Myślałem, że jestem odporny na antybiotyki, bo brałem już wiele i nigdy nic mi nie było. Ale Klabax? No tego nie przewidziałem. Lekarz przepisał mi go na anginę i już po pierwszej tabletce czułem się jak na ciężkim kacu. W głowie mi się kręciło, spać nie mogłem, a do tego ten dziwny smak w ustach, jakby ktoś mi włożył do buzi stare 10 groszy. Masakra.
Druga sprawa – Klabax to naprawdę mocny zawodnik, bo rozwalił mi bakterię w trzy dni. Gorączka spadła, gardło się odblokowało, czułem się lepiej… ale za jaką cenę. Po tych pięciu dniach kuracji byłem wrakiem człowieka. Tydzień dochodziłem do siebie, bo tak mi rozjechał florę bakteryjną, że żołądek przez chwilę nie działał jak powinien. Jak nie musisz go brać, to nie bierz. A jak musisz, to uzbrój się w probiotyki i cierpliwość.