Zaparcia są jednym z możliwych działań niepożądanych po zastosowaniu Feroplex. Efekt ten zwykle występuje po zastosowaniu dużych dawek leku. Zazwyczaj problem ten jest tymczasowy i ustępuje po zmniejszeniu dawki lub przerwaniu leczenia. Zaparcia mogą być uciążliwe, prowadząc do dyskomfortu brzusznego i trudności z wypróżnianiem. Mogą również towarzyszyć im bóle brzucha oraz wzdęcia.
Zaczęłam go brać, bo wyszło mi żelazo niskie, no i niby wszystko okej, ale od kilku dni mam wrażenie, że jelita stanęły. Zawsze byłam raczej „regularna”, a teraz po 2–3 dni nic albo męczarnia. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, stres, dieta czy faktycznie ten lek tak działa. Dajcie znać, jak było u Was, bo już zaczynam się zastanawiać, czy to normalne, czy tylko ja tak reaguję.
U mnie niestety Feroplex = zaparcia, i to konkretne. Brałam go kilka miesięcy temu i dokładnie po paru dniach zaczęły się schody. Wcześniej zero problemów, a tu nagle brzuch ciężki, uczucie jakby wszystko stało w miejscu. Pytałam znajomych i okazało się, że nie jestem wyjątkiem – żelazo ogólnie tak działa na jelita. U mnie było jeszcze to, że stolec robił się twardy i rzadki, a do tego wzdęcia, takie „balonowe”. Po czasie trochę się organizm przyzwyczaił, ale całkiem nie minęło. Z tego co wiem, to dość częste przy preparatach z żelazem, więc jeśli wcześniej nie miałaś zaparć, to łatwo to zauważyć. Ja po prostu musiałam bardziej pilnować jedzenia i picia, inaczej dramat.
Ja może trochę z innej strony, ale też się wypowiem. Brałam Feroplex po porodzie, bo żelazo poleciało na łeb. Na początku myślałam, że to hormony, zmęczenie, brak snu, ale po czasie skojarzyłam, że zaparcia zaczęły się razem z lekiem. U mnie to nie było tak, że w ogóle nie mogłam się wypróżnić, tylko wszystko było wolniejsze i bardziej „na siłę”. Moja siostra też brała żelazo (nie dokładnie Feroplex, ale podobny lek) i miała to samo, więc coś w tym jest. Z tego co czytałam i słyszałam, to żelazo często tak działa i to nie jest nic dziwnego. Jedni mają zaparcia, inni biegunkę, a szczęściarze nic. Ja po prostu uznałam, że to „koszt uboczny” leczenia niedoboru, bo jak odstawiłam, to jelita wróciły do normy.