Czy ktoś z was użył więcej niż 1 EpiPenu?

Trzeba nosić dwa peny EpiPen, bo jedna dawka może nie wystarczyć. U części osób objawy anafilaksji nie ustępują po pierwszym podaniu albo po chwili znowu się nasilają, dlatego drugi wstrzykiwacz może być potrzebny po 5–15 minutach.


Temat jest powiązany z: https://medyk.online/lek/epipen/dlaczego-trzeba-nosic-dwa-peny-epipen/

Czy ktoś z Was musiał kiedyś użyć więcej niż jednego EpiPenu podczas jednej reakcji alergicznej?

Wczoraj miałam bardzo silną reakcję na coś, ale do tej pory nie wiem dokładnie na co. Było tak źle, że ledwo mogłam chodzić, miałam mroczki przed oczami i byłam bliska omdlenia. W domu użyłam obu swoich EpiPenów, ale nie poczułam wyraźnej poprawy, więc trafiłam na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie podano mi kolejną dawkę adrenaliny, a także sterydy i inne leki.

Moje ciśnienie przez kolejne 4–5 godzin nadal pozostawało niskie, dlatego lekarze zdecydowali, że muszę zostać w szpitalu na noc na obserwacji. Nadal jestem monitorowana. Czy ktoś z Was też miał podobną sytuację? Szczerze mówiąc, byłam w szoku, że w ogóle może się zdarzyć potrzeba podania aż trzech dawek adrenaliny.

Tak, zdecydowanie. U mnie często kończy się na 3–4 dawkach adrenaliny, zanim w ogóle dotrę do szpitalnego oddziału ratunkowego, bo mieszkam w małej miejscowości i pomoc nie zawsze jest od razu na miejscu. Kiedy wyjeżdżam, zawsze biorę ze sobą większy zapas. Na co dzień noszę przy sobie kilka wstrzykiwaczy, a jeśli jadę gdzieś dalej, z dala od miasta i szybkiego dostępu do pomocy, zabieram ich jeszcze więcej.

Najwięcej podano mi chyba około 5 dawek, zanim w szpitalu przeszli na leczenie dożylne. Jeśli drogi oddechowe zaczynają się zamykać, liczy się po prostu to, żeby podawać kolejne dawki adrenaliny do momentu uzyskania pomocy. U mnie bywało różnie — czasem działanie jednej dawki utrzymywało się tylko minutę czy dwie, a innym razem nawet 30–40 minut. Wszystko zależy od tego, jak silna była ekspozycja na alergen i jak gwałtownie rozwijała się reakcja.

O kurczę @Wiktor70 , a jeśli mogę zapytać, to ile razy miałeś już anafilaksję? I jeszcze jedno — wygląda na to, że mimo tych wszystkich ograniczeń i tak sporo podróżujesz. Jak radzisz sobie ze strachem i co pomaga Ci przełamać ten lęk przed kolejną reakcją?

Szczerze mówiąc, już dawno przestałem liczyć, ile razy miałem anafilaksję. Przez ponad 20 lat wychodziło tego mniej więcej 3 do 5 ciężkich reakcji rocznie.

U mnie anafilaksję wywołują ananas, koperek i lateks. To brzmi dość nietypowo, ale niestety w praktyce bardzo utrudnia codzienne życie, bo to alergeny, z którymi można zetknąć się w wielu zwykłych sytuacjach.

Jeśli chodzi o podróżowanie, to mimo wszystko nadal podróżuję, tylko po prostu robię to na własnych zasadach. Wygląda to tak, że niezależnie od tego, czy jadę do innego miasta, lecę do innego kraju, czy wyjeżdżam gdzieś bardziej na ubocze, zawsze zakładam, że muszę być przygotowany na wszystko. Najwięcej reakcji wcale nie miałem podczas jakichś egzotycznych wyjazdów, tylko w całkiem zwyczajnych miejscach, tam gdzie człowiek teoretycznie czuje się najbezpieczniej. To właśnie nauczyło mnie, że nie można opierać się na założeniu, że „tu akurat nic mi nie grozi”.

Jak radzę sobie ze strachem? Przede wszystkim maksymalnie ograniczam ryzyko. Nie jem w restauracjach, nie jem na rodzinnych spotkaniach ani w domach znajomych. Całe jedzenie przygotowuję sam i pilnuję, żeby w domu nie było alergenów, które mogłyby mi zaszkodzić. Kiedy robię zakupy albo jestem w miejscu, gdzie ktoś je lub pije, często zakładam rękawiczki nitrylowe. Rzadko podaję komuś rękę, bo nigdy nie mam pewności, z czym ta osoba miała wcześniej kontakt.

Poza domem moje EpiPeny mam zawsze przy sobie, najczęściej w małej torbie przewieszonej przez klatkę piersiową, żebym w razie czego mógł sięgnąć po nie od razu. Gdy podróżuję samolotem, informuję personel o swojej alergii, zwłaszcza jeśli lecę sam. W samolocie praktycznie nic nie jem, chyba że produkt jest fabrycznie zamknięty i ma wyraźną etykietę ze składem.

Z czasem zaakceptowałem, że mogę mieć normalne i pełne życie, tylko ono po prostu wygląda inaczej niż u większości ludzi. Jasne, czasem brakuje mi wspólnych posiłków ze znajomymi czy tej swobody, że można po prostu gdzieś wyjść i coś zamówić bez analizowania wszystkiego. Ale z drugiej strony wolę zjeść sam albo w bardzo małym gronie i mieć spokój, niż znowu przechodzić przez kolejną ciężką reakcję, karetkę, SOR, hospitalizację czy pobyt na intensywnej terapii.

Najtrudniejsze bywa nie tylko samo przeżycie takiej sytuacji, ale też później radzenie sobie z emocjami innych ludzi. Po wielu takich epizodach człowiek jest już zwyczajnie zmęczony tłumaczeniem wszystkiego dookoła. Czasem ma się ochotę powiedzieć: tak, prawie umarłem, tak, widzieliście to, ale naprawdę chciałbym już iść dalej i po prostu normalnie żyć.

Ktoś, kogo znam, miał swoją pierwszą w życiu ciężką reakcję alergiczną po ugryzieniu mrówek. Konieczne było podanie dwóch EpiPenów. Po pierwszej dawce objawy na chwilę ustąpiły, ale już po około 10 minutach reakcja wróciła. Zespół ratownictwa medycznego dotarł dopiero po podaniu drugiego wstrzykiwacza i nie wiem już, czy później dostał jeszcze jakieś dodatkowe leczenie. Dla wszystkich, którzy wtedy przy tym byli, była to naprawdę bardzo przerażająca sytuacja.

Kiedy miałem swoją pierwszą reakcję anafilaktyczną, w ciągu około dwóch godzin podano mi aż 8 zastrzyków, ponieważ moje gardło było bardzo mocno obrzęknięte i nie chciało się odblokować.

Tak, dlatego zwykle przepisuje się dwa EpiPeny, bo czasem jedna dawka po prostu nie wystarcza. Zdarza się jednak, że nawet dwie dawki adrenaliny nie są wystarczające, dlatego po ich użyciu i tak potrzebna jest natychmiastowa pomoc ratunkowa. Dobrym przykładem jest głośna sprawa lekarki, która zmarła po ciężkiej reakcji alergicznej po posiłku na terenie Disney World — ta historia była szeroko opisywana w mediach i mocno pokazała, jak nieprzewidywalna oraz groźna potrafi być anafilaksja. https://people.com/doctor-dies-allegedly-allergic-reaction-food-disney-world-lawsuit-8600661

Tak tylko uprzedzając — po podaniu pierwszego EpiPenu od razu trzeba wezwać pogotowie. W opakowaniu są dwie sztuki, bo konieczność podania drugiej dawki zdarza się dość często, ale to nie powinno wyglądać tak, że najpierw podaje się obie i dopiero potem czeka z wezwaniem pomocy. Najpierw adrenalina, a pomoc medyczna powinna być wezwana natychmiast. Domyślam się, że teraz pewnie już doskonale o tym wiesz, ale piszę też na wypadek, gdyby przeczytał to ktoś inny. W takiej sytuacji naprawdę trzeba jak najszybciej szukać pomocy medycznej.

Ja osobiście nie musiałem jeszcze użyć dwóch EpiPenów samodzielnie, bo po podaniu pierwszego zwykle udawało mi się już dotrzeć na szpitalny oddział ratunkowy. Miałem jednak takie reakcje alergiczne, przy których łącznie potrzebowałem czterech dawek adrenaliny — jedną podałem sobie sam w penie, a pozostałe dostałem już na SOR-ze.

W ciągu ostatnich 3 lat użyłem łącznie 6 EpiPenów. Przy pierwszej reakcji musiałem użyć 3, przy drugiej 2, a przy trzeciej wystarczył 1. Najgorsze w tym wszystkim było to, że każda z tych reakcji była po czymś, o czym wcześniej nawet nie wiedziałem, że mnie uczula. Taka naprawdę „miła niespodzianka”.