@cherry ja mogę napisać z własnego doświadczenia, bo akurat mam ten sam lek — wrzucam zdjęcie opakowania, żeby było wiadomo, o który Betaserc chodzi.
U mnie Betaserc 24 mg był przepisany głównie na zawroty głowy i takie dziwne uczucie niestabilności, jakbym chodziła po miękkiej podłodze. Szumy uszne też miałam, zwłaszcza wieczorem, kiedy robiło się cicho. To było najbardziej męczące właśnie przy zasypianiu, bo w dzień człowiek jeszcze czymś się zajmie, a wieczorem ten pisk albo szum nagle robi się dwa razy głośniejszy.
Powiem szczerze: u mnie Betaserc nie zadziałał tak, że po kilku tabletkach szumy magicznie zniknęły. Bardziej miałam wrażenie, że po paru tygodniach zrobiły się trochę mniej nachalne, ale nie wiem, czy to był sam lek, czy też to, że mniej się nakręcałam i zaczęłam lepiej spać. Na zawroty pomógł mi wyraźniej niż na same szumy. Miałam mniej takich momentów, że musiałam złapać się ściany albo usiąść, bo wszystko odpływało.
Czy warto próbować? Moim zdaniem jeśli lekarz przepisał i podejrzewa problem od błędnika/ucha wewnętrznego, to dałabym mu szansę, ale z nastawieniem, że to nie jest tabletka typu „biorę dziś i jutro cisza w uszach”. Ja bym bardziej obserwowała przez kilka tygodni, czy szumy są mniej uciążliwe, czy zawroty są mniejsze, czy lepiej funkcjonujesz w ciągu dnia.
U mnie skutków ubocznych prawie nie było, tylko czasem lekko żołądek dawał znać, szczególnie jak wzięłam tabletkę bez jedzenia. Dlatego brałam po posiłku i było lepiej. Senności ani otumanienia nie miałam.
Na same wieczorne szumy pomagało mi też coś bardzo prostego: nie zasypiać w kompletnej ciszy. Włączałam cichy szum deszczu, wentylator albo biały szum z telefonu. Nie leczy to oczywiście przyczyny, ale psychicznie dużo łatwiej zasnąć, kiedy ten dźwięk z ucha nie jest jedyną rzeczą, którą słyszysz.
Tak że ja bym nie powiedziała, że Betaserc jest „wodą”, ale też nie nazwałabym go cudownym lekiem typowo na szumy. U mnie bardziej ogarnął zawroty i uczucie rozchwiania, a szumy trochę się uspokoiły przy okazji. Każda z nas może zareagować inaczej, więc najlepiej patrzeć po sobie i nie oceniać po dwóch dniach.