrzymywałabym się na samym RTG.

RTG barku pokazuje przede wszystkim kości. Natomiast całe mnóstwo rzeczy, które potrafią powodować dokładnie taki ból jak opisujesz, dotyczy tkanek miękkich – ścięgien, kaletki, stożka rotatorów itd. I wtedy zwykłe zdjęcie może wyglądać całkiem nieźle, a człowiek nadal cierpi przy każdym podnoszeniu ręki.

U mnie dopiero dokładniejsze badanie pokazało, że problem nie był taki prosty, jak początkowo wyglądał. Dlatego przy bólu podczas unoszenia ręki i sięgania nią do tyłu bardzo sensowne jest przynajmniej USG barku wykonane przez kogoś, kto naprawdę dobrze ocenia stożek rotatorów. Jeżeli nadal są wątpliwości albo objawy są duże, kolejnym krokiem często jest rezonans.

Takie objawy mogą występować chociażby przy przeciążeniu albo zapaleniu ścięgna mięśnia nadgrzebieniowego, problemie ze stożkiem rotatorów, zapaleniu kaletki podbarkowej, zwapnieniach w obrębie ścięgien czy tzw. ciasnocie podbarkowej.

I właśnie z ciasnotą jest ciekawa rzecz: człowiek czasami normalnie rusza ręką, tylko w konkretnym zakresie ruch staje się bardzo bolesny. Potem przekroczy pewien punkt i bywa trochę lepiej. To coś zupełnie innego niż sytuacja, kiedy bark jest praktycznie zablokowany we wszystkich kierunkach.

Dlatego z tym „zamrożonym barkiem” też byłabym ostrożna. Przy prawdziwym zamrożonym barku zwykle nie chodzi wyłącznie o to, że boli podczas podnoszenia ręki. Jest przede wszystkim duże ograniczenie zakresu ruchu. Problemem potrafi być uczesanie włosów, ubranie kurtki, zapięcie czegoś z tyłu czy sięgnięcie ręką do tylnej kieszeni. Co ważne, ograniczony jest nie tylko ruch, który sama wykonujesz – również ktoś drugi często nie jest w stanie swobodnie ruszyć Twoją ręką.

Jeżeli natomiast rękę da się podnieść, ale w określonym miejscu boli jak diabli, to równie dobrze trzeba myśleć o stożku rotatorów, kaletce albo ciasnocie.

Druga rzecz, o której warto pamiętać, to kręgosłup szyjny. Ja długo koncentrowałam się wyłącznie na barku, a później okazało się, że spięty kark, łopatka, ustawienie ramion i cały odcinek szyjny też miały znaczenie. Nie oznacza to oczywiście, że każdy ból barku jest od kręgosłupa. Po prostu jeżeli ból zaczyna promieniować, pojawia się drętwienie, mrowienie, ból schodzi dalej w rękę albo wyraźnie zmienia się przy ruchach szyi, to ten kierunek też warto brać pod uwagę.

U Ciebie interesujące jest również to, że DicloDuo tak wyraźnie poprawia ruchomość. Może być po prostu tak, że kiedy zmniejsza się ból i stan zapalny, mięśnie przestają odruchowo chronić bark i nagle możesz zrobić ręką dużo więcej. Potem działanie przeciwzapalne ustępuje, tkanki znowu są drażnione przy tych samych ruchach i wszystko wraca.

Dlatego ja bym bardzo rozdzieliła dwie rzeczy:

DicloDuo może być bardzo skuteczne w opanowaniu bólu podczas zaostrzenia, ale niekoniecznie usuwa mechaniczną przyczynę jeżeli np. przy każdym podniesieniu ręki konkretne ścięgno nadal jest drażnione.

I tu rehabilitacja może być równie ważna jak sam lek. U mnie dopiero połączenie wyciszenia bólu z ćwiczeniami zaczęło dawać trwalszy efekt. Sama farmakologia działała naprawdę dobrze, tylko że efekt był trochę „pożyczony” – dopóki brałam lek, było dobrze.

Z DicloDuo uważałabym jeszcze z jednego powodu. To jest bardzo skuteczny lek, ale właśnie dlatego łatwo wejść w schemat: boli → DicloDuo → przestaje → wraca → znowu DicloDuo. A diklofenak nie jest obojętny dla organizmu, szczególnie przy dłuższym lub częstym stosowaniu. W grę wchodzi żołądek i przewód pokarmowy, nerki, ciśnienie oraz ryzyko sercowo-naczyniowe. Nie łączyłabym go też samodzielnie z innymi NLPZ typu ibuprofen, ketoprofen czy naproksen, bo to nie daje proporcjonalnie lepszego efektu przeciwbólowego, a dokłada ryzyko działań niepożądanych.

Natomiast sam fakt, że DicloDuo pomaga Ci bardzo mocno, jest jak najbardziej wiarygodny. Diklofenak naprawdę potrafi zrobić dużą różnicę w takich dolegliwościach. Wiele osób opisuje wręcz efekt, że przed tabletką nie mogą normalnie podnieść ręki, a po wyciszeniu bólu funkcjonują prawie normalnie.

Tylko ja bym tego efektu nie traktowała jako testu diagnostycznego na zasadzie: „DicloDuo pomogło, czyli to na pewno stan zapalny kaletki”. Różne schorzenia mogą reagować podobnie.

Patrząc na to, co opisujesz, dla mnie najważniejsze byłoby ustalenie, co właściwie boli: sam staw, kaletka, ścięgno, stożek rotatorów czy jednak problem jest częściowo od szyi. Szczególnie że ten ból wraca po zakończeniu działania przeciwzapalnego.

Samo zdjęcie RTG nie zamyka tutaj diagnostyki. U wielu osób RTG nie pokazuje nic szczególnego, a dopiero USG albo rezonans pokazują płyn w kaletce, zapalenie, naderwanie ścięgna, uszkodzenie stożka czy inne zmiany. Są też osoby, u których ostatecznie problem okazuje się bardziej związany z odcinkiem szyjnym.

Ja po swoim przypadku zdecydowanie nie poprzestałabym po kilkunastu miesiącach bólu na RTG i kolejnych opakowaniach DicloDuo. Najpierw dobre badanie funkcjonalne barku, potem USG, a jeśli nadal nie ma jasności lub dolegliwości są duże – dokładniejsza diagnostyka. Dopiero wtedy rehabilitację można dużo lepiej dopasować do tego, co faktycznie jest przyczyną.

I jeszcze jedno: jeśli na DicloDuo jest prawie idealnie, nie wykorzystuj tego momentu do „testowania”, ile bark wytrzyma. Ja tak zrobiłam – przestało boleć, więc zaczęłam normalnie dźwigać i wykonywać wszystkie ruchy jak wcześniej. Wieczorem dostałam bardzo brutalne przypomnienie, że tabletka wyciszyła ból, ale bark niekoniecznie zdążył się naprawić.

Tak że bardzo dobre działanie DicloDuo jest możliwe i wcale mnie nie dziwi. Najważniejsze pytanie brzmi raczej nie „dlaczego DicloDuo działa?”, tylko „co powoduje, że bez DicloDuo ból ciągle wraca?”.

Od jakiegoś czasu męczy mnie ból w dolnej części pleców. To już drugi raz, kiedy przy takim zaostrzeniu biorę Dicloduo 75 mg i jestem trochę zaskoczony, jak dobrze na mnie działa. Po leku ból praktycznie całkowicie znika i mogę normalnie funkcjonować.

Teraz biorę go od 5 dni. Oprócz tego robię kilka prostych ćwiczeń i rozciąganie, bo wcześniej też trochę pomagały, ale różnica po Dicloduo jest naprawdę duża.

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Skoro diklofenak tak skutecznie wycisza ból, to czy może to sugerować, że u mnie jest jakiś większy stan zapalny? Czy przy zwykłym przeciążeniu albo mechanicznym bólu kręgosłupa też może działać aż tak dobrze?

I druga sprawa – jak długo u Was utrzymywała się poprawa po odstawieniu? Nie chciałbym dojść do sytuacji, że jest dobrze tylko wtedy, kiedy biorę tabletki, a dzień czy dwa później wszystko wraca.

U mnie Dicloduo działało bardzo podobnie. Brałem 75 mg rano i wieczorem podczas mocniejszego bólu krzyża i po 2–3 dniach różnica była ogromna. Problem był taki, że kiedy odstawiłem, ból stopniowo wrócił. Dlatego potraktowałem lek bardziej jako pomoc na najgorszy okres, a później skupiłem się na ćwiczeniach i fizjoterapii.

Ja brałam Dicloduo przy bólu lędźwiowym promieniującym trochę do pośladka. Na sam ból działało naprawdę dobrze, szczególnie w pierwszych dniach, kiedy miałam problem nawet ze schylaniem się czy dłuższym siedzeniem. Nie powiedziałabym jednak, że lek rozwiązał problem, bo po odstawieniu nadal czułam plecy, tylko już dużo mniej.

U mnie też diklofenak jest jednym z niewielu leków przeciwbólowych, po których rzeczywiście czuję dużą różnicę. Mam okresowo nawracający ból kręgosłupa i przy mocniejszym zaostrzeniu Dicloduo potrafiło postawić mnie na nogi. Nie wyciągałbym jednak z samego działania leku wniosku, że ból na pewno jest „zapalny”. Diklofenak działa przeciwzapalnie, ale przy typowym bólu po przeciążeniu czy podrażnieniu struktur kręgosłupa też może mocno zmniejszyć dolegliwości.

Miałem dokładnie ten problem – tabletka pomagała świetnie, ale po zakończeniu kuracji ból wracał. Dopiero później zacząłem regularnie ćwiczyć mięśnie brzucha i pleców, rozciągać biodra i pilnować, żeby nie siedzieć kilka godzin bez przerwy. Od tamtej pory Dicloduo potrzebuję zdecydowanie rzadziej.

Też miałem taki efekt po Dicloduo, że przez chwilę człowiek czuje się praktycznie zdrowy. U mnie najbardziej bolało rano i po dłuższym siedzeniu. Po leku mogłem normalnie chodzić, schylać się itd. Tylko warto pamiętać, że brak bólu po tabletce nie zawsze oznacza, że przyczyna już zniknęła. Raz się na tym przejechałem, bo poczułem poprawę i od razu wróciłem do cięższej pracy, a wieczorem plecy odezwały się ze zdwojoną siłą.

Ja z kolei nie miałam aż tak spektakularnego efektu. Dicloduo zmniejszało ból może o połowę, ale nie usuwało go całkowicie. Najwięcej dawało mi połączenie kilku dni leczenia z ruchem i ćwiczeniami. Tak że chyba dużo zależy od tego, skąd dokładnie bierze się ból.

U mnie sprawdziło się bardzo dobrze przy ostrym bólu odcinka lędźwiowego, ale zwracałem uwagę, żeby nie ciągnąć diklofenaku tygodniami na własną rękę. To jednak NLPZ i przy dłuższym stosowaniu rośnie m.in. ryzyko problemów żołądkowo-jelitowych, nerkowych i sercowo-naczyniowych. Jeśli ból ciągle wraca zaraz po odstawieniu, to bardziej szukałbym przyczyny niż przedłużał tabletki.

Mnie najbardziej pomogło podejście „Dicloduo na najgorszy moment + później praca nad plecami”. Kiedy bolało tak, że ciężko było się normalnie ruszać, lek dawał mi możliwość powrotu do ruchu. Potem już stopniowo ćwiczenia, spacery i wzmacnianie. Samo branie leku za każdym razem dawało poprawę, ale problem wracał.