Też mam Hydroxyzine Orion 25 mg, dokładnie takie opakowanie jak na zdjęciu, tylko u mnie już końcówka została. Dostałam ją jakiś czas temu na nerwicowe napięcie i problemy ze snem, ale nie brałam codziennie, tylko właśnie bardziej doraźnie. U mnie to wyglądało tak, że jak miałam dzień normalny, to nawet jej nie ruszałam, ale jak przychodził taki wieczór, że serce waliło, głowa mieliła wszystko od rana, a ja już czułam, że nie zasnę do 3:00, to wtedy brałam.
Na mnie hydroksyzyna działa, ale dość konkretnie. Nie nazwałabym tego „lekkim uspokojeniem”, bo po 25 mg robię się senna i taka wyhamowana. Nie od razu, bardziej po kilkudziesięciu minutach. Najpierw czuję, że ciało trochę odpuszcza, potem myśli już tak nie latają, a później po prostu chce mi się spać. Przy problemach ze snem to akurat było pomocne, bo zamiast leżeć i rozkminiać całe życie, zasypiałam.
Ale w dzień bym uważała. Ja raz wzięłam ją za wcześnie, bo miałam stresującą sprawę do załatwienia i myślałam, że będzie super, bo się uspokoję. No i uspokoiłam się, tylko że zrobiłam się taka przymulona, że później najchętniej położyłabym się pod kocem. Niby wszystko ogarniałam, ale wolniej. Taka ciężka głowa, trochę sucho w ustach, mniejsza koncentracja. Więc jeśli ktoś chce brać doraźnie na nagły stres w ciągu dnia, to moim zdaniem najpierw trzeba wiedzieć, jak ten lek na niego działa, bo można się zdziwić.
U mnie najlepiej sprawdzała się wieczorem, kiedy już wiedziałam, że nigdzie nie jadę, nic ważnego nie robię i mogę po prostu dać się „wyciszyć”. Przy nagłym stresie może pomóc, ale to nie jest tak, że łykasz i po 5 minutach jesteś spokojny jak mnich. Bardziej narasta stopniowo i czasem zanim zacznie działać mocniej, ten największy atak napięcia już trochę sam przejdzie. Za to po wszystkim łatwiej się uspokoić i zasnąć.
Co do tego, czy można doraźnie — z mojego doświadczenia tak, właśnie tak ją stosowałam. Nie codziennie, tylko wtedy, kiedy było naprawdę gorzej. Ale nie traktowałabym jej jak cukierka na każdy stres, bo jednak potrafi zamulić. No i przy 25 mg u mnie efekt był mocniejszy niż się spodziewałam. Gdybym miała brać pierwszy raz, to nie robiłabym tego przed pracą, jazdą autem ani żadnym ważnym wyjściem.
Jeszcze jedna rzecz: nie mieszałabym z alkoholem. Ja raz wypiłam wino tego samego wieczoru, nie dużo, ale i tak czułam się potem dziwnie ciężka i senna. Od tamtej pory jak biorę hydroksyzynę, to już bez takich eksperymentów. Dla mnie ten lek jest okej jako awaryjne wyciszenie, szczególnie na noc, ale trzeba go poznać na sobie, bo jednego tylko lekko uspokoi, a drugiego położy spać.