Lerivon, znany również pod swoją substancją czynną mianseryną, jest antydepresantem tetracyklicznym, który ma również działanie uspokajające (sedacyjne). Jest to jeden z leków, które lekarze mogą przepisywać nie tylko w leczeniu depresji, ale również w celu złagodzenia objawów lęku czy problemów ze snem, które często towarzyszą różnym stanom depresyjnym.
Czy ten lek faktycznie uspokaja? Mam straszne napięcie, lęk taki w środku, do tego problemy ze snem i ciągle chodzę jak na nakręconych sprężynach. Lekarz powiedział, że powinno być spokojniej, ale wiadomo – każdy organizm inny. Jak to było u Was, tak normalnie, po ludzku?
U mnie Lerivon uspokajał i to całkiem konkretnie, szczególnie na początku. Ja byłam w takim stanie, że wszystko mnie denerwowało – dzieci, mąż, nawet dźwięk czajnika. Po kilku dniach brania poczułam, że jakby ktoś ściszył mi nerwy. Nie było takiego wewnętrznego trzęsienia, serce nie waliło bez powodu. Najbardziej doceniłam to wieczorem, bo w końcu mogłam położyć się i zasnąć, a nie przewracać z boku na bok i analizować całe życie.
Fakt, na starcie byłam trochę „przymulona”, rano ciężko się zbierałam, ale po jakimś czasie to minęło. Dla mnie to uspokojenie było raczej ulgą niż minusem. Nie czułam się jak zombie, tylko jak normalny człowiek, który wreszcie ma chwilę ciszy w głowie. Jak ktoś jest przebodźcowany i zestresowany, to naprawdę może poczuć różnicę.
Sama brałam krótko, ale długo obserwowałam koleżankę z pracy i moją kuzynkę, bo obie były na Lerivonie. I obie mówiły jedno – że lek je wyraźnie uspokoił. Kuzynka miała lęki nocne i budziła się cała spocona, a po Lerivonie zaczęła normalnie przesypiać noce. Koleżanka z kolei była wiecznie spięta, wszystko brała do siebie, a po jakimś czasie mówiła, że „świat ją mniej rusza”. Z tego co widzę, to Lerivon raczej nie daje kopa energii, tylko właśnie wycisza. Jak ktoś oczekuje, że będzie nagle pełen powera, to może się zdziwić. Ale jeśli komuś chodzi o uspokojenie, zmniejszenie lęku i lepszy sen, to dużo osób chwali ten efekt. Wszystko oczywiście zależy od człowieka, ale opinie wokół mnie były raczej na plus.